Glik i Monaco idą na mistrza – to już są kroki siedmiomilowe

Autor wpisu: 4 lutego 2017 20:31

Srogi rewanż w derby na Nicei 3:0 – Kamil Glik i Monaco robi kolejny wielki krok w stronę być może nawet mistrzostwa Francji! Na początku roku ASM wygląda po prostu świetnie, zwłaszcza w meczach najtrudniejszych.

Tydzień po remisie na Parc des Princes piłkarzom Monaco przyszło się zmierzyć w tzw. meczu na szczycie z wiceliderem tabeli Nice. Wiceliderem, ale także derbowym rywalem – wszak nie zapominajmy, że oba miasta dzieli raptem… 25 kilometrów.
Tym razem Stade Louis II pękał w szwach można powiedzieć. Z reguły na meczach Monaco zjawia się nie więcej niż 8, 9 tysięcy – nawet, gdy zespół gra tak jak teraz. Z Niceą było 16,5 tysiąca, co oznacza niemal komplet, ale wiadomo – derby!
Tym, którzy przyjechali z Nicei, jednak wesoło nie było. Monaco rozprawiło się z wiceliderem nie zostawiając cienia wątpliwości, kto dziś jest większy piłkarsko w Ligue 1. To było niebywale prestiżowe zwycięstwo, bo Nicea wszak utarła nosa ASM jesienią, gdy wygrała 4:0. I była to jedna z zaledwie trzech porażek Monaco w lidze (jeszcze z Tuluzą i OL).

Tydzień temu herosem w Paryżu był Kamil Glik, tym razem w domu to nie Polak grał pierwsze skrzypce, a znakomici ofensorzy Monaco – Valery Germain (jeden gol) i Radamel Falcao (dwa), a także lewy obrońca Benjamin Mendy, który świetnie zagrał w ofensywie i dwukrotnie dogrywał napastnikom piłki – zamienione na gole.
Glik, co miał zrobić, to zrobił. Czyli zabezpieczył tyły i poprzepychał się z Mario Balotellim. Jeden kopnął drugiego, potem ten drugi pierwszego. Pogadali sobie pod nosem po włosku, ale widać – bez specjalnego wkurzenia. Balotelli w tym jesiennym meczu strzelił Monaco dwa gole, teraz nauka dla obrońców nie poszła w las – nie oddał celnego strzału. Tylko raz został dopuszczony do pozycji, z której strzelił, ale niecelnie.
Glik pofolgował sobie dopiero wtedy, gdy już mógł, a przynajmniej nie było to niebezpieczne, bo mecz w zasadzie był rozstrzygnięty. Przegrał „głowę”, ale skórę uratował mu Danijel Subasić kapitalna interwencją. Może Glik po prostu chciał mu dać trochę popracować. Jeszcze był słupek Nicei i jeszcze jedna groźna „główka”. Jak się o tym pisze, wygląda groźniej niż wyglądało w istocie.

Monaco po tym meczu ma pewnego lidera z przewagą trzech punktów nad rywalami. I z przewagą gigantycznej różnicy bramek (Monaco +46, Nicea +20, PSG +26 – przed wieczornym meczem z Dijon). To ważne, bo w Ligue 1 to ona decyduje w przypadku równej liczby punktów. Trener Leonardo Jardim zrobił z tą drużyną coś niesłychanego. Przy niebywale uważnej defensywie Monaco gra niesłychanie… ofensywnie. Na 23 dotychczasowe mecze w sezonie Ligue 1 aż w 13 strzelało rywalom minimum trzy gole!

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli