Cóż za popieprzony „Boxing Day”. W naszych walili jak w bębny. Fabiański minus 4, Boruc minus 3, Wasyl minus 2

Autor wpisu: 26 grudnia 2016 18:35

To był czarny „Boxing Day” z polskiego punktu widzenia. Łukasz Fabiański, Artur Boruc wpuszczali gola za golem. Marcin Wasilewski najpierw ucieszył się, że gra w podstawowym składzie, a na koniec klął pod nosem, bo Leicester przegrało 0:2.

Aż trudno roztrząsać, kogo szkoda najbardziej. Chyba jednak Wasyla, bo okazji do gry ma tyle, co kot napłakał, a jak już zagra – to Leicester zbiera baty. Z Wasylem w pierwszym składzie Leicester odpadł z Chelsea w Pucharze Ligi, dostał lanie od Porto w Lidze Mistrzów (0:5), no a teraz w „Boxing Day” przegrał u siebie z Evertonem 0:2. Oczywiście – fakt, Leicester przegrywa w tym sezonie nie tylko z Wasylem w składzie. W Premier League przegrywa równo. Tych porażek ma już 9 w 18 meczach i ledwo ledwo wystaje nad strefę spadkową. Na mistrza Anglii – to bilans klęski. No, ale jak to wypunktował Gary Lineker z Evertonem w porównaniu do tego mistrzowskiego składu w pierwszej „11” brakowało Mahreza, Drinkwatera (ci dwaj weszli po przerwie), Hutha, Fuchsa, Vardy’ego, no i z oczywistych powodów Kante.
Acha, gwoli ścisłości Vardych było bardzo dużo, ale… na trybunach. Fani Leicester postanowili zaprotestować przeciwko karze nałożonej na ich napastnika, i gremialnie ubierali maski z jego podobizną. Podobno za jedną z nich ukrył się prawdziwy Vardy.

Leicester jest tuż nad strefą spadkową, ale w strefie spadkowej jest Swansea. Zespół z Walii gra po prostu tragicznie. Wygrał tylko trzy mecze, a Fabiański wpuścił najwięcej goli w całej lidze. Swansea w 18 meczach straciła ich 41. 10 w ostatnich trzech. Z West Ham u siebie było 1:4. Fabiański miotał się, miotali się jego obrońcy. W sumie wyglądało to żałośnie. Polak zdecydowanie nie miał szczęścia w interwencjach, bo wszystko, co wybijał wracało pod nogi rywali, a ci byli skuteczni.
Tak padł gol na 0:1:


Andre Ayew Goal HD – Swansea 0 – 1 West Ham 26… przez alexandru-paul29

A tak na 1:4

Równie bezlitośnie obity został Artur Boruc, ale po pierwsze – jego Bournemouth ma bardziej stabilną sytuację w środku tabeli, po drugie – przegrał w paszczy lwa, czyli na Stamford Bridge, po trzecie – akurat on przy trzech golach Chelsea nie miał absolutnie niczego do powiedzenia. Najpierw strzał-marzenie Pedro (poniżej), potem karny Hazarda, a na koniec rykoszet-gigant po uderzeniu znowu Pedro. Marne pocieszenie, ale zawsze…

 

Inne artykuły o: Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli