Szczęsny: Mam prawo być szczery

Autor wpisu: 6 listopada 2015 09:26

O kontrowersyjnej wypowiedzi na temat Arsenalu i Romy, stosunku do Arsene’a Wengera, ojcu i  o tym, że nie zamierza mieć wyrzutów sumienia, że stać go na wszystko – specjalnie dla Was rozmawialiśmy w Rzymie z Wojciechem Szczęsnym (po meczu Romy z Bayerem Leverkusen 3:2).

Futbolfejs.pl: Jak ci w tym Rzymie?
Wojciech Szczęsny: Dobrze. To idealne miejsce do życia. Doskonała pogoda, teraz jest listopad, a tu 24 stopnie. Żyć, nie umierać. I nauczyłem się pić kawę, zupełnie jak Włosi, po kilka kaw dziennie. Mentalność południowców – totalnie odmienna od tego, z czym miałem do czynienia w Londynie – bardzo mi się spodobała, bo ja też jestem chłopak żywiołowy, bawię się życiem i jestem emocjonalny. Na początku było trochę ciężko, bo przez tę nadmierną gestykulację Włochów ciągle miałem wrażenie, że ktoś chce się ze mną kłócić. Ale ludzie są tu naprawdę w porządku. Ostrzegano mnie, że nic tu nie jest na czas, że wiecznie są spóźnieni, że wszędzie są korki, ale jakoś tego nie doświadczyłem. Może jedyne, co mnie tu irytuje, to sposób, w jaki w Rzymie jeżdżą samochodami. To dopiero szaleństwo… Ale to lokalny koloryt.

Skoro tak ci tu dobrze, to skąd te ostatnie nieporozumienia wokół twojej wypowiedzi o tym, że twoim marzeniem jest powrót do Arsenalu? Byli zawodnicy Romy nie pozostawili na tobie suchej nitki za to, że nie szanujesz klubu, w którym aktualnie grasz.
To nie było żadne nieporozumienie. Obstaję przy tym, co powiedziałem. Od 16. roku życia aż do teraz mieszkałem w Londynie. Tam się wychowałem, Arsenal to mój dom. Na dodatek z tym klubem mam ciągle ważny kontrakt, który będzie obowiązywał także po okresie wypożyczenia do Romy. Wiem, że łatwiej byłoby mi zagrać pod publiczkę i powiedzieć – po dwóch miesiącach w Rzymie – że kocham Romę. Podkreślałem, że się świetnie tutaj czuję, dobrze mi się tu gra, mamy silny zespół i wierzę, że wspólnie odniesiemy sukcesy. Ale jeśli Arsenal mnie wezwie z powrotem, to muszę do Londynu wrócić. I ani ja, ani Roma nie mamy nic do gadania. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to już nie mój problem. Natomiast ja dla Romy daję z siebie sto procent na treningach i w meczach. Tu nie ma wątpliwości ani kalkulacji.

DT_szczesny_DSC00205

Dobra, to zostawmy w spokoju to nieporozumienie…
To nie jest nieporozumienie!

No oni uważają, że powiedziałeś zbyt dużo, ty tak nie uważasz.
Nie! Wiedziałem, co mówię. Nikt w klubie nie namawiał mnie do zmiany wypowiedzi. Wręcz przeciwnie. Radzono mi, żebym się nie wycofywał. I ja się nie wycofuję. Mam prawo być szczery.

Roma gra mecze pełne szaleństwa, takie jak ten z BATE Borysów (2:3), czy oba z Bayerem Leverkusen (4:4 i 3:2). Potrafisz się w tym odnaleźć? Kosztuje cię to sporo puszczanych goli.
Taki przyjęliśmy styl. Widowiskowy, ofensywny, z bardzo wysokim pressingiem, ale też ryzykowny. Może jako bramkarz chciałbym czasem skończyć mecz z czystym kontem i wygrać po nudnym 1:0, ale ja też lubię ten styl. Dobrze się to ogląda, choć kibice Romy mogą być narażeni na ataki serca.

Gdy się patrzy na mecze Romy, można odnieść wrażenie, że z takimi zawodnikami jak Gervinho i Mohamed Salah musicie grać w ten wariacki sposób. Przecież oni biegają tak szybko, że nie mają czasu pomyśleć, co zrobić z piłką!
Styl jest dopasowany do zawodników to oczywiste i ta gra wygląda w ofensywie bardzo dobrze. Choć czasami rzeczywiście tak jest, że nogi są szybsze niż głowa.

Próbowałeś kiedyś na treningu ścigać się z Salahem?
Nie. I nie będę próbował. Ale powiem, że moim zdanie Theo Walcott w Arsenalu był jeszcze szybszy. „Mo” Salah jest szybszy przy zmiennym kierunku biegu, ale w wyścigu w linii prostej Theo by go wziął.

Czy ostatnie pół roku w Arsenalu nie było dla ciebie lekcją pokory?
A co, ja mam zbyt mało pokory?

Nie jesteś typem zawodnika, który spokojnie siedzi na ławce rezerwowych i czeka na swoją szansę.
Nie zgadzam się z tą opinią. Można zapytać każdego trenera, u którego grałem, czy sprawiałem kłopoty. O! Nawałkę spytaj! Spytaj, czy były ze mną kiedykolwiek jakieś problemy. Nie było. Inna sprawa, że jeśli nie gram, to dowiaduję się o tym od trenera jako pierwszy. Tu muszę przyznać, że zawsze wszystko jest fair, choć dawniej różnie to wyglądało. Dziennikarze potrafili znać skład wcześniej niż my. Arsene Wenger – który ze mną 9 lat pracował – też by ci potwierdził, że nie jestem kolesiem robiącym kłopoty. Popełniałem błędy młodzieńcze, czasem brakowało mi może nawet profesjonalizmu, ale nigdy nie okazałem braku szacunku względem trenera i kolegów z zespołu.

Jak pada hasło Rzym i polski piłkarz, to zaraz pojawia się skojarzenie ze Zbigniewem Bońkiem. Jaka była jego rola w twoim transferze do Romy?
Ja prezesa widuję tylko w Polsce, w Rzymie go jeszcze nie spotkałem. Jego rola w moim transferze była żadna. Nie konsultowałem się z nim przed podjęciem decyzji.

A z kim się konsultowałeś?
Z Arsenem Wengerem i moim menedżerem. No i oczywiście z moją Mariną, bo ta decyzja dotyczy nas obojga.

Zawsze mocno podkreślasz, że szanujesz Arsene’a Wengera. Nie ma w tobie zadry, po tym jak musiałeś opuścić Londyn, a jeszcze pół roku wcześniej ustąpić miejsca Davidowi Ospinie? Przecież to były decyzje Wengera.
Wengerowi zawdzięczam nie tylko moją drogę sportową, ale i życiową. Mam do niego wielki szacunek. Taki, że większego mieć nie można. Wenger mnie ukształtował jako zawodnika, ale przede wszystkim jako człowieka. Czy mogę mieć pretensję, że zmienił bramkarza, gdy ja słabo grałem? A grałem wtedy słabo. Do bramki wszedł Ospina i on  z kolei grał bardzo dobrze, nie było powodów go zmieniać. Arsenal mam w sercu. Chcę, żeby odnosił sukcesy. A że beze mnie w składzie? Trudno…

Gdy zapadła decyzja o tym, że do klubu przychodzi Petr Cech, było dla ciebie jasne, że musisz odejść z Arsenalu?
Przecież nie jestem głupi i wiem, że jak się sprowadza jednego z najlepszych bramkarzy świata, to nie po to, żeby siedział na ławce. Ja nawet chciałem zostać i podjąć sportową rywalizację, ale po rozmowie z Wengerem stało się dla mnie jasne, że powinienem szukać innej opcji.

No, ale mając ciebie i Ospinę, Wenger nie musiał kupować jeszcze Cecha!
No co ty?! W takiej sytuacji? Za tak małe pieniądze? Musiał! Właśnie, że musiał! Gdyby ktoś, za korzystną cenę, zaproponowałby mu np. Cristiano Ronaldo, to on by musiał go kupić, bo menedżer musi myśleć dobrem klubu. A niby na co miałby zwracać uwagę Wenger? Że tu jest Wojtek Szczęsny, który się wychował w Arsenalu? Nie, no bądźmy poważni! On musi patrzeć na dobro klubu jako całości.

Cały czas znajdujesz usprawiedliwienia i wytłumaczenia dla Arsene’a Wengera. Twój ojciec, Maciej Szczęsny, nie był dla niego tak wyrozumiały…
Ludzie czasem, w swoich wyobrażeniach, chcą, żebym był taki jak mój tata.

No tata był krnąbrny…
Ja jestem dużo spokojniejszy od niego, ale on wysoko postawił poprzeczkę, jeśli chodzi o bycie tym kłótliwym… I wiem, że mam taką łatkę, że też taki jestem, ale się tym nie przejmuję.

No dobra, skoro już rozmawiamy o tacie. Wbiłeś mu „gwoździa” publicznym oświadczeniem, że jego wypowiedzi o Arsenie Wengerze są tylko i wyłącznie odzwierciedleniem poglądów Macieja Szczęsnego. I że ty nie tylko nie masz z tym nic wspólnego, ale w ogóle nie macie ze sobą żadnego kontaktu. To było mocne. To ogłoszenie światu, że syn i ojciec ze sobą wręcz nie rozmawiają… Jakie są dziś wasze stosunki?
Żadne. Moi koledzy z drużyny i trener wiedzieli, że opinie Macieja Szczęsnego i Wojciecha Szczęsnego nie są takie same. Ale kibice, w swej masie, tego nie rozumieją, nie rozróżniają {więcej na ten temat w wywiadzie w wersji wideo – przyp. red.}.

Siedzimy w Rzymie, na dachu apartamentu, przy basenie, który jest na ostatnim piętrze budynku i ty tu mieszkasz. Chyba tak właśnie ludzie wyobrażają sobie życie piłkarzy…
No właśnie. Ludzie sobie wyobrażają życie piłkarzy w trochę inny sposób, niż ono naprawdę wygląda. Ktoś obejrzy ten wywiad i powie: „Wow! Basenik na dachu! Super!” Ale ja tu spędzam może 30 procent czasu. Nie kąpie się codziennie. Spędzam życie na walizkach, w samolotach, hotelach.

DT_szczesny_DSC00209

No dobra, ale ludzie liczą tak: to ile on zarabia? Potem daną kwotę, podaną w mediach, liczą… Kwota jest na tydzień, razy cztery (bo tyle jest tygodni w miesiącu) i razy sześć, bo po tyle złotych jest w Polsce funt. Wychodzą mu kwoty, które w głowie normalnym ludziom się nie mieszczą.
Zdaję sobie sprawę z faktu, że my żyjemy trochę nieprawdziwym życiem. Wszystko jest za nas załatwiane, żyjemy inaczej niż zwykli ludzie. I do pierwszego zawsze mi starcza. Ale z drugiej strony nie dostałem tego za darmo, na wszystko zapracowałem. I to, że mogę jeździć takim samochodem, jakim chcę i mieszkać w takim mieszkaniu, jak chcę, to moja zasługa. Jestem wdzięczny życiu za to co mam i nie zamierzam mieć z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia.

Rozmawiał w Rzymie Dariusz Tuzimek

Wkrótce na Futbolfejs.pl pełny wywiad z Wojciechem Szczęsnym w wersji wideo.

Rozmowa – WIDEO cz.1,2,3

Inne artykuły o: Fejs 2 fejs | Hit | Polecane | Wideo | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli