Zieliński nie pękł, ale to jeszcze nie te progi. No i na boisko wrócił Milik. I to w takim meczu! Real – Napoli 3:1

Autor wpisu: 15 lutego 2017 23:00

Niektórzy wieszczyli, że będzie to jak spotkanie gołego tyłka z batem. W roli bata wystąpić mieli oczywiście piłkarze Realu Madryt, w tej drugiej – mniej przyjemnej – Napoli. Ale przecież dla nas i tak najistotniejsze było to, że w pierwszym składzie zagrał Piotr Zieliński, a po jesiennej kontuzji na boisku wrócił Arkadiusz Milik.

Milik pojawił się na murawie w 83. minucie, kiedy Napoli usilnie szukało gola dającego mu poważną nadzieję na odrobienie strat w rewanżu. A że strzelenie na 2:3 było możliwe, pokazały dwie akcje chwilę przed tym, jak polski napastnik wszedł do gry. Pierwszą koncertowo zepsuł Mertens (a miał patelnię), po drugiej piłka wpadła do bramki Realu, ale Callejon był na spalonym.
Milik Neapolu w te niecałe 10 minut nie zbawił, nie miał nawet na to ani jednej okazji, ale wyciąganie jakichkolwiek wniosków dotyczących jego formy na podstawie tego występu byłoby zadaniem karkołomnym. Umówmy się, grunt, że to przetrwał, że pokazał, iż może już grać. Tempo powrotu do zdrowia po takiej kontuzji (130 dni, więzadła!) było kosmiczne. Na razie więc, pewnie podskórnie, będziemy jeszcze przez jakiś czas na tego Milika chuchać i dmuchać. Ale skoro już może, to niech gra!

Napoli przetrwało do końca z rezultatem 1:3, co jakimś tragicznym wynikiem w obliczu rewanżu u siebie nie jest. Tyle że przy okazji przekonało się, jaka różnica dzieli środek tabeli Serie A, skąd pochodzą rywale, których ostatnio tłucze u siebie w lidze, a szczyt Champions League. Momentami przewaga Królewskich była miażdżąca, a gra Napoli przypominała faceta balansującego na linie między dwoma drapaczami chmur. Wystarczyłby lekki podmuch, a skończyłoby się mokrą plamą na chodniku. A przecież zaczęło się tak obiecująco od kapitalnej akcji i gola Insigne:

Ale to były miłe złego początki. Później grał Real, a Napoli grać próbowało. No i robiło wszystko, by przetrwać. Gole Benzemy i Kroosa były tego potwierdzeniem, a strzał Casemiro – ozdobą. Poezja:

Mogło to się dla Włochów zakończyć dużo gorzej, ale – jak już wspomnieliśmy – mogło też ciut lepiej. Tak czy inaczej po tym, co zobaczyliśmy, wielkich szans na wyeliminowanie Królewskich im nie dajemy.

No dobra, a co z Zielińskim? Piotrek (grał 75 minut), którego za chwilę zagłaskają w tym Napoli na śmierć, którego niektórzy już sprzedają do Realu i wieszczą mu transferowy rekord Polski, miał doskonałą okazję udowodnić, że już jest piłkarzem na poziomie wyższym niż Serie A, którą tak udanie od jakiegoś czasu podbija. No bo gdzie pokazać, że pasuje do tych największych, jeśli nie na Santiago Bernabeu w meczu z Realem w Champions League?
Trudno mu jednak po tym meczu wystawić laurkę. Tak samo jak trudno nie zauważyć, że to jeszcze nie ten level. On się tych największych meczów wciąż musi uczyć. Na Bernabeu, poza kilkoma niezłymi zagraniami, z których i tak żadnego pożytku Napoli nie miało, zarobił żółtą kartkę po własnej stracie (co prawda czysto wybił piłkę, ale takie jest ryzyko, jak gonisz faceta, która zabrał ci piłkę i gna z kontrą), odpuścił Kroosa, gdy ten strzelił na 2:1, kilka razy został wyjątkowo brutalnie przeczytany przez rywali, po czym raził już tylko biernością, szczególnie w grze bez piłki – z reguły był tam, gdzie akurat nie szła akcja. Co najwyżej solidna trójka za ten występ. A wszystkim tym, którzy widzieli (widzą) go już w Realu, wiadro zimnej wody na głowę. To dobry chłopak, wręcz bardzo dobry, ale dużo jeszcze roboty przed nim. Również w sferze mentalnej.

 

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli