Bunt w reprezentacji Danii. Nasi grupowi rywale odpuszczą walkę o awans na mundial?

Autor wpisu: 29 stycznia 2017 08:49

Duńscy reprezentanci oskarżają działaczy swojej federacji o sabotaż, mający w efekcie doprowadzić do odpuszczenia walki o awans do przyszłorocznych finałów MŚ. Selekcjoner apeluje o zawieszenie broni, ale konflikt na razie się zaostrza i końca nie widać.

Z Danią gramy co prawda dopiero 1 września, ale kto wie, czy do tego czasu Duńczycy będą mieli jeszcze o co walczyć. Na razie szykują się do arcyważnego spotkania na wyjeździe z Rumunią (26 marca) w atmosferze, która z dnia na dzień robi się coraz gęstsza. I wygląda na to, że zgęstniała już na tyle, że piłkarze poszli wylać swoje żale do mediów.
Na łamach dziennika „Jyllands Posten” Simon Kjaer i William Kvist mówią, że DBU (duńska federacja piłkarska) „przestała być organizacją profesjonalną”. – To wygląda, jakby komuś szczególnie zależało na naszej porażce w tych eliminacjach – mówi Kjaer. I wylicza listę grzechów i zaniedbań duńskich działaczy: zbyt słaba opieka zdrowotna, brak wystarczającej liczby masażystów i fizjoterapeutów, rezygnacja ze stałego kucharza reprezentacji…
Swoje dorzuca też Christian Erisken. – Podczas przygotowań do meczów piłkarze powinni mieć odpowiednią opiekę zdrowotną i wszelką pomoc w regeneracji fizycznej. Tych warunków nie mamy, wobec czego wielu zawodników podczas zgrupowań korzysta z pomocy zewnętrznych fizjoterapeutów, pokrywając w dodatku samemu koszty – mówi na łamach „Ekstrabladet”. – Dziś futbol tak się rozwinął, że każdy piłkarz potrzebuje opieki indywidualnej i nie wystarczy – jak sądzą ludzie z DBU – nasmarować każdego tym samym olejkiem przed i po meczu. Jesteśmy zawodowcami, a widać, że myślenie DBU zatrzymało się na starej, amatorskiej szkole – dodaje.

Ta „stara, amatorska” szkoła nagle pojawiła się w duńskiej piłce po tym, jak z pracy z reprezentacją odszedł Morten Olsen – człowiek, który przez 15 lat (!) był tam selekcjonerem i za czasów którego Duńczycy grali raz lepiej, raz nieco słabiej, ale o podobnych problemach raczej nie było mowy. Jego następca, Age Hareide miota się wte i wewte, próbując załagodzić konflikt, bo wie, że w takiej atmosferze i w sytuacji, w której Duńczycy są w tabeli po czterech kolejkach (2 zwycięstwa, 2 remisy – 3. miejsce), porażka z Rumunią może oznaczać koniec marzeń o skutecznej pogoni za liderem grupy, czyli Polakami (szczególnie jeśli biało-czerwoni wygrają z Czarnogórą). Na razie apeluje do obu stron o natychmiastowe zaprzestanie konfliktu. – Traktuję moich piłkarzy jak dorosłych facetów o silnych osobowościach i podobnie powinni zachowywać się działacze. Zamiast prowadzić tę wojenną polemikę na łamach mediów, należałoby usiąść do stołu i jak najszybciej dojść do porozumienia. Rozumiem, że piłkarze grają w różnych częściach Europy, a odległości między Londynem, Stambułem i Kopenhagą są duże, jeżeli jednak nie mogą spotkać się osobiście z działaczami DBU, to ci powinni zorganizować wideo konferencję, co przy obecnych możliwościach komunikacji nie powinno być trudne. Potrzeba tylko chęci. Jeżeli tak się nie stanie, to nasza walka o awans może się szybko i boleśnie zakończyć – przyznaje.

Apele jak na razie pozostają bez odpowiedzi. Oczywiście Hareide może ukarać buntowników i nie powoływać ich do reprezentacji, skoro nie podobają się im warunki, jakie panują na zgrupowaniach, ale przecież każda desperacja ma swoje granice. A na dziś trudno wyobrazić sobie duńską kadrę bez Kjaera, Kvista czy Eriskena. Szczególnie taką kadrę, która ma walczyć o awans na mundial.
No, ale to już kłopot naszych grupowych rywali…

Inne artykuły o: Mistrzostwa Świata 2018 | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli