Piszczek – Glik do przerwy 2:3, czyli gra na szybkość i błędy

Autor wpisu: 12 kwietnia 2017 21:37

Główny przekaz z tego meczu – najważniejsze, że zagrali. Głosów, że trzeba się wstrzymać, że trzeba odwołać, na szczęście nikt nie posłuchał. To już przerobiliśmy po ataku terrorystycznym w Paryżu – nie wolno się poddać, nie wolno się dać zastraszyć. A w Dortmundzie nie dała się zastraszyć ani publiczność, ani piłkarze.

Ten mecz, rozgrywany o absolutnie nietypowej porze jak na Ligę Mistrzów w tej części Europy: 18.45 – w środę zamiast we wtorek, będzie pamiętany długo jako symbol. Także symbol swoistej walki z terroryzmem. O tym przypominały koszulki z podobizną Marca Bartry – który na skutek uszkodzenia ręki (o wtorkowych dramatycznych wydarzeniach w Dortmundzie czytaj TUTAJ) nie mógł w środę wybiec na boisko Signal Iduna Parc.

W Dortmundzie na szczęście wygrał futbol. O przykrym, nerwowym, pełnym napięcia wtorku zapomniano, gdy tylko rozległ się pierwszy gwizdek arbitra. Pomogła gra obu zespołów, bo na oba patrzeć można z przyjemnością. Taki ładunek energii, szybkości i młodzieńczej werwy zdarza się naprawdę rzadko, a tu na jednym boisku zderzyły się takie dwa ładunki.

Niejako „do przerwy” górą wyszli z tego zderzenia goście z Monako. 3:2 to zdobycz na wyjeździe nie w kij dmuchał, aczkolwiek, gdy gra Monaco z Borussią, jakikolwiek wynik by nie padł, sprawa awansu pozostałaby przed rewanżem i tak otwartą. Monaco potrafiło wygrać w Dortmundzie, bo zdołało głębiej schować swoje minusy (brak podstawowych bocznych obrońców i świetnego Bakayoko w środku pola) i lepiej wyeksponować plusy. No i dlatego, że przy tych obrotach, na jakie potrafią wejść i jedni, i drudzy, głowę stracili sędziowie. Najpierw Kylian Mbappe strzelił gola ze spalonego, o którym nawet nie ma co dyskutować, czy był, bo po prostu był. Potem samobójczego dołożył Sven Bender, ale – tu kontrowersja – popychany przez Falcao.
A propos Falcao, a także Pierre-Emerica Aubameyanga – im show skradła młodzież, czyli 18-letni Mbappe i 19-letni Ousmane Dembele plus o 10 lat od nich starszy Shinji Kagawa (asystent przy golu Dembele i strzelec drugiego gola dla Borussii). Mbappe w 7 meczach, które zagrał od początku marca strzelił już… 9 goli. Czy to dziwne, że patrząc na niego wszyscy mają w oczach dwóch innych wielkich napastników (na dodatek o bardzo podobnych predyspozycjach), którzy do wielkiej piłki dojrzeli właśnie w Monaco: Thierry’ego Henry’ego i Davida Trezegueta?

Niestety, do drugiego gola Mbappe przyczynił się Łukasz Piszczek. Za cały mecz należałaby mu się bardzo wysoka nota. Ale w 79. minucie Piszczka dopadła pomroczność jasna. Zagrał bardzo niebezpieczną piłkę do Sokratisa stwarzając Mbappe na wygarnięcie piłki, a młokos z tej szansy skorzystał.
Glik skupił się przede wszystkim na eliminowaniu zagrożenia ze strony Aubameyanga i w tym był bezbłędny, bo gwiazda Borussii tym razem nie błysnęła. Z drugiej strony przy obu akcjach Kagawy i golach BVB środek obrony Monaco nie zachował się perfekcyjnie – gdyby tak się stało, nie padłyby bramki. Proste.

Teraz czekamy na odsłonę numer dwa. Kto awansuje – to na razie jest nieprzewidywalne, za to przewidywalne jest, że jeszcze będzie się działo!

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli