Finał Ligi Europy, czyli jak mężczyźni z Manchesteru pokonali chłopców z Amsterdamu

Autor wpisu: 24 maja 2017 23:03

Jose Mourinho wygrał czwarty finał europejskich rozgrywek. Jego Manchester United pokonał w Sztokholmie Ajax Amsterdam 2:0. Czerwone Diabły zagrały w sposób typowy dla Mourinho – brzydko, ale skutecznie.

Z dzieciakami nic nie wygrasz – zdanie byłego piłkarza Liverpoolu, później eksperta piłkarskiego w BBC Alana Hansena, dziś same cisną się na usta. Szkot wypowiedział je ponad dwie dekady temu, po meczu Manchesteru United z Aston Villą na początku sezonu 1995/96. Spotkaniu, w którym Alex Ferguson posłał do gry zespół złożony prawie z samych wychowanków: Phila Neville’a (18 lat), Paula Scholesa, Davida Beckhama, Gary’ego Nevilla i Nickiego Butta (wszyscy po 20 lat), oraz Ryana Giggsa (21 lat). Hansen kilka miesięcy później dławił się tym zdaniem, gdy United sięgał po mistrzostwo i Puchar Anglii.
W finale Ligi Europy sezonu 2016/17 role się odwróciły – Czerwone Diabły wystąpiły w roli mężczyzn, przeciwko nim zagrały dzieciaki z Ajaksu Amsterdam. Średnia wieku jedenastki wicemistrza Holandii posłanej na boisko w Sztokholmie to 22 lata. Matthijs de Ligt, czyli stoper ekipy wicemistrza Holandii, to najmłodszy piłkarz, który zagrał w finale Ligi Mistrzów bądź Ligi Europy.

W drugiej połowie na boisku pojawił się kilka tygodni starszy Justin Kluivert. I niestety różnica wieku okazała się kluczowa w tym spotkaniu. Ajax wyszedł na boisko wystraszony, doszedł do siebie po kilkunastu minutach, ale niektórzy zawodnicy, jak choćby uznawany za wielki talent i przyszłą gwiazdę światowego futbolu 19-letni Kasper Dolberg, nie doszedł do siebie w ogóle. Młody Duńczyk kompletnie zawiódł, dał się wyłączyć z gry bardziej doświadczonym stoperom United – Chrisowi Smallingowi i Daleylowi Blindowi (obaj po 27 lat).

Co z tego, że wicemistrzowie Holandii długimi momentami nie dawali rywalom powąchać piłki, co z tego, że mecz w statystycznej rubryce „posiadanie piłki” zakończyli z dużą przewagą (67 do 33 procent) skoro pod bramką United nie stwarzali prawie żadnego zagrożenia. A po golu Paula Pogby na 1:0 (dość przypadkowym, bo po niezbyt precyzyjnym strzale piłka wpadła do bramki dzięki temu, że odbiła się od nóg obrońcy Ajaksu), to już był młyn na wodę Manchesteru prowadzonego przez Jose Mourinho – wy atakujecie, my się bronimy, rozbijamy wasze ataki i czekamy na kontrę.

Mourinho po pierwszej bramce nawet nie ruszył się z miejsca, nie zmienił pozycji na fotelu. Spojrzał tylko w górę, być może na zegar. Dla niego zwycięstwa w finałach rozgrywek pucharowych (krajowych i międzynarodowych) to chleb powszedni. To był 14 występ prowadzonej przez niego drużyny i 12 wygrany, czwarty w rozgrywkach europejskich (wcześniej triumfował z FC Porto w Pucharze UEFA i Lidze Mistrzów oraz z Interem Mediolan w  LM).

Czy był tak pewny zwycięstwa? Do tego meczu szykował zespół od dłuższego czasu. Wiedział, że do Ligi Mistrzów głównym wejściem (czyli dzięki miejscu w pierwszej czwórce Premier League) się nie dostanie, musiał wyważyć drzwi wejścia awaryjnego. Odpuścił rywalizację w angielskiej ekstraklasie (przynajmniej w ostatnich kolejkach) i oszczędzał piłkarzy na ten finał.

I to był typowy dla niego finał – Manchester nie grał ładnie, grał pragmatycznie, momentami wręcz destrukcyjnie. To Ajax starał się dodać meczowi urody i to mu się udawało. Z większą przyjemnością oglądało się to, jak Holendrzy konstruowali ataki pozycyjne przed polem karnym Manchesteru. Starali się robić to z fantazją. Gdy przyspieszali, obrońcy United musieli ratować się faulami albo dalekimi wykopami na uwolnienie. Co z tego, skoro po
drugim celnym strzale (znowu trochę przypadkowym) jednego z najsłabszych na boisku Henrika Mkhitaryana było 2:0. Różnicę widać było też w tak podstawowym elemencie, jak przygotowanie fizyczne – większość pojedynków bark w bark zawodnicy Ajaksu kończyli na glebie.

Do tej pory Jose Mourinho bagatelizował te rozgrywki, zresztą jak większość trenerów i piłkarzy w Premier League, ale do swojej kolekcji dopisał kolejny triumf. Puchar, którego w kolekcji klubu z Old Trafford brakowało. A co ważne, dzięki niemu Manchester United wróci do rozgrywek, do gry w których przyzwyczaił kibiców, czyli Ligi Mistrzów.

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli