Tomasz KRÓL: Mój szef często żartuje: „Tomek, przywieź mi z Polski jakiegoś zwierzaka”

Autor wpisu: 15 kwietnia 2017 09:09

Pojechał na testy do klubu trzeciej ligi angielskiej, wylądował w szóstej lidze, ale z powodu kontuzji musiał dać sobie spokój z graniem, więc mając 23 lata, wziął się za trenerkę. Wylądował w akademii piłkarskiej Crystal Palace. Przez dwa lata nocami pracował jako konsjerż, a w dzień – za darmo – prowadził zajęcia z młodymi bramkarzami klubu Premier League. Tomasz Król, były zawodnik między innymi Resovii, kilka dni temu był w Warszawie, podczas Targów Świat Piłki, prowadził zajęcia z dzieciakami z Legia Soccer Schools.

FUTBOLFEJS.PL: Opowiedz, jak trafiłeś do Crystal Palace?
TOMASZ KRÓL: To dość długa historia. Sześć lat temu wyjechałem do Anglii, pojechałem na testy do Barnet, klubu z League Two. Nie dostałem się, więc znalazłem jakiś klub w szóstej lidze angielskiej, grałem w nim przez pół roku, ale stwierdziłem, że nie dla mnie taka kopanina. Wracałem do domu cały posiniaczony, nie byłem do tego przyzwyczajony. A przede wszystkim zaczęły się problemy z kręgosłupem, musiałem dać sobie spokój z grą. Postanowiłem zrobić licencję trenerską. Potem poznałem trenera w polskiej szkółce London Eagles, zacząłem pracować i jeździć po różnych kursach i konferencjach. Na jednym z nich poznałem z kolei trenera Wimbledonu, poszedłem tam na półroczny staż. Wreszcie na kolejnej kurso-konferencji poznałem trenera z Palace. Mieszkam po sąsiedzku i często chodziłem na ich bazę treningową podglądać zajęcia. Dostałem zaproszenie do współpracy. Przez dwa lata był to wolontariat. Zarabiałem pieniądze, pracując nocami w hotelu jako konsjerż, wracałem do domu, spałem kilka godzin, a następnie biegłem na trening. Po dwóch latach dostałem kontrakt na prowadzenie bramkarzy drużyn od U-9 do U-12. I tak pracuję już trzeci rok.

I z tego się utrzymujesz?
Jestem zatrudniony na pół etatu w klubie, gdzie pracuję z bramkarzami. Pracuję też na cały etat w szkole jako trener sportowy. To coś w rodzaju nauczyciela wychowania fizycznego, prowadzę zajęcia z dzieciakami podczas przerw, ale też lekcje WF. To jest jedna z 15 szkół, z którymi współpracuje klub. W ten sposób Crystal Palace wychowuje przyszłych kibiców, mamy też oko na zdolne dzieciaki.

Co było kluczem, że dostałeś się do akademii klubu Premier League: szczęście czy cierpliwość?
Cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. Przez dwa lata robiłem nocki w hotelu, pracowałem od 22. do 10. Kilka godzin snu i biegłem na zajęcia do klubu. To były ciężkie dwa lata, ale wyrobiłem sobie charakter. Teraz moim celem jest etat w klubie i praca tylko z bramkarzami. Nie wiem, czy w Palace, czy w innym klubie. Na razie przeglądam oferty w biurach pracy.

Szukasz ofert pracy w klubie w biurach pracy?
Tak, bo tutaj wszystko musi być robione oficjalnie. Jeśli klub potrzebuje trenera, publikuje ofertę w takim sportowym job centre. Jeśli masz kwalifikacje, to możesz się zgłosić.

Dosyć szybko poszedłeś w trenerkę. Nie chciałeś dalej próbować grać? Problemy zdrowotne były tak poważne?
Tak. Nie mogłem dalej grać przez kłopoty z kręgosłupem, musiałem dać sobie spokój w wieku 23 lat. Mam 29 lat, czyli jestem w najlepszym wieku dla bramkarza, ciągnie mnie na boisko, ale mam problemy z nerwami kulszowymi w lewej nodze, muszę się oszczędzać. Ale cieszy mnie praca z dzieciakami, spełniam się w tym, bo widzę ich postępy.

Południowy Londyn to okolice, gdzie mamy do czynienia raczej z kolorową populacją. 
W akademii 70 procent chłopców ma pochodzenie afrykańskie. Jedni mówią, że to jest nasza siła, inni – że powinien być zachowany balans pół na pół. Mamy dzieciaki z różnych rodzin, część z nich ma do czynienia w domu z gangsterką. I widzą pokusy, bo koledzy w ich wieku zarabiają kilka tysięcy funtów tygodniowo na handlu dragami, a oni trenują za darmo. Mają więc wybór: zawziąć się i trenować kilka lat, licząc na profesjonalną umowę i zacząć cokolwiek zarabiać, albo iść w ślady kolegów.

Ten problem dotyka Crystal Palace w większym stopniu niż inne londyńskie kluby?
Niekoniecznie, bo to jest powszechny problem w Londynie, zwłaszcza na obrzeżach miasta. Ale ci, którzy twardą dążą do celu, są wynagradzani. Bo już w wieku 18 lat można dostać pierwszy profesjonalny kontrakt, który obowiązuje przez pięć lat. I tu wchodzą w grę już konkretne pieniądze.

Masz kontakt z piłkarzami pierwszej drużyny Crystal Palace?
Czasami widuje się z nimi. Moim szefem jest trener bramkarzy U-23. Jeśli chce sobie wziąć wolne, potrzebuje kogoś w zastępstwie i poprosi mnie o pomoc, to prowadzę zajęcia też w młodzieżowej drużynie. A w niej pojawiają się piłkarze z pierwszej drużyny, którzy na przykład wracają po kontuzjach. Ostatnio tak było z Julianem Speronim, Stevem Mandandą. Miałem okazję ich poznać i byłem pod wrażeniem. Pamiętam pierwszy trening ze Speronim, żywą legendą klubu. Myślę sobie: „kurcze, to on mnie powinien uczyć, a nie ja jego”. Pochodzę więc do niego w klubowej stołówce i pytam: „Julian, co chciałbyś dziś robić?” A on mi odpowiada: „Tomek, to ty jesteś trenerem, ty jesteś moim szefem, będę robił wszystko, co mi każesz.” Od razu skrócił dystans.

W klubie jesteś doceniany? Widzisz, że idziesz do góry?
To dopiero mój początek, nie mam wielkiego doświadczenia, dopiero się uczę, jeżdżę i oglądam. Byłem w Benfice, byłem w Feyenoordzie. Ale moi szefowie widzą moje zaangażowanie, widzą, że mnie to cieszy. Nie proszę nawet o jakieś dodatkowe pieniądze, jeśli zrobię coś ponad to, co powinienem, bo robię to z przyjemności. Oni też są do mojej dyspozycji, jeśli proszę o pomoc. W akademii każdy jest pomocny, atmosfera jest świetna.

Masz wizję swojej kariery, marzenia?
Wiadomo, że marzy mi się praca w Premier League z jakimś pierwszym zespołem, ale wiem, że przez kilka lat chce jeszcze popracować w piłce młodzieżowej, chciałbym, przejść wszystkie szczeble od U-9 do U-23, dopracować metodologię, poznać różne modele pracy. Mam 29 lat i trochę czasu przede mną. Wiadomo, że praca w akademii jest bardziej stabilna, w Premier League większy prestiż i pieniądze, ale też większe ryzyko, że cię zwolnią.

Colin REID: Lewandowski to napastnik, który świetnie pasowałby do Premier League

Jaką renomę ma akademią Crystal Palace w Anglii?
W Anglii mamy cztery kategorie, „jedynka” jest najlepsza, „czwórka” najsłabsza. My jesteśmy w drugiej kategorii.

Kto jest w pierwszej?
Manchester City, Chelsea, Manchester United. Większość tych topowych klubów.

A o której akademii mówi się w Anglii z największym uznaniem?
O tej Manchesteru City. Przede wszystkim ze względu na niesamowity skauting. To jest bardzo ważne również na poziomie dziecięcym. No i trenerzy – zatrudniają tam najlepszych fachowców z całego świata.

Jest jakaś liga dla dzieciaków w grupach, które prowadzisz?
Tutaj w Londynie zespoły od U-9 do U-15 grają tylko sparingi, praktycznie cały rok. W jeden weekend roczniki parzyste grają w domu, nieparzyste wyjeżdżają, w drugi – odwrotnie.

Te sparingi jakoś trzeba zorganizować, przecież nie umawiacie się z tygodnia na tydzień?
Nie, terminarz jest umawiany przed sezonem – telefonicznie, mejlowo.

Co robiłeś na Targach Świat Piłki, na które zostałes zaproszony przez projekt All About Football?
Prowadziłem sesję dla bramkarzy z Legia Soccer Schools. Temat: „Rola bramkarza, gdy zespół rozpoczyna akcję od tyłu”. Dużo komunikacji, dużo współpracy z obrońcami.

Akademia Crystal Palace ma jakąś swoją specyfikę w porównaniu z polskimi szkołami?
W Polsce bardzo dużą wagę przywiązuje się do wyszkolenia technicznego, my w Crystal Palace od najmłodszych lat uczymy też podstaw taktyki. Ale chłopcy, z którymi miałem zajęcia, załapali wszystko, co pokazywałem w kilka minut. Mam nadzieję, że zainteresowałem ich tym, co zaprezentowałem.

Czy w świadomości Anglików istnieje coś takiego, jak polska szkoła bramkarzy?
Nie wiem, czy istnieje w świadomości Anglików, ale wiem, że w Polsce mamy mnóstwo świetnych fachowców wśród trenerów bramkarzy. W Anglii stawia się głównie na warunki fizyczne. Mój szef często żartuje: „Tomek, przywieź mi z Polski jakiegoś zwierzaka”. Tutaj trzeba mieć przynajmniej 192 centymetry wzrostu. Zwracamy uwagę na wzrost już u chłopców od 15. roku życia.

Pytają cię czasem koledzy z branży: skąd się biorą ci polscy bramkarze?
Na każdej konferencji słyszę pytanie od trenerów różnych drużyn: „Nie masz tam jakichś ciekawych chłopaków?” Wśród trenerów i skautów jest dosyć głośno o nas.

I sprowadziłeś kogoś z Polski?
Poleciłem Bartka Mrozka z Lecha Poznań, był u nas na testach. Teraz zostały do dogadania sprawy między klubami. Dwa lata temu mieliśmy dwóch bramkarzy z FC Wrocław Academy, ale obaj nie dostali angażu w CPFC, pół roku temu był u nas 14-letni Kacper Zając (pomocnik) który na co dzień gra w Irlandii i pokazał się z dobrej strony ale był za młody, żeby podpisać z nim umowę, ponieważ transfery zagraniczne mogą być przeprowadzone po ukończeniu 16. roku życia. Mam nadzieję, że Bartek Mrozek będzie pierwszym polskim bramkarzem, który zagra w barwach Crystal Palace.

Rozmawiał Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Targi Świat Piłki | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli