El Clasico, czyli jazda figurowa na d…

Autor wpisu: 3 grudnia 2016 18:52

Tego jeszcze w rywalizacji Barcelony z Realem Madryt nie było. A jeśli było, to bardzo dawno temu – to był mecz idealny na popołudniową drzemkę. Przespać można było co najmniej godzinę – pierwszą połowę i oczywiście przerwę. Ciśnienie kibicom obu drużyn i piłkarzom podnosił arbiter.

To było El Clasico inne niż wszystkie, bo gra na takim poziomie po prostu nie przystoi obu firmom. Pierwsza połowa to był dramat. Gdyby ktoś nie wiedział, że ogląda dwa czołowe zespoły Europy, to mógłby pomyśleć, że walczą drużyny środka tabeli angielskiej Championship. Walczą, ale nie grają. Bo gry w piłkę na Camp Nou za dużo nie było. Najwięcej było jazdy na tyłkach. A w hiszpańskiej prasie (zwłaszcza tej madryckiej) pewnie zostanie rozjechany arbiter Carlos Clos Gomez.

Mieliśmy nadzieję, że po kwadransie takiej rąbanki, gdy jedni i drudzy stwierdzą, że już wystarczająco poturbowali rywali, zacznie się prawdziwy mecz. Nic z tego. Mijały minuty, ale na boisku niewiele się zmieniało. Real wygrywał fizyczną walkę i częściej był na połowie gospodarzy. Nijak nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Z drugiej strony boiska zabójcza trójka Neymar, Suarez, Messi nie istniała. Gdy któryś z nich dostawał piłkę, za chwilę miał przy sobie trzech rywali i lądował na ziemi. W pewnym momencie wściekł się Messi, który po kolejnym ostrym wejściu jednego z rywali zaczął wymachiwać rękami. To niespotykany widok, bo Argentyńczyk znany jest z dużej cierpliwości w takich sytuacjach. Zazwyczaj nie zwraca na to uwagi. A gdy wybucha, to znak, że dzieje się źle. Być może był to wynik frustracji, bo Barcelonie nic się nie kleiło.

Messi pretensje miał słuszne, ale tak w ogóle to bardziej poszkodowani przez sędziego byli piłkarze Realu. Po faulu Javiera Mascherano na Lucasie Vasquezie arbiter powinien podyktować rzut karny.

Potem Rakitić zagrał piłkę ręką w polu karnym i znowu nic. Następnie kolejny powód do podyktowania „jedenastki” dał Mascherano, szarpiąc Cristiano Ronaldo (to był jeden z niewielu momentów przed przerwą, kiedy zauważyliśmy, że Portugalczyk jest na boisku).

Gra w piłkę – przynajmniej na średnim poziomie ligi hiszpańskiej – zaczęła się po przerwie. Coraz więcej było kontrowersji, bo bramka dla Barcelony padła ze spalonego (Neymar dośrodkował z rzut wolnego do Luisa Suareza).

Pomijając już sędziowskie błędy, od czasu do czasu było na czym zawiesić oko. Rozwścieczony Real atakował, Andres Iniesta i Segio Busquets wprowadzali ład do gry Barcelony. Wyrównujący gol Sergio Ramosa sprawił, że Królewscy zachowali sześciopunktową przewagę nad Barceloną. Można się domyślać, że w Hiszpanii dogrywka tego spotkania będzie miała miejsce w mediach – wygrają ci dziennikarze, którzy wytkną sędziemu więcej błędów.

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli