Rybus wszedł na kwadrans. I wtedy zrobiło się naprawdę gorąco!

Autor wpisu: 11 maja 2017 23:28

Olympique Lyon był o krok od odrobienia strat z Amsterdamu z pierwszego półfinałowego meczu z Ajaksem (1:4). Ekipa Macieja Rybusa na własnym boisku wygrała 3:1. Reprezentant Polski wszedł na ostatni kwadrans. I był to szalony kwadrans. Ajax w finale zmierzy się z Manchesterem United.

Kiedy w 27. minucie spotkania Kasper Dolberg strzelił dla gości na 1:0 wydawało się, że jest po zawodach. Oznaczało to bowiem, że Lyon, aby doprowadzić do dogrywki, musiałby strzelić cztery gole w nieco ponad godzinę. Zdawało się to tym bardziej nieprawdopodobne, że goście do przerwy stworzyli tyle okazji, że powinni prowadzić 3:0. Defensywa Olympique była dziurawa jak durszlak, ale goście co kilka minut marnowali sytuacje sam na sam z Anthonym Lopesem. Jeszcze przed przerwą drogo za to zapłacili. Zamiast spokojnie prowadzić, dostali nie jedną, a dwie bramki do szatni. Obie zdobył Alexandre Lacazette. W tym momencie trener Bruno Genesis pewnie by chciał, żeby pierwsza połowa trwała jeszcze kilka minut.

Po przerwie mecz stracił rytm, mocno się zaostrzył. Prowadzący to spotkanie Szymon Marciniak w drugiej połowie pokazał aż sześć żółtych kartek. Ale dzięki nim zapanował nad sytuacją, bo gdyby odpuścił, piłkarze weszliby mu na głowę. Przy żadnym z upomnień nikt nie powinien mieć do niego pretensji. Polski arbiter (wraz z czterema polskimi asystentami i sędzią technicznym) świetnie prowadził zawody. Znowu musiał podjąć ważną decyzję, bo przy rzucie karnym Lacazette zrobił taki zwód, jaki robi zazwyczaj Robert Lewandowski.

Gol zaliczony, bo zwód zrobiony wcześniej, niż w ostatnim kroku przed kopnięciem piłki jest dopuszczalny. Niedopuszczalne było to, co zrobił Miroslav Radović w spotkaniu z Pogonią. W obu przypadkach Marciniak doskonale ocenił sytuację. Powinien wrócić z Francji do Polski z nagraniem tej jedenastki i rozesłać je po polskich klubach i redakcjach, bo takie zachowanie wciąż budzi wątpliwości – wśród piłkarzy, ale też komentatorów.

Na ostatni kwadrans meczu wszedł Maciej Rybus, zastąpił swojego konkurenta Jeremy’ego Morela. Zmiana obrońcy na obrońcę – rzadko zdarza się, że w meczach, gdy zespół goni wynik, trenerzy decydują się na takie roszady. A jednak zmiana o mały włos nie okazała się kluczowa. Minutę po wejściu reprezentant Polski mógł podwyższyć na 3:1. Piłka spadła mu pod nogi jakieś dziesięć metrów od bramki, ale bramkarz Ajaksu Andre Onana zdążył wyskoczyć na tyle daleko, że Rybus decydując się na strzał – a było to najlepsze rozwiązanie – nie miał gdzie zmieścić futbolówki. Po kolejnych pięciu minutach było 3:1 – przy udziale Rybusa. Tym razem nie strzelał, ale podawał. I wykazał się wyjątkowym opanowaniem i precyzją – zatrzymał piłkę, spojrzał i dograł mięciutko do Rachida Ghezzala. O takich podaniach mówi się: ciastko!

Od tej pory emocje już tylko rosły i rosły. W ostatnich sześciu minutach Ajax grał w dziesiątkę.  Marciniak po drugim faulu na żółtą kartę z boiska musiał wyrzucić prawego obrońce Nicka Viergevera. To były koszmarne minuty tego zawodnika, bo po strzale Ghezzala i po rykoszecie od jego nogi chwilę wcześniej piłka wpadła do siatki. W końcówce Ajax bronił się desperacko, Olympique desperacko atakował. Holendrzy przetrwali. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, to utrzymali satysfakcjonującą ich porażkę 1:3.

Ajax w finale spotka się z Manchesterem United, który pokonał w dwumeczu Celtę Vigo 2:1 (1:0 i 1:1). Awans Holendrów oznacza, że piłkarze i kibice Legii Warszawa mogą westchnąć i się pochwalić: ależ mieliśmy trudnych rywali w tyn sezonie w europejskich pucharach. Real Madryt, czyli finalista Ligi Mistrzów oraz Ajax, to drużyny, z którymi mistrzowie Polski toczyli boje w fazie grupowej LM (z Realem) i 1/16 Ligi Europy (Ajaksem).

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli