Fabiański wyprzedza Grosickiego. Ale tu będą nerwy!

Autor wpisu: 6 maja 2017 21:10

Obaj nie spadną, ale jeden z nich raczej na pewno. W Premier League ekscytująca walka o utrzymanie między dwoma drużynami z Polakami w składzie: Hull City z Kamilem Grosicki kontra Swansea z Łukaszem Fabiańskim. Na dwie kolejki przed końcem ze strefy spadkowej uciekają Walijczycy, pod kreską lądują Tygrysy.

Dzisiejszą rywalizację rozpoczęła ekipa Hull, która grała jako pierwsza. No i zaliczyła niespodziewaną wpadkę – przegrała 0:2. Podopieczni Marco Silvy grali bowiem ze zdegradowanym już Sunderlandem. No i jak często bywa w takich sytuacjach, nadziali się na skazanego na porażkę rywala, który niby już nie żyje, ale jeszcze wierzga.  Ale to nie wszystko – Tygrysy na swoim stadionie od dłuższego czasu spisywały się tak, jak na tygrysy przystało – nie przegrali ośmiu kolejnych spotkań, z czego sześć wygrali, dwa zremisowali. Aż tu taka wpadka…

Nic więc nie zapowiadało katastrofy, łącznie z grą w tym spotkaniu. Na bramkę Sunderlandu sunął atak za atakiem, Kamil Grosicki – piłkarz miesiąca w Premier League (w głosowaniu kibiców zorganizowanym przez stację Sky Sports) – w tych atakach był jednym z najaktywniejszych. Miejsca, w których reprezentant Polski się poruszał, świetnie obrazuje ta mapa:

A tu poważniej, choć może nie tak klarownie:

„Grosik” przez większość meczu biegał na lewym skrzydle. Tamtą stroną nękał rywali. Pod koniec meczu został przestawiony na prawą i po zmianie stron gola na 1:0 strzelił prawy obrońca Billy Jones. Ten, który przez większość meczu oglądał plecy Grosickiego. A zmianę stron zarządził trener.
Kamil próbował różnych rozwiązań – dośrodkowań górą, podań dołem, ale albo rywale czytali jego intencje, albo wrzutki były niecelne, albo… No właśnie, jak można było zmarnować takie podanie. To wie tylko Alfred N’Diaye. Zmarnować, to złe słowo – on to koncertowo spartolił. Reprezentant Polski uciekł lewą stroną po linię końcową, dośrodkował idealnie, mięciutko, ale Senegalczykowi piłka przeleciała między nogami.

A jak się nie wykorzystuje takich okazji, to się traci później gole pechowo. Ten drugi dla Czarnych Kotów (Jermaina Defoe) padł ze spalonego, ale to już nie miało znaczenia, bo za chwilę arbiter zakończył mecz.

Grosicki i koledzy po meczu i prysznicu mogli usiąść i obejrzeć mecz ścigającego ich Swansea. Gdyby po pierwszej połowie wszyscy pospali się w fotelach, to wcale byśmy się nie zdziwili. Był tylko jeden moment przed przerwą, w którym mogli się przebudzić – gol Fernando Llorente. Generalnie było to spotkanie, o którym można powiedzieć, że większe emocje są wtedy, gdy oglądamy, jak rośnie trawa. Oczywiście dla postronnego obserwatora, bo na trybunach nerwy były niesamowite, do ostatnich sekund miejscowi fani obgryzali paznokcie.
W ostatnich minutach zrobiło się ciekawie, gdy Everton próbował wyrównać. Nie udało się, na bramkę Łukasza Fabiańskiego w całym meczu poszły tylko dwa strzały, przy żadnym reprezentant Polski nie musiał się wysilać. Trzy punkty zostały w Walii, co oznacza, że Swansea uciekło ze strefy spadkowej.

Dobrą wiadomością dla obu reprezentantów Polski była porażka Crystal Palace z Manchesterem City (0:5). To oznacza bowiem, że londyńczycy są jeszcze w zasięgu Hull i Swansea. I za tydzień zagra z nimi właśnie ekipa Kamila Grosickiego, która traci do nich cztery punkty. Wygrana sprawi, że wszystko rozstrzygnie się w ostatniej kolejce.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli