Trzeba grać rewanż z MC, a tu Glik – kartki, Falcao – kontuzja, a Subasić… pomroczność jasna

Autor wpisu: 11 marca 2017 19:50

W środę wielki rewanż w małym księstwie. Trzeba odrabiać 3:5 z Manchesterem City. Tylko z kim? Z Bordeaux zespół znów stracił głupią bramkę, a na dodatek być może także Falcao.

Sobotni mecz z Bordeaux (ostatecznie 2:1) nie był wielką propagandą futbolu. Piłkarzom Monaco zależało, by wygrać jak najmniejszym nakładem sił, piłkarze Bordeaux w zasadzie już wychodząc na boisko wyglądali na przekonanych, że nic nie zdziałają.
I jednym, i drugim udało się pozostać w swoich przekonaniach do końca spotkania, choć na koniec i jedni, i drudzy zostali wystawieni na wielką próbę. A to za sprawą Danijela Subasicia. „Dziurawe rączki” z Manchesterem City, a teraz to:

Fakt, że to specyficzne wycofanie piłki przez Jemersona nie było może wyjątkowo bezpieczne, ale bez przesady. Subasić w sytuacji, gdy mógł wyekspediować piłkę gdziekolwiek byle nie w nadbiegającego Diego Rolana – zaliczył typową „pomroczność jasną”. I wystaw go tu w środę.

To raz. Dwa – przecież z Manchesterem nie zagra Kamil Glik, który musi odcierpieć żółte kartki, więc i tak obrona będzie eksperymentalna. Z takim Subasiciem za plecami.
W sobotnim meczu zagrali przeciwko sobie Glik i Igor Lewczuk. Ale podobnie jak ich zespoły wypadli tak sobie. Na przeciętną średnią. Dla Lewczuka był to o wiele bardziej ważny mecz, bo… w ogóle był. Od czasu kontuzji, jaką odniósł na początku lutego Lewczuk – nawet już zdrowy – jakoś nie mógł wrócić do składu. Grał tylko w meczu pucharowym z Lorient, a z ligowych: dwa mu wypadły z powodu kontuzji, a następne trzy przesiedział na ławie. W sumie pięć.
Z Monaco zaliczył zaledwie… 28 kontaktów z piłką, zdecydowanie najmniej spośród wszystkich na boisku, którzy grali 90 minut. Dla porównania grający przecież na takiej samej pozycji Glik miał tych kontaktów 61. Natomiast Lewczuk absolutnie nie miał nic wspólnego z golami straconymi przez Bordeaux. Może przy drugim mógł zablokować piłkę, ale nie był jedynym, który mógł coś zrobić w polu karnym.

Wracając do Monaco, było raz i dwa, teraz trzy. Tuż przed końcem spotkania urazów doznali Joao Moutinho i już w doliczonym czasie Falcao. Oba wyglądały bardzo niepokojąco. Falcao po walce o piłkę spadł na nogi rywala uderzając boleśnie pachwiną lub biodrem. Długo nie mógł w ogóle wyprostować się, a w końcu zszedł po prostu z boiska. Gdyby i jego miało zabraknąć z MC… Chyba lepiej nie kończyć.

 

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli