Piotr Nowak: Trening, a później plaża. Ameryka zrobiła duży krok w tył

Autor wpisu: 9 marca 2017 08:31

W weekend wystartował nowy sezon amerykańskiej Major League Soccer. O soccerze za Atlantykiem mówi nam Piotr Nowak, trener Lechii Gdańsk, a niegdyś przecież selekcjoner reprezentacji olimpijskiej USA i były piłkarz Chicago Fire.

Piotr Nowak zna MLS jak własną kieszeń. Dlatego między innymi podpytujemy go o to, jak dziś wygląda sytuacja za oceanem.
A przy okazji przypominamy, że Piotr Nowak jest także ambasadorem Międzynarodowych Targów „Świat Piłki”, które w dniach 7-9 kwietnia odbędą się na PGE Narodowym w Warszawie. Największej weekendowej imprezy piłkarskiej w Polsce zaplanowanej na ten rok, podczas której będzie można spotkać na PGE Narodowym mnóstwo gwiazd futbolu – lat obecnych i minionych. O Targach „Świat Piłki” więcej przeczytajcie TUTAJ.

FUTBOLFEJS: Amerykański soccer rozwija się, czy wręcz przeciwnie?
PIOTR NOWAK: Zatrzymali się w rozwoju i to jest niepokojące. W czasach, gdy ja tam pracowałem w reprezentacji olimpijskiej i jako asystent Boba Bradleya w pierwszej drużynie, piłkarze amerykańscy mieli marzenia, żeby wyjechać do świetnego klubu w Europie. Gdzieś w roku 2007 czy 2008 mieliśmy 16 piłkarzy, którzy grali w klubach na Starym Kontynencie. W tej chwili w Europie jest Christina Pulisić, który wyjechał z USA gdy był młodym chłopcem (gra w Borussii Dortmund – red.). Przypomnijmy sobie takie nazwiska: Howard, Donovan, Cherundolo, Claudio Reina, Dempsey, Bocanegra. Gdy przyjeżdżali na zgrupowania do Stanów, to zjeżdżali się z całej Europy i w tej Europie grali w swoich klubach.

W Major League Soccer jest coraz więcej klubów…
Liga MLS się rozrosła, co sprawiło, że zmniejszyła się rywalizacja. Jest myślenie: po co mam się starać i rywalizować, skoro mam pewne miejsce, zagwarantowany kontrakt na 3-4 lata. Zarobki są na poziomie europejskim. Nie ma takiej chęci: chciałbym sprawdzić się gdzieś indziej. Jürgen Klinsmann miał rację mówiąc, że poziom mógł się podnieść, jeśli Amerykanie graliby w Europie. A oni teraz spoczęli na laurach, wszystkim jest dobrze. Liga się powiększyła, ale nie ma ambicji.

Gdy pan to mówi, przed oczami mam zdjęcia Nemanji Nikolicia z Ameryki.
Jedno z meczu, drugie z plaży?

Dokładnie.
Tak to teraz wygląda – raz dziennie trening, później plaża. Czy wygramy, czy przegramy – nie ma znaczenia. Nie wygramy w tym tygodniu, wygramy w następnym. Gazety – i te duże, i lokalne – nie poświęcają lidze prawie w ogóle miejsca, a jeśli już, to bardzo niewiele. Pojawia się jakaś notka przed sezonem, nie ma poważnych portali z ciekawymi analizami, nie ma specjalnie presji na zawodnikach ze strony mediów. To powoduje stagnację.

Czyli sprawdzają się prognozy, że soccer nigdy nie będzie czołową dyscypliną w USA?
Dla inwestorów, to świetne miejsce, bo wartość zespołów wciąż rośnie, ceny za wykup franczyzy są już ogromne. Ale piłkarsko – Ameryka zrobiła duży krok w tył. A to przekłada się na wyniki reprezentacji. Jesienią zwolnili Klinsmanna, wrócił Bruce Arena, po którym wiele rzeczy musieliśmy poprawiać, gdy przejęliśmy po nim reprezentację w 2007 roku. I to poprawialiśmy pod każdym względem – sportowym, organizacyjnym, mentalnym. Arena przyzwyczaił piłkarzy, że mogą mieszkać w hotelu z rodzinami, najlepiej blisko jakiegoś centrum handlowego, żeby można było wyjść z rodziną na zakupy, do kina. Dobrze by było, gdyby gdzieś blisko było molo, a najlepiej naprzeciwko wejścia do hotelu. Byli bardzo zdziwieni, gdy wprowadziliśmy inne zasady.

Czyli wielka czwórka dyscyplin: futbol, koszykówka, hokej i baseball są niezagrożone przez soccer?
Nie, tam jest zupełnie inaczej, soccer został daleko z tyłu. Jeśli jakaś drużyna w NBA czy NHL wygra sezon, to zawodnicy mówią: jesteśmy mistrzami świata. I taka jest prawda, bo te ligi skupiają najlepszych zawodników z całego świata. Jeśli się tam dostajesz, to nie możesz sobie pozwolić na moment słabości, nie możesz odpuścić i powiedzieć: jakoś to będzie. Bo ogląda cię cała Ameryka i wszyscy zobaczą twoją słabszą grę. Jeśli coś powiesz po meczu, to zaraz twoja wypowiedź jest cytowana w 15 czy 16 kanałach telewizyjnych i we wszystkich gazetach. Nikt nie chce pozwolić sobie, żeby zszargać swoje nazwisko. To powoduje, że są i będą coraz lepsi. Na piłkę nożną – i to poruszałem w rozmowach z Amerykanami wielokrotnie – muszą znaleźć inną formułę. Do 2018 roku miała to być najlepsza liga świata, potem przesuniętą deadline na 2022 rok, ale moim zdaniem nic z tego nie wyjdzie. Mogą zaistnieć na rynku tylko wtedy, gdy będą zaczną znowu przysyłać piłkarzy do Europy, a nie odwrotnie – brać emerytów z Europy. Ameryka będzie przechowalnią dla tych, którzy nie mogą pojechać do Chin i chcą sobie jeszcze popykać w piłkę w fajnym miejscu, zarobić trochę pieniędzy i się przy tym nie zmęczyć.

Rozmawiał: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli