Krycha bez prezentu na urodziny. Zabawę zepsuł… Kamil Glik Wielki

Autor wpisu: 29 stycznia 2017 23:52

To miał być nie tyle Kamil Glik Wielki (choć to kupujemy w ciemno), ile przede wszystkim wielki hit. Ale jak to zwykle… Jak się zaczynają takie firmy badać przez pierwszy kwadrans, to ani się obejrzą, a się tak „badają” przez kwadransów pięć. Monaco zremisowało na Parc des Princes z PSG 1:1 po meczu, który wkręcał bez pudła tylko przez ostatnich 10 minut.

To był mecz dwóch zespołów, które w 2017 roku jeszcze nie przegrały. I oba to miano zachowały po konfrontacji na Parc des Princes. Mało brakowało, a trzeba byłoby mówić o typowej dla niesłychanie ważnego meczu o wielką stawkę partii szachów, bo tak się jedni z drugimi szachowali przez 80 minut.
Jedni i drudzy mają petardy w ofensywie, ale tym razem petard nie miał kto odpalać, bo wszyscy „podpalacze” byli tak uważnie pilnowani, że nawet pomyśleć o wyjęciu zapałki nie mieli kiedy. Co trzeba podkreślić – znów świetny mecz, i to na tak trudnym terenie, zagrał Kamil Glik. Wyprzedzał, uprzedzał, wybijał, murował. Edison Cavani, jak miał okazję do strzału, to raczej sprzed pola karnego, Angel Di Maria, jak doszedł do piłki w polu karnym, to w przypadkowej sytuacji, która była efektem ratowania się przed większym zagrożeniem. Julian Draxler w zasadzie zaistniał raz (o tym za chwilę). Thiago Silva przy rogach – najczęściej miał go na oku właśnie Glik – w zasadzie równie dobrze mógł zostać pod swoją bramką.

Powiedzieć, że Kamil Glik zagrał bezbłędnie to przesada, ale te nieliczne błędy, które mu się przytrafiły, okazały się kompletnie nie mieć znaczenia. Może z raz, może dwa gdzieś tam przeszła groźna piłka, ale i tak rywale w zagęszczonej strefie nie mieli okazji zrobić z nią cokolwiek sensownego.
Ale to działało i w drugą stronę – Monaco, które przynajmniej jednego gola strzelało w poprzednich 15 meczach L1 (w lidze od 21 września nie zdarzył się mecz bez gola dla ASM, a w sumie we wszystkich rozgrywkach był taki tylko jeden – w Lidze Mistrzów na koniec fazy grupowej z Leverkusen), tym razem w ofensywie też było w klinczu.

I tak się nawzajem klinczowali aż do błędu prawego obrońcy ASM Djibrila Sidibe. I jednej jedynej godnej uwagi akcji Draxlera, który znalazł się w dobrym miejscu, w dobrym czasie. Sidibe wpadł na Niemca, a że było to w polu karnym sędzia podyktował karnego (na wyrost, nie na wyrost, trudno przesądzić). Cavani i… wiadomo.
Teoretycznie to był taki mecz z cyklu „kto strzeli, wygrywa”, ale Monaco skutecznie powalczyło z tą pieczątką. No, zrobił Jardim z tą drużyną coś niezwykłego. Zbudował ją tak, że w defensywie ma stabilność chińskiego muru, ale jak trzeba w ofensywie moc walca, który spycha wszystkich. Bernardo Silva w trzeciej minucie doliczonego czasu kropnął sprzed pola karnego i było 1:1. Monaco w tym sezonie w Ligue 1 strzeliło 65 goli – o… 23 więcej od PSG, straciło ciut więcej od paryżan (22:16), ale różnicę bramek ma powalającą – plus 43!

PSG_Krychowiak_x101Acha, a gdzie w tym wszystkim Krychowiak? No, na aucie, niestety. Nie znalazł się w kadrze meczowej. „L’Equipe” podając piłkarzy obecnych i nieobecnych w ogóle nie odnotował jego absencji. Na stronie klubowej podano lakonicznie: „odesłany do treningu”. Przyuważył go realizator tv – jak Krychowiak w mundurze (?) stoi samotnie gdzieś przy wyjściu z tunelu. Na stronie klubowej złożono mu życzenia. Remis z Monaco wypadł w 27. rocznicę urodzin.

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli