Monaco na mękach z trzecią ligą. Gdyby nie strzał Glika, mógł być wstyd

Autor wpisu: 1 lutego 2017 21:21

Trzy dni po ważnym 1:1 na Parc des Princes AS Monaco jeszcze ciut bardziej na północ zagrało w 1/16 finału Pucharu Francji z trzecioligowcem Chambly. Awans wcale nie okazał się oczywisty po meczu, który… Ryszard Tarasiewicz nie nazwałby futbolem. A o awansie ASM przesądził gol Kamila Glika.

Niedawno w wywiadzie z nami Ryszard Tarasiewicz (TUTAJ) przyznał, że wynik 5:4 to dla niego nie jest piłka nożna. No to mecz w Beauvais (tam Chambly zagrało Puchar Francji) futbolem nie był, a raczej radosną twórczością – przede wszystkim w wykonaniu Monaco, bo piłkarze Chambly naprawdę mieli dobrą zabawę.

Wszystko poszło nie tak, jak sobie to umyślił Leonardo Jardim. Dla ASM 1/16 finału Pucharu Francji trafiła się między dwoma piekielnie ważnymi i ciężkimi meczami Ligue 1: tym rozegranym z PSG i tym w najbliższy weekend z wiceliderem Niceą. Recepta na mecz z zespołem z malutkiej mieściny Chambly była więc prosta: z absolutnie kluczowych piłkarzy nie odpoczywa tylko Kamil Glik, którego „zajechać” – mówiąc kolokwialnie – i tak się nie da. Glik z Raggim i Joao Moutinho zamykają na klucz wjazd w pole karne, a reszta niech sobie pohasa. Na trzecią ligę starczy.

Starczyło. Na 50 minut. Monaco strzeliło trzy gole i… spakowało się do drogi powrotnej. A tu ni z tego, ni z owego trzecioligowcy ukąsili raz, w 81. minucie drugi raz, w trzeciej doliczonej minucie – trzeci raz. Dogrywka! Na dodatek w „10”, bo Raggi, któremu przytrafiają się co i rusz różne dziwactwa, wyleciał z boiska za wyjątkowo brutalny faul a la Witsel – tylko na szczęście z dużo większym szczęściem poszkodowanego.
Glik, ostoja i mur żelbetowy w niedzielę z PSG, tak w zasadzie żadnego gola nie zawinił bezpośrednio, ale cóż – błędy podkomendnych obciążają i dowódcę. Polak wyglądał, jakby zdezorientowany – na jakie miny mianowicie jego koledzy potrafią wdepnąć. Fabinio na przykład dał rywalowi wygrać główkę na 10. metrze, dwukrotnie nikt nie miał zamiaru blokować strzałów z okolic linii pola karnego, a jak już próbował, to nieudolnie.

Monaco przed widmem karnych stało do ostatniej sekundy, bo w dogrywce na dwa gole liderów Ligue 1 trzecioligowcy potrafili odpowiedzieć jeszcze jednym swoim. Koniec końców o wyniku przesądził piąty gol dla ASM – właśnie Kamila Glika, który po rogu dostał dobrą piłkę na 6. metrze i z niesamowitym spokojem nogą wbił ją do bramki. To był piąty gol Glika dla Monaco w tym sezonie.

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli