Historia bajeczna. Kamil Glik w półfinale Ligi Mistrzów!

Autor wpisu: 19 kwietnia 2017 23:13

Przed EURO oczywistością było, że reprezentacja Polski ma cztery filary: bramkarz, Kamil Glik w obronie, Grzegorz Krychowiak w drugiej linii, Robert Lewandowski w ofensywie. Ale gdyby z tego grona typować jednego, jedynego, który zagra w półfinale Ligi Mistrzów rok później, Glik byłby zapewne wyborem ostatnim.

Dziś to można głosić śmiało: transfer Kamila Glika z Torino do AS Monaco był majstersztykiem menedżera Jarosława Kołakowskiego. I nie chodzi o finanse – tu Krychowiak jest nie do pobicia, chodzi o poziom sportowy, piłkarski. Unai Emery pomysłu na Krychowiaka w Paryżu nie miał i nie ma. Leonardo Jardim na Glika pomysł miał od początku. Zgodził się na ten transfer, bo chciał radykalnie przebudować defensywę – pietę achillesową Monaco w poprzednim sezonie. Przebudował. A Pan Glik w tej defensywie rządzi. Świetnie znalazł się w tym zespole z zupełnie innej półki niż AC Torino. Przeskoczył z drugiej ligi do europejskiej ekstraklasy i się do tej ekstraklasy dopasował.
Glik w Monaco to nie tylko „wybijacz” i „wymiatacz”. To dyrygent. Pokazuje palcem kto gdzie ma stanąć, jak się ustawić, opieprza po zagraniach nieudolnych, ale podbudowuje w trudnych momentach, cieszy się za dwóch w momentach triumfu.

Nie, nie stał się piłkarzem perfekcyjnym. To akurat mit. Miał swoje potknięcia w tak ważnych meczach, jak ten wyjazdowy z Manchesterem City (w rewanżu nie grał za kartki), jak w finale Pucharu Ligi z PSG, jak i w tym rewanżowym z Borussią Dortmund – gdy nie zdążył zablokować strzału Marco Reusa. Gola dającego przez pół godziny promyk nadziei dla BVB (skończyło się 3:1 dla ASM po golach Falcao, Mbappe i Germaina).
Ale stał się bardzo ważnym trybem, takim dużym – napędzającym inne, w piekielnej strategii Leonardo Jardima opierającej się na… strzelaniu jak największej liczby goli i traceniu ich jak najmniej. Proste? No, proste. Tylko że wielu próbowało, nielicznym się udało.

Jardimowi się udało. Skutek? Monaco i Kamil Glik w półfinale Ligi Mistrzów! I na czele Ligue 1. Jakże to gigantyczny klaps wymierzony wielkim katarskim panom z Parc des Princes. Inna sprawa, że na biednego nie trafiło. Dmitrij Rybołowlew, właściciel ASM, do biedaków nie należy. Ale pomysł na piłkarski biznes ma inny. Teraz. Bo na początku miał taki sam jak Katarczycy. Tyle że lepiej od nich zrozumiał, że w futbolu… pieniądze nie zawsze dają szczęście.
I dziś jego Monaco to pozostałości po wielkich transferach (Falcao, Joao Moutinho), ale przede wszystkim fantastyczna młodzież: Mendy, Toure, Fabinho, Bakayoko, Lemar, Silva, no i ten nieprawdopodobny, niesamowity, nie do podrobienia Kylian Mbappe. 18-latek, który dziś ma takie statystyki, jakich w jego wieku nie mieli Thierry Henry, Cristiano Ronaldo, Lionel Messi czy Zinedine Zidane. Żaden z nich w wieku 18 lat nie mógł się pochwalić 16 meczami z rzędu, w których strzeliłby 16 goli!

Borussia też gra fajnie, ale Monaco uległa. U siebie 2:3, w rewanżu 1:3. Nie ustaną dyskusje, co by było, gdyby nie zdarzenia z Dortmundu, przekładany o 24 godziny mecz, nieprzespana noc po ataku terrorystycznym. Może Łukasz Piszczek nie popełniłby i w jednym, i w drugim meczu błędu kosztującego jego zespół gole. Może… Tylko że trudny moment, trudne chwile mieli i jedni, i drudzy. To nie może odbierać piłkarskiej satysfakcji zawodnikom Monaco.

Monaco z Jardimem, Glikiem, Falcao, Mbappe wraca do półfinału Ligi Mistrzów. Tam grało w sezonie 2003/04 prowadzone przez Didiera Deschampsa. Z takimi piłkarzami jak Giuly, Rothen, Morientes, Plašil, Evra, Adebayor, Nonda, Pršo… Grało kapitalnie – tak jak teraz.

Jako gadżet – przypomnienie ćwierćfinałowego meczu z Realem Madryt. Po porażce 2:4 w Madrycie, zwycięstwo w rewanżu 3:1. Z TYM Realem, w którym grali Zidane, Figo, Ronaldo, Casillas, Raul, Roberto Carlos. Wtedy Monaco ogłosiło koniec ery Galacticos. Czyjej ery koniec ogłosi w tegorocznym półfinale?

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli