Nie mogłem jeść, nie mogłem spać – to szczera spowiedź piłkarza po kompromitacji

Autor wpisu: 18 sierpnia 2018 00:36

"Wróciłem po meczu do domu. Byli tam wszyscy moi najbliżsi. Mama..., rodzina. A ja po prostu nie mogłem wykrztusić słowa"

Uroš Radaković – pewnie nie znacie gościa. A to istotny gość. Stoper Sparty Praga, 24-letni Serb, jeden z najlepszych obrońców ligi czeskiej poprzedniego sezonu, sprowadzony przez Spartę latem z Sigmy Ołomuniec. Sigma bez Radakovicia walczy o Ligę Europy. Właśnie – gdy seryjnie odpadały polskie kluby – dwa razy pokonała Kairat Ałmaty wystawiając w składzie… ośmiu wychowanków, ale akurat Radaković ze Spartą odpadł wyeliminowany przez serbski Spartak Subotica.

Sparta jest – obok Slavii – najbogatszą czeską drużyną. Stać ją na transfery piłkarzy kosztujących grubo ponad 3 miliony euro i płacenie niektórym piłkarzom kontraktów ponad milion euro rocznie. Dla takiej Legii to poziom dziś nieosiągalny.
A jednak Spartę i Legię łączy jedno – odpadły w eliminacjach Ligi Europy. Sparta nawet wcześniej – ze Spartakiem Subotica. Klubem serbskim, siłą rzeczy wyżej notowanym niż Dudelange, tyle że różnica poziomów (transfery, zarobki, wartość kadry) między Spartą a Suboticą była większa niż między Legią a Dudelange!

Sparta zawaliła sprawę w meczu wyjazdowym przegrywając 0:2. Jednak w rewanżu postawiła na atak bezkompromisowy. To był huragan, który zepchnął Suboticę do głębokiej defensywy. Sparta wyrównała straty, prowadziła 2:0, gdy w 75. minucie wspomniany Radaković popełnił koszmarny błąd. Mając piłkę przy nodze, na własnej połowie, zwrócony do własnej bramki – za daleko sobie futbolówkę wypuścił. Przejął rywal, wpadł w pole karne, Radaković faulował, karny, gol (jedyny celny strzał Suboticy na bramkę Sparty w całym meczu), Sparta nie odwróciła losów rywalizacji, mimo gigantycznej przewagi na boisku.

To było kilkanaście dni temu. Ale właśni teraz czeski „Sport” opublikował rozmowę z piłkarzem – pierwszą od tego zdarzenia. Wstrząsającą.
Nie ma tu stwierdzeń „wyciągniemy wnioski”. „trzeba walczyć dalej”, „futbol jest nieprzewidywalny”, „taki jest poziom/takie są wyroki piłki”, a już tym bardziej „sędzia podejmował specyficzne decyzje” (choć sporów co do spornej sytuacji z karnym i w meczu Sparty nie brakowało). Nie ma szukania usprawiedliwień. Nawet słynnego „obudźmy się”. No i żadnych wulgaryzmów.

Jest za to szczere zwierzenie człowieka, który przeżył osobistą tragedię.
„Doping stadionu był niesamowity, ale w jednej chwili zrobiło się cicho” – mówi Radaković. – „A mi zawalił się świat. Byłem w szoku.”
I dalej: „Wróciłem po meczu do domu. Byli tam wszyscy moi najbliżsi. Mama…, rodzina. A ja po prostu nie mogłem wykrztusić słowa. Nie mogłem przełknąć kęsa jedzenia. Nic. Przez dwa dni po meczu nie byłem w stanie jeść, nie mogłem spać. Byłem w szoku. Obudzili mnie dopiero trener Zdenek Sčasny i Tomaš Rosicky („szara eminencja” Sparty, zakończył karierę zimą, ale funkcjonuje w klubie jako doradca – red.). Człowiek upadnie, ale musi iść dalej.”
Jest też ciekawie o fanach. Ci Sparty bywają bardzo ostrzy, nieprzewidywalni, chuligańscy. A jednak Radaković mówi: „Musimy z nimi żyć. A gdy trzeba, wysłuchać gwizdy i obelgi”.

Nie wiem, jak na was. Na mnie to robi wrażenie, bo mówi o prawdziwych ludzkich emocjach. Piłkarza, ale przecież i człowieka.
I mam nieodparte wrażenie, że piłkarze polskich klubów potrafią stawiać sobie mocniejszy mur między tym, co zawodowe, a tym, co prywatne.
Może właśnie dlatego nas w Europie już nie ma, a liga czeska – mimo porażki Sparty – ma gwarantowane trzy miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów (Viktoria Pilzno) i Ligi Europy (Slavia Praga i FK Jablonec) plus wciąż szansę na czwarte (Sigma).

Inne artykuły o: Blogi | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli