Wolę klęczeć na grochu, niż oglądać grę Gerarda Pique

Autor wpisu: 14 sierpnia 2017 15:28

Gdyby można wybrać karę: oglądać grę Gerarda Pique albo klęczeć na grochu, bez wahania wybrałbym groch. Mąż Shakiry był sponsorem niedzielnego zwycięstwa Realu w pierwszym meczu Superpucharu Hiszpanii : zapakował samobója, a potem dał się dwa razy dramatycznie ograć. Nie sądziłem, że to kiedyś napiszę, ale obecna Barcelona swoją bezradnością obraża własną – jakże niedawną – piękną przeszłość. Nie ma wątpliwości, że w klubie, który potrafił rozkochać świat magiczną „tiki-taką”, dziś źle się dzieje. Pod każdym względem.

Zacznijmy od sportu. Trzeba jasno postawić tezę, że potencjał piłkarski FCB jest dzisiaj kompletnie nieprzystający do oczekiwań jej kibiców. Z drużyny uciekł – w pogoni za kasą – Neymar, a ci, którzy przyszli, to nie ten rozmiar kapelusza. Konkurencja Barcelonie odjechała. Na rynku transferowym FCB radzi sobie jeszcze gorzej niż na boisku.
Co gorsza, w stolicy Katalonii znów przegapili moment, w którym trzeba przeprowadzić remont kapitalny drużyny. Sygnały szły od dawna, że ten zespół się starzeje i nie rozwija. A jednak je zbagatelizowano. Mecz z Realem pokazał jak bardzo – po odejściu Neymara – w drużynie Barcelony zrobiło się pusto. Poza Messim i Luisem Suarezem nie było nikogo, kto potrafiłby być w ofensywie nieprzewidywalny. Bieda.
Śmiać się chce, że Barcelona musiała stoczyć bój o odzyskanie swojego wychowanka Gerarda Deulofeu i dopłacić za niego 12 baniek euro. Nie dlatego, że to zły piłkarz. Wręcz przeciwnie, całkiem dobry. Ale raczej na aspiracje takiej drużyny jak Everton, z którego wrócił.
To młody chłopak i przyszłość przed nim, a jednak Deulofeu nie jest kimś, kto wypełni lukę po Neymarze. Nie ten potencjał, nie ta magia. Zresztą wejście w buty Neymara nie będzie łatwe dla nikogo, ta wyrwa w Barcelonie jest wielka jak lej po bombie. Może to być trudne nawet dla Ousmane’a Dembele czy Fhilippe Coutinho, ale oni chociaż mają taki potencjał. Deulofeu go nie ma.

Kibice wciąż czekają na nowe gwiazdy, które pojawią się na Camp Nou, a tymczasem brzydko starzeją się te, które tu do tej pory świeciły. W Barcelonie zawsze mieli wielki kłopot z tym, by rozstawać się z architektami wielkich sukcesów klubu. Xavi grał na Camp Nou przynajmniej o sezon zbyt długo, zaczynał już swoją grą męczyć. Nie był w stanie dawać drużynie tego, co dawał dawniej. A jednak z decyzją o pożegnaniu go czekano niewiarygodnie długo. Działacze żyli przeszłością. Pewnie gdyby Puyol był zdrowy, to kto wie, czy właśnie nie dogorywałby jeszcze dzisiaj w drużynie z Katalonii.
I choć Iniesta (33 lata), Busquets (29) czy Gerard Pique (30) to znakomici piłkarze, to czas jest nieubłagany. Nie są to jeszcze starzy zawodnicy, ale – nie da się ukryć – wszystko już w futbolu osiągnęli. Trochę wypaleni, trochę trapieni kontuzjami, trochę bez formy. W rozsądnie prowadzonym klubie poszukano by dla nich zastępców z najwyższej półki, tak by nie musieli grać, gdy są w słabszej dyspozycji. Ale w Barcelonie wolano wypuszczać w świat tych, którzy psuli poczucie komfortu wielkim gwiazdom. Tak do Bayernu Monachium odfrunął Thiago Alcantara, tak zbyt szybko pożegnano Alexisa Sancheza czy Pedro. David Villa też przestał się mieścić w składzie, gdy był jeszcze całkiem groźnym napastnikiem.

Podaję te nazwiska, bo warto sobie uzmysłowić, jacy piłkarze byli w Barcelonie zbędni, co jest szczególnie szokujące w zestawieniu z tym, jacy grają w niej obecnie i jakich udaje się na Camp Nou teraz sprowadzać. Ostatnie lata to przegląd piłkarskich przeciętności, z takimi „kwiatkami” jak Douglas Pereira… W tym czasie w Madrycie, oprócz gwiazd, Realowi udaje się sprowadzać takie perełki jak Marco Asensio czy Isco. Prawda, że jest różnica?
Dobrze, że teraz Sergio Busquets (spudłował haniebnie z pięciu metrów!) mówi wprost: – Barcelona potrzebuje transferów, drużyna wymaga odnowienia. Tyle tylko, że jest jest już połowa sierpnia… A właśnie kupiono za 40 baniek euro… Paulinho. Trudno się z tego typu decyzjami personalnymi spokojnie pogodzić. Przecież ten Paulinho to jest taki… lepszy Krychowiak. Rzemiosło na wysokim poziomie, ale tylko rzemiosło.
Tymczasem rzemieślników już jest w Barcelonie dużo. Za dużo. Nie rzemiosłem „Barca” zachwyciła świat.

Inne artykuły o: Zagranica

  • ursynów

    Oj Panie Redaktorze ja taki masochista nie jestem,wolę oglądać Pique,niż klęczeć na grochu(ale tylko dlatego,że mam już chore i stare kolana). A tak na poważnie,to jak się ma partnerkę 10 lat starszą,to trzeba się koncentrować na niej, a nie na piłce.Fakt -Barca to wiekowa drużyna, ale ja znam 90-letniego gościa,który całe życie pił,dziś jeszcze pije i jest zdrów jak ryba i pełen życia.Brat jego natomiast nie brał nigdy kropli do ust i umarł ,mając 2 lata.Tak to jest czasem w życiu.Co do gry Barcelony – to pełna zgoda-to już nie ta Barcelona co przed kilku laty,ani finezji,ani myśli taktycznej, to nie tiki taka, to teraz taka-sraka.Do dupy taka gra.Transfery,szkoda gadać.Są pieniądze,ale kupuje się tak jak w mojej Legii.Byle co, byle jak, byle wydać pieniądze.Zresztą Legia idzie w ślady Barcelony,tzn. stacza się po równi pochyłej,tylko ,że Barcelona będzie grała w lidze mistrzów, a Legia na fujarce gorzkie żale.Powiedział ktoś mądry,że cierpliwość to najtrudniejsza forma rozpaczy.Bądźmy zatem cierpliwi redaktorze,a może Barcelona nie będzie taka bezradna i nadejdą złote czasy dla drużyny z Katalonii.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli