Rybus: – Z chłopakami położyliśmy się na podłogę, żeby nie dostać cegłą w głowę

Autor wpisu: 17 kwietnia 2017 13:33

Maciej Rybus ma za sobą nerwowe dni. W czwartek zamieszanie na własnym stadionie, gdy przed spotkaniem z Besiktasem fani Lyonu uciekali z trybun przed rzucanymi przez Turków petardami i racami. Wówczas nie grał. Wczoraj jednak w wyjazdowym meczu z Bastią pojawił się pierwszy raz od dawna w wyjściowym składzie. Tyle że dane mu było rozegrać tylko pierwszą połowę. Kibole z Bastii zaatakowali piłkarzy gości już przed meczem, a potem w przerwie. I tyle było z grania… – Na stadionie nie było policji. Potem nasz autokar obrzucono kamieniami – opowiadał Rybus.

– Najpierw mecz z Besiktasem, teraz to wariactwo na Korsyce… Spodziewałem się, że będzie gorąco, przestrzegał mnie Mariusz Piekarski, który grał tam przez rok, ale chyba nikt nie miał pojęcia, że może być aż tak grubo – powiedział „Rybka” w rozmowie ze sport.pl.

Niepokorna Korsyka okazała się być bardzo niegościnna dla Rybusa, który W KOŃCU miał okazję okazję nie tylko zagrać w barwach OL, ale był w wyjściowej „11” (Rybus zagrał po raz pierwszy od 8 lutego, zaś w pierwszej jedenastce w Ligue 1 grał ostatnio w listopadzie). To, co stało się wczoraj w Bastii, możecie przeczytać i obejrzeć TUTAJ. Rybus, jeszcze na gorąco, komentował szokujące wydarzenia:
– Zaczęło się pod koniec rozgrzewki. Zawodnicy ofensywni poszli postrzelać na bramkę. Memphis Depay źle uderzył i trafił w głowę jednego z fanów. Od razu poszedł przeprosić, ale jakiś krewki kibic wyskoczył do niego z łapami, mówiąc wprost zaczął się rzucać. W tym czasie stałem bliżej linii środkowej, z innymi obrońcami. Jeden z kolegów mówi: „dawaj Ryba, lecimy!”. I pobiegliśmy. Zaczęliśmy uspokajać ludzi. […] Na stadionie nie było ani policji, ani ochrony. Stewardzi prowokowali moich kolegów.
Naszemu zawodnikowi nic na szczęście się nie stało.
– Nie dostałem nawet kopniaka. A kilku chłopaków je wyłapało. Przepychanki trwały dłuższą chwilę. Na początku pomyślałem, że lecę w bój, ale później przyszła myśl: „Ryba, uspokój się, nie rżnij kozaka”. Po co rzucać się na tłum? Jeden z kumpli sprzedał kibicowi kopa, ale to była samoobrona. Nie warto jednak było prowokować tych ludzi. I tak byli bardzo agresywni.
Mecz zaczął się ze sporym opóźnieniem. Piłkarze OL wcale nie byli skorzy do wychodzenia na boisko.
– A co my mieliśmy do gadania? Nie chcieliśmy, ale musieliśmy. Gdybyśmy nie wyszli z szatni, pewnie dostalibyśmy walkowera. Po bijatyce rozpoczęły się negocjacje. […] W końcu piłkarze Bastii stanęli w tunelu gotowi do wyjścia. To jaki był wybór? Wyszliśmy i my. Wiadomo, że nam się to nie podobało, ale trzeba było decydować.
Tyle że w przerwie doszło znowu do bójek.
– Gdy schodziłem do szatni, usłyszałem tylko wrzask tłumu. Chciałem zawrócić, ale złapał mnie jakiś steward i nie chciał puścić. Okazało się, że inny steward rzucił się na naszego drugiego bramkarza. Ale to widziałem tylko na powtórce.
Początkowo postanowiono, żeby mecz kontynuować, piłkarze gości jednak odmówili i decyzję zmieniono.
– Kazali nam się wykąpać i uciekać do autokaru. Nie pamiętam, żeby chłopaki wcześniej tak szybko wyskakiwali spod pryszniców! Poszliśmy przed stadion, tam bramy pozamykane, fani Bastii już na nas czekali. Wciąż nie było policji, ochrony. To wróciliśmy do szatni. Godzinę czekaliśmy, aż policjanci utorują nam trasę. Jechaliśmy przez grad kamieni. […] Z chłopakami położyliśmy się na podłogę, żeby nie dostać cegłą w głowę. Później kolejną godzinę musieliśmy czekać na lotnisku, bo okazało się, że tuż przed odlotem przyjechała policja i kilku zawodników zabrała na przesłuchanie. […] W autokarze kilku kolegów pytało: „Ryba, a co ty taki spokojny?”. Oni w nerwach, a u mnie pełen luz. No to im powiedziałem, że nie takie rzeczy się widziało. W Groznym obserwowałem kiedyś, jak wyrzutnie rakiet ostrzeliwują hotel, w nocy trwała gruba strzelanina. To był grudzień, terroryści zabili policjantów, a później się zabarykadowali. No to miałem być zszokowany jakimiś kamieniami?
W środę drużyna Rybusa leci do Turcji na rewanżowy ćwierćfinałowy mecz Ligi Europy z Besiktasem (pierwszy, po problemach kibicami, racami itp., wygrała 2:1).
– Znów czeka nas jazda. Przywitają nas pewnie na lotnisku. Kurde, za dużo tych emocji. Najpierw Lyon, później Bastia, a teraz Stambuł. Muszę się na rewanż jakoś szczególnie przygotować.

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli