Piłkarskie jaja w Rumunii. Zmarnowany karny w 96. minucie. Zapowiada się grupa śmiechu

Autor wpisu: 4 września 2016 23:49

Różne bywają grupy eliminacji. Trudne, łatwe, „śmierci” i takie do zapomnienia. To ostatnie naszej grupie eliminacji MŚ 2018 nie grozi. Po meczu w Astanie, ale przede wszystkim po meczu w Cluj Rumunia – Czarnogóra 1:1 zapowiada się, że będzie to grupa „kupa śmiechu”.

Że złośliwie? A tak! Kurz z Astany będzie jeszcze opadał dłuższą chwilę, bo rzadko zdarza się, by jakaś drużyna poszła sobie do domu po 35 minutach (TUTAJ).
Ale, ale – Polska i Kazachstan przynajmniej cokolwiek grały, przeprowadzały jakieś akcje, strzelały. Celnie i niecelnie. Wbiły po dwa gole. Do tego szturchańce, kuksańce i kopanie po nogach. Nudy nie było. W nagrodę solidarnie są wiceliderami grupy.
Liderem Dania, ale po skromniusieńkim 1:0 z Armenią. Rywale oddali… jeden strzał. Celny, więc jakąś szansę na remis gospodarze im zostawili. Duńczycy byli bardzo nieskuteczni. Wbili jednego gola, choć oddali więcej strzałów na bramkę Armenii niż… w sumie można było zliczyć w meczu Rumunia – Czarnogóra.

I tu dochodzimy do sedna. Teoretycznie najciekawszy mecz grupy rozegrano w Cluj. Rumunia mająca odrodzić swoją grę pod wodzą Christopha Dauma grała z Czarnogórą, która przecież jak wszystkie kraje tamtego regionu kilku graczy z niezłym CV ma. Daum, wyjątkowo barwna postać – to niedoszły selekcjoner reprezentacji Niemiec, tę posadę stracił przez ujawnienie jego uzależnienia od narkotyków. Ale i tak w karierze zdążył być mistrzem Niemiec, Turcji i Austrii.
Teraz ma odbudować Rumunię, ale dobrze nie zaczął. Gra Rumunii, a po prawdzie i Czarnogóry (z tym, że goście mogli zasłaniać się dobrym wynikiem na wyjeździe) to była żałość. A przede wszystkim nudziarstwo. Nudziarstwo, nudziarstwo i jeszcze raz nudziarstwo.
Tu piszemy o prostackiej grze Kazachstanu z Polską.
Przy tych Rumunach (i tych Czarnogórcach) Kazachowie to mistrzowie widowiska!
Meczu Rumunia – Czarnogóra nikt, kto nie jest Rumunem lub Czarnogórcem nie był w stanie zdzierżyć. A może i oni też nie mogli. Przez 85 minut… Tak, to był mecz z rodzaju tych, które powinny się zaczynać w 85. minucie. Wtedy pierwszy raz przytomnie w polu karnym zachowali się gospodarze, a Popa mając przed sobą tylko bramkarza wbił gola na 1:0. Koniec, pozamiatane. W takim meczu nie powinno zdarzyć się nic więcej. Doprawdy? Dwie minuty później po głupim wolnym Jovetić wyrównał strzałem głową.
W takim meczu nie powinno się zdarzyć nic więcej. A jednak… Sędzia doliczył 5 minut. I to 5 minut prawie się kończyło, gdy spóźniony Vukčević walnął głową w głowę skaczącego do piłki w okolicach „piątki” Keserü. Karny dla Rumunii!
Ale to był tak nienormalny mecz, że normalnie nie mógł się zakończyć. Do piłki podszedł Stanciu i… Panu Bogu w okno. Jaja, piłkarskie jaja po prostu.

 

Inne artykuły o: Mistrzostwa Świata 2018 | Zagranica

Inne w tej kategorii

Mistrzostwa Świata 2018 Reprezentacja Drużyna jak zegarek Nawałki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli