Skorupski broni karnego w meczu z szaloną końcówką

Autor wpisu: 19 marca 2017 15:25

To był mecz z gatunku tych, których oglądanie człowiek odpuszcza po 20 minutach, bo już wszystko jasne. A potem – widząc końcowy wynik wali się w czoło, że jednak nie wytrwał. Napoli wygrało z Empoli 3:2 po meczu z przenudnym początkiem i szaloną końcówką.

Ulga piłkarzy Napoli na koniec meczu była absurdalnie nieproporcjonalna do tego, co przez ponad godzinę działo się w Empoli.
Łukasz Skorupski tradycyjnie wsadzony przez swoich kolegów na minę w meczu z gigantem Serie A zdążył wpuścić trzy gole już w pierwszej połowie. I tradycyjnie był jednym z nielicznych godnych jeśli nie wyróżnienia (w końcu trudno wyróżniać bramkarza, który wpuszcza trzy gole), to przynajmniej zauważenia. Co najmniej dwie świetne parady plus obroniony karny Driesa Mertensa. Po prawdzie Mertens strzelał beznadziejnie – bo w środek bramki, gdzie Skorupski zostawił… nogi, ale zawsze. Tak czy siak to karny wybroniony – trzeci taki Skorupskiego na osiem prób.

Przy straconych golach Skorupski wiele zaś do powiedzenia nie miał. Pierwszy – to ewidentny błąd źle ustawionych obrońców, drugi to genialny pocisk Mertensa z wolnego w „okienko” (z 11 metrów nie dał rady, a z grubo ponad 20 – jak najbardziej!), trzeci – drugi karny dla Napoli (Polak dobrze poszedł za strzałem Lorenzo Insigne, ale uderzenie było za mocne i zbyt precyzyjne).

I w ten sposób jesteśmy przy 38. minucie, a mamy 3:0 dla Napoli z Piotrem Zielińskim i Arkadiuszem Milikiem na ławce rezerwowych. Włoskie, wczesne, słoneczne popołudnie. Typowa sjesta. Na boisku przestało się dziać cokolwiek.
Empoli jednak na ostatnie 20 minut swoją sjestę przerwało i wróciło do gry. Kompletnie uśpione Napoli – nie. Zrobiło się 1:3, potem (po trzecim karnym w meczu) 2:3. Wściekły Maurizio Sarri na ławce zostawił niestety Zielińskiego, ale na ostatnie 10 minut wpuścił Milika, żeby trochę piłkę jednak przytrzymał na połowie rywali. Napoli kończyło mecz w strachu, a będący w strefie spadkowej rywale napierali do ostatnich sekund. Naprawdę wiele do remisu nie zabrakło, co byłoby jednym z największych absurdów, zważywszy na przebieg spotkania, tego sezonu w Serie A.

Na pewno szkoda, że nie grał Zieliński. To dopiero trzeci mecz w tym sezonie, gdy Zieliński nie wchodzi przynajmniej z ławki, ale nie najlepiej się złożyło, że to akurat przed meczem kadry, gdy tych piłkarzy w „meczowym gazie” potrzebujemy. W czterech marcowych meczach Napoli Zieliński uzbierał tylko koło godziny gry.
O Skorupskim było – trudno sobie wyobrazić splot sytuacji, które doprowadziłyby do jego występu przeciwko Czarnogórze, ale jeśli już, to akurat on ma niezłe przetarcie i można powiedzieć wprost: wygląda dobrze.
Milik? Grał krótko, ale jako jedyny w Napoli w tym czasie, jaki dostał, bardzo intensywnie. Nieustannie pokazywał się do piłki, napierał na defensorów rywali i… Skorupskiego, gdy ci przejmowali futbolówkę, nie odstawiał nogi. Gdy miał okazję przytrzymać piłkę, sensownie i spokojnie to zrobił, zwalniając tempo gry z korzyścią dla drużyny. Czy można o nim pomyśleć jako o piłkarzu pierwszej jedenastki na Czarnogórę? Niewykluczone.

 

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli