W co gra Lewandowski? Jeden wywiad i całe Niemcy postawione na nogi

Autor wpisu: 11 września 2017 11:57

To się nazywa siła oddziaływania. Jeden wywiad i w Niemczech rozpętała się burza. Władze Bayernu w niedzielny wieczór zwołały specjalne spotkanie, na którym radzono, jak przełknąć żabę, którą zaserwował Robert Lewandowski. „Lewemu” grozi Rummennigge (i przy okazji finansowa kara), a Effenberg doradza mistrzom Niemiec, by jak najszybciej pozbyły się swojej największej gwiazdy. O co ten cały szum?

O wywiad z Robertem, jaki ukazał się w „Der Spiegel”. Wywiad, w którym Lewandowski – mówiąc wprost – wylał swoje żale na Bayern, przy okazji uderzając we władze klubu. Co więcej, zrobił to w sposób jak najbardziej świadomy. To nie było kilka zdań rzuconych gdzieś na gorąco pod wpływem emocji, lecz przemyślane tezy, na poparcie których Polak podał konkretne argumenty. Krótko mówiąc, przygotował się. Wiedział, co chce powiedzieć i dlaczego.

„Lewy” skrytykował m.in. letnie przygotowania w Azji, ciągłe rozgrywanie sparingów zamiast konkretnych treningów, ale to, co najbardziej musiało zaboleć Bayern, to cios w politykę transferową klubu.
Bayern musi coś przemyśleć, musi być bardziej kreatywny, jeśli ma zamiar sprowadzać piłkarzy klasy światowej. Klub nie zapłacił za zawodnika więcej niż 40 mln euro. W międzynarodowym futbolu to kwota ze średniej półki, a nie z wysokiej. Teraz dystans do maksymalnych kwot jest naprawdę ogromny – mówił Lewandowski, dodając, że mistrzowie Niemiec nie rosną z rynkiem, więc w polityce transferowej nie nadążają za gigantami, czyli Realem, PSG, Barceloną czy Manchesterem United.
Lojalność to piękne słowo, zwłaszcza w życiu prywatnym. W sporcie jednak, na najwyższym poziomie liczą się pieniądze i sukces. I to one decydują o transferze. Nic innego – stwierdził.

Po co Lewandowski to zrobił? Musiał doskonale zdawać sobie sprawę, że ten wywiad nie przejdzie bez echa, że nikt w Niemczech nie pozostanie na te słowa obojętny. Lewandowski to dziś piłkarz instytucja nie tylko w naszej reprezentacji, ale gwiazda światowego formatu, z którą liczyć muszą się najwięksi. Nawet, jeśli ci najwięksi są akurat jego pracodawcą.
Odczytać to wszystko można w zasadzie tylko w jeden sposób – Robert poszedł do Bayernu, by nie tylko co roku zdobywać mistrzostwo Niemiec i walczyć o koronę króla strzelców, ale przede wszystkim po to, by wreszcie wygrać Ligę Mistrzów. To przeambitny facet, który stawia sobie najwyższe cele i te cele chce realizować. Trudno mieć o to do niego pretensje. A że widzi, iż piłkarski świat Bayernowi odjechał i perspektywa wygrania Champions League w barwach monachijskiego klubu oddala się, a nie przybliża, no to zabrał w tym temacie głos. Zanim więc zacznie się Lewandowskiego krytykować za to, że „śmiał uderzyć w dobre imię swojego klubu”, warto być może zastanowić się, czy aby nie ma racji. Czy Bayern pod względem możliwości transferowych i piłkarskiego potencjału to dziś ta sama półka co Real, Barcelona, Juventus, czy PSG?

Tak czy inaczej, w Niemczech najpierw była konsternacja, a potem zaczęła się z Lewandowskim jazda. – Kto publicznie krytykuje klub, będzie miał problem ze mną – przyznał w „Bildzie” prezydent Bayernu, Karl-Heinz Rummenigge. – Robert jest poirytowany przez transfery PSG. Jest jednak naszym piłkarzem, zarabia dużo pieniędzy. Żałuję, że tak mówi. A skoro narzeka na wyjazd do Azji, to powinien wiedzieć, że jego wymarzony Real Madryt był w drodze przez 24 dni. Dwa razy więcej niż my.
I dodał, że wywiad nie był autoryzowany, a o zorganizowanie go i podjudzanie Polaka na Bayern oskarżył Maika Barthela, jednego z agentów Lewandowskiego.
Swoje trzy grosze dorzucił też były kapitan reprezentacji Niemiec Steffan Effenberg, który w felietonie napisał, że Bayern powinien jak najszybciej pozbyć się Polaka i w jego miejsce postawić na młodych Niemców: „Niech odejdzie do Paris Saint-Germain albo Barcelony. Te kluby będą robiły to, czego domaga”.

Na razie jednak Robert nigdzie nie odejdzie, bo przecież kilka tygodni temu zamknęło się okno transferowe. Nie zmienia to jednak faktu, że wywiad, który wywołał w Niemczech taką burzę, to zapewne kolejny krok na drodze rozwodowej między nim a Bayernem. Pierwszy tak mocny, ale niewykluczone, że ostatni.

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli