PSG – Barca 4:0. Paris est MAGIQUE! I więcej nic mówić nie trzeba. I gdzie w tym Krycha?

Autor wpisu: 14 lutego 2017 23:26

To był mecz z gatunku tych, o których nie ma co strzępić pióra czy klawiatury. To był mecz z gatunku tych, które ogląda z rozdziawioną buzią, na dodatek nie wierząc w to, co się widzi. Paris St-Germain zaczął z wysokiego, najwyższego „C”, a potem grał wyżej i wyżej. A Barcelona cichutko jak trusia zagoniona do kąta. 4:0 dla PSG. Kto zagra w ćwierćfinale? Posprzątane…

„L’Incroyable Demonstration” – to hasło z „L’Equipe”. Tak, to była nieprawdopodobna demonstracja, czy mniej dosłownie nieprawdopodobny pokaz siły. Di Maria razy dwa – genialne gole z wolnego

i z gry, Draxler, Cavani – każdy gol to był cud, miód. Te gole zabiły Barcelonę. W przenośni i dosłownie, bo Barca się nie ruszała. Niesłychane jak została zdominowana, uziemiona, sponiewierana.

Dla kogoś, kto PSG nie ogląda na co dzień, to mogło być szokiem. No dobra, taka zabawa z Barceloną, ale przecież co chwilę słychać, że ten Paryż sprowadza tego, tamtego, 30. 40, 50 milionów euro – piłkarskie sławy i tak dalej.
Ale dopiero dla kogoś, kto ogląda PSG na co dzień to było szokiem. Paris St-Germain za kadencji Unaia Emery’ego takiego meczu po prostu jeszcze nie zagrało. Ba, dotychczas było bardzo daleko od takiego meczu. Męczyło się. Czasami wygrało wyżej, czasami wymęczyło niżej, czasami nawet przegrało. Mimo tych samych nazwisk w składzie tej magii w PSG brakowało. Emery zdawał się zagubiony, jego piłkarze takoż.
Ten, który dwukrotnie doprowadził Sevillę do triumfu w Lidze Europy, został sprowadzony na Parc des Princes, by przełamał klątwę Laurenta Blanca braku awansu do półfinału Ligi Mistrzów, wydawał się spalony na starcie. Bo za Blanca PSG dawno sobie tak słabo nie radziło w lidze. A tymczasem właśnie teraz w Lidze Mistrzów już w 1/8 finału trafiło na rywala o największej sile, jaka sobie można wyobrazić. Emery jednym meczem odwrócił swoją karmę. A prezydent Nasser Al-Khelaifi wyszedł na jasnowidza, bo we wszystkich momentach kryzysu dawał Emery’emu pełne wsparcie.

No dobrze, pochwał dla PSG się nie nastarczy, batów na Barcę też. A na chłodno – i gdzie w tym wszystkim Krychowiak? Na trybunach, to wiemy. Ale dlaczego na trybunach? A właśnie. Nie mógł zagrać Thiago Motta, wiec zagrali Adrien Rabiot, Blaise Matuidi i Marco Verratti. Widzieliście jak? Matuidi i Verratti bywało, że przy przechwytach Barcy byli… najdalej wysuniętymi piłkarzami PSG – po to, by szarpać, blokować, odbierać. Zalety Verrattiego w defensywie i w ofensywie są powszechnie znane. Matuidi potrafi bronić, potrafi zejść na skrzydło. Rabiot ma taką technikę, że nie waha się dryblować na własnej połowie, grać z pierwszej piłki na małej przestrzeni pod polem karnym rywala, a szybkość taką, że… bywa – schodzi na skrzydło.Tak Rabiot z Matuidim zabawili się z Messim:

Wprowadzony w drugiej połowie kolejny środkowy pomocnik, 19-letni Christopher Nkunku bez najmniejszych kompleksów wdał się w sztuczki techniczne w obliczu Busquetsa i Iniesty. Tyle. Więcej nic dodawać nie trzeba. Krychowiak nie przestał być przez to, że ma takich kolegów-rywali, dobrym piłkarzem. Ale „dobrym” nie znaczy „wybitnym”, a tacy dziś grają w pierwszym składzie PSG i wygrywają 4:0 z Barcą.

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli