Vadis błyszczy, strzela, ciągnie Olympiakos. Cholera, jest za kim tęsknić…

Autor wpisu: 17 sierpnia 2017 10:07

Blisko Ligi Mistrzów jest Kuba Rzeźniczak, walczy o nią też inny ex-legionista, czyli Vadis Odjidja-Ofoe. Patrząc na jego grę (no i na gola) w barwach Olympiakosu w meczu z Rijeką 2:1, człowiek miał tylko jedno w głowie – szkoda, że nie ma go już w Legii.

No, ale to właśnie m.in. dlatego Legia w tym roku w Lidze Mistrzów nie zagra – nie ma jej nawet w fazie play-off eliminacji – a Odjidja-Ofoe do końca walczy o udział w niej i w ogromnej mierze to właśnie dzięki niemu zespół Besnika Hasiego pojedzie na rewanż do Chorwacji nie po to, by bronić zaliczki. Skromnej, bo tylko jednobramkowej (2:1), ale zawsze. Hasi wiedział, po co mu Vadis. Ściągał go do Warszawy, teraz uparł się, by piłkarz podążył za nim do Grecji. I Vadis na razie prowadzi nowy klub w naprawdę świetnym stylu do Champions League.

Belg rozegrał przeciw Rijece znakomite spotkanie. To był dokładnie ten Vadis, który przerastał w ubiegłym sezonie całą naszą ekstraklasę o jedno piętro. Oczy dookoła głowy, znakomity przegląd pola, siła, dynamika, no i do tego charyzma na boisku. Piłkarski taniec przy linii bocznej, gdy trzech rywali zostawiło mu może z… centymetr miejsca, to było to, za co pokochała Vadisa i polska ekstraklasa.
Co ciekawe Vadis przez Hasiego w Olympiakosie ustawiony został nieco inaczej niż bywało za czasów legijnych. Nie tak wysoko. Gdy zespół z Pireusu budował atak pozycyjny Odjidja-Ofoe lądował tuż przed nosem podchodzących wysoko… środkowych obrońców. Trochę jak w Legii Thibault Moulin. Stamtąd „czytał grę”, pokazywał się do piłki i wrzucał piłki na nos partnerom.

Gdy Olympiakosowi grunt zaczynał palić się pod nogami po bramce Hebera (świetnie przełożył sobie piłkę i kropnął z linii pola karnego), to właśnie Odjidja-Ofoe pociągnął swój zespół w krytycznym momencie – posyłając pod poprzeczkę bombę na 1:1:


Vadis Odjidja-Ofoe GOAL HD – Olympiacos (Gre) 1… przez videosansebastian

Rijeka na przerwę schodziła z wymarzonym 1:0, bo ekipę Hasiego zawodziła przede wszystkim skuteczność w sytuacjach podbramkowych. W drugiej połowie niepodzielnie na boisku panowali już gospodarze, w których pierwsze skrzypce grał Vadis. Jego trafienie poderwało Greków, ci poszli za ciosem i w 90. minucie strzelili zwycięskiego gola (konkretnie Romao). Było łatwiej, bo goście kończyli w dziesiątkę (siedem minut przed końcem z boiska wyleciał Zuta). Rewanż będzie co prawda sprawą otwartą, jednak mimo wszystko więcej atutów piłkarskich ma po swojej stronie Olympiakos i z tak grającym Vadisem powinien tę przeprawę przebrnąć.

Widać, że Belg nie potrzebował długiej aklimatyzacji w Pireusie. Z tym poszło mu szybciej niż w Warszawie. Widać też, że po ubiegłorocznej przygodzie w meczach z Borussią, Realem i Sportingiem „napalił” się na powtórkę z rozrywki. Hasi kupił sobie lidera drużyny, a Grecy być może wejściówkę do Champions League. I tylko szkoda, że Legia nie była w stanie tej „wejściówki” zatrzymać na kolejny sezon. Żal tym większy, gdy spojrzy się na mizerię Legii w środku pola (szczególnie w dwumeczu z Astaną, którą nota bene skutecznie z marzeń o Lidze Mistrzów wyleczył Celtic, wygrywając 5:0) i porówna z tym Olympiakosem, w którym tak szybko i tak fajnie odnalazł się Vadis.

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli