Lewandowski pozbawił złudzeń Arsenal. Zieliński z Milikiem byli bezradni

Autor wpisu: 7 marca 2017 22:50

Nie było go widać na boisku przez godzinę, ale gdy już się pojawił, to załatwił sprawę awansu. Robert Lewandowski przełamał niemoc Bayernu w Londynie, Bawarczycy znowu wygrali z Arsenalem 5:1. W ćwierćfinale zagra też Real, który ponownie pokonał Napoli 3:1. Było więc dokładnie tak, jak w pierwszych spotkaniach między tymi drużynami trzy tygodnie temu.

Zarówno w Londynie jak i Neapolu przez blisko godzinę drużyny gospodarzy żyły jeszcze nadziejami, że może uda się odrobić straty z porażek sprzed trzech tygodni i awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Przypomnijmy – Arsenal przegrał w Monachium 1:5, Napoli poległo w Madrycie 1:3. W rewanżach pierwsi gole strzelali gospodarze. Dzięki temu na obu stadionach pojawiły się jakiekolwiek emocje.

Chociaż jedna bramka dla Kanonierów to była kropla w morzu potrzeb, to jednak w pierwszej połowie gra ekipy Arsena Wengera mogła się podobać. To był zupełnie inny zespół niż ten, który oglądaliśmy w Monachium i w ostatnich meczach ligowych. Była sportowa złość, było tempo, szybkie wymiany podań, piękny strzał Theo Walcotta (Manuel Neuer nie zdążył nawet podnieść rąk). Wyglądało to trochę tak, jakby ktoś puszczał ten mecz, gdy gospodarze byli przy piłce, korzystając z opcji dwukrotnego przyspieszenia. Znowu można było się podrapać po głowie i zadać sobie pytanie: „co oni chcą od tego Wengera?”. Przed spotkanie pod stadionem kibice przeprowadzili pikietę domagając się jego zwolnienia. A właściwie nie zwolnienia, a chcieli na Francuzie wymusić, by latem nie przedłużał wygasającej umowy.

Po przerwie wrócił obraz Arsenalu w standardowym trybie. Obraz ten przywrócił Robert Lewandowski. Reprezentant Polski długo był w tym meczu niczym nie zwracał na siebie uwagi, może oprócz grzywką a’ la Jim Carey z filmu „Psi Detektyw”.

Ale gdy się już pojawił, to zrobił różnicę – to na nim faul w polu karnym popełnił Laurent Koscielny i to „Lewy” wykorzystał jedenastkę. Co więcej, Francuz wyleciał z boiska. I było pazamiatane. Wenger oczywiście protestował, że karnego nie było, był za to spalony. – Sędzia był dziś mocną stroną Bayernu. W pierwszej połowie należał nam się karny, Lewandowski nie tylko nie był faulowany, ale znajdował się na spalonym – wypalił na konferencji prasowej.
Co do spalonego mamy duże wątpliwości, odnośnie faulu – niewielkie (tzn. Lewy był faulowany). Ale na pewno czerwona kartka dla Koscielnego – mocno przesadzona.

Strzelić cztery, a najlepiej pięć goli grając w dziesięciu przeciwko Bayernowi? Abstrakcja. Żale Wengera – tonący brzytwy się chwyta. Skończyło się kolejną kompromitacją Arsenalu, która jest wodą na młyn przeciwników Wengera. A tych jest w Londynie coraz więcej. Niewykluczone, że to były ostatni mecz tego menedżera z Kanonierami w europejskich pucharach. Wydaje się, że piłkarze już o tym wiedzą, bo jak wytłumaczyć reakcję Alexisa Sancheza (i Petra Cecha) na ławce rezerwowych…

W Neapolu nadzieje po pierwszym golu (Driesa Mertensa) były większe, bo i straty z Madrytu mniejsze. Gdyby padła kolejna bramka dla gospodarzy, to Real musiałby gonić wynik. Ale Królewscy uniknęli nerwów, po golu Sergio Ramosa w 52. minucie mogli odetchnąć z ulgą. Pięć minut później – po samobójczym trafieniu Mertensa – z biegu mogli przejść w trucht, a następnie spacer. Co mogli zrobić dwaj Polacy z Napoli, czyli Arkadiusz Milik i Piotr Zieliński? Niewiele, bo weszli na boisko pod koniec spotkania, gdy do wygranej w dwumeczu ich drużyna potrzebowała 5 goli. I trzeba było je strzelić w kwadrans.

Inne artykuły o: Liga Mistrzów | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli