Barcelona triumfuje. Krychowiak bez kolejnego trofeum.

Autor wpisu: 23 maja 2016 00:18

Barcelona z Pucharem Króla. Sevilla z Grzegorzem Krychowiakiem w składzie poległa w starciu z mistrzem Hiszpanii 0:2 dopiero po dogrywce.

Krychowiak zakończył wreszcie sezon. Prócz kontuzji, z jaką zmagał się na początku roku, niemal wszystko układało się po myśli naszego kluczowego reprezentanta. Sevilla trzeci raz z rzędu – sam Krychowiak drugi raz – wygrała Ligę Europy, a tym samym wywalczyła sobie udział w Lidze Mistrzów. Nasz pomocnik był chwalony z każdej strony. Nominowany do jedenastki sezonu Ligi Europy, wcześniej wybrany do najlepszej jedenastki ostatniej dekady Sevilli przez czytelników „Marki”.
Nawet statystyki (w odbiorach) świadczą o dużej formie naszego pomocnika:

W niedzielę angielskie media podały, że Polakiem zainteresowany jest Manchester United. W grę wchodzi podobno nawet 30 milionów funtów. Przypomnijmy, że Czerwone Diabły nie zagrają w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów… Czy to tylko kolejne plotki i kolejny klub wymieniany w kontekście Polaka (niedawno na tapecie był Arsenal Londyn)? Nie są to pierwsze i na pewno nie ostatnie dywagacje co do przyszłości Krychowiaka. Puchar Króla na Estadio Vicente Calderón w Madrycie miał być wisienką na torcie tego fantastycznego dla „Krychy” sezonu. Oczywiście Barcelona była absolutnym faworytem spotkania, ale kto powiedział, że faworyt musi zawsze wygrywać. Przed meczem niepokojące informacje podało radio COPE. Krychowiak miał mieć problemy mięśniowe i jego występ był zagrożony. Według hiszpańskiego radia Polak mógł zagrać tylko na blokadzie z zastrzyków. „Krycha” pojawił się w pierwszym składzie, a my po tych spekulacjach tym uważniej przyglądaliśmy się naszemu reprezentantowi. Po finale Pucharu Niemiec, niezależnie od tego komu kibicowaliśmy – Robertowi Lewandowskiemu czy Łukaszowi Piszczkowi, przede wszystkim cieszyliśmy się, że obaj wyszli z tego meczu bez szwanku. I tak miało być i tym razem. Sam mecz do 36 minuty niczym nie zaskoczył. Barcelona kontrolowała grę, miała przewagę, ale brakowało najważniejszego – bramek. I właśnie w 36 minucie wydarzyło się coś, co mogło ostatecznie pogrzebać szansę na obejrzenie goli. Mascherano w głupi sposób próbował powstrzymać szarżę Gameiro na bramkę. Powalił go tuż przed polem karnym, a powtórki pokazały, że niemal ściągnął mu koszulkę.

Czerwona kartka i Barcelona grała w osłabieniu. To był zresztą początek kłopotów mistrza Hiszpanii. W drugiej połowie Messi niefortunnie zderzył się głową z rywalem i przez dłuższą chwilę leżał na boisku. Wstał przytomny, ale z potężnym guzem na czole. Chwilę potem stało się jednak coś znacznie gorszego. Z boiska zszedł Luis Suarez z kontuzją uda. I wygląda na to, że uraz jest naprawdę poważny. Płaczący Urugwajczyk? Rzadki widok…

Okazje na gole? Klarownych było niewiele, jedną z nich miał Krychowiak, którego strzał zmierzający w bramkę przeciął Busquets. Najciekawiej zrobiło się w doliczonym czasie gry. Banega wyciął Neymara i został ukarany czerwoną kartką. Wolny wykonywany przez Messiego był techniczny, ale za słaby by zaskoczyć bramkarza Sevilli. Na koniec zagotowało się w obu zespołach i sędzia zaczął rozdawać kolejne kartki, tyle że już żółte.

Tak jak dzień wcześniej Lewandowski i Piszczek, tak w niedzielę Krychowiak kończył męczący sezon dogrywką. Selekcjoner Adam Nawałka pewnie z niepokojem oglądał mecz swojego kluczowego zawodnika. Większość reprezentantów zdążyła już choć trochę odpocząć po sezonie, a „Krycha” grał jeszcze nadprogramowe minuty. A takie interwencje (jeszcze w regulaminowym czasie gry) przy linii też nie mogły napawać optymizmem.

W dogrywce więcej sił zachowała Barcelona. Piłkarze Sevilli zaczęli popełniać błędy, a przerywanie akcji rywali kończyło się kolejnymi żółtymi kartkami – jedną zarobił także Krychowiak.
Gol Jordiego Alby w pierwszej części dogrywki i tym samym było już niemal przesądzone do kogo powędruje Puchar Króla. Sevilla nie była w stanie zagrozić Barcelonie (mecz kończyła w dziewiątkę…), Neymar jeszcze dołożył gola na 2:0. Duma Katalonii po mistrzostwie dorzuciła krajowy puchar. Sukces? No, taki sam jak Bayernu Monachium. Tyle że oba zespoły liczyły na więcej. A żadnego z nich nie zobaczymy za tydzień w finale Ligi Mistrzów.
Co z Krychowiakiem? Oby nic poważnego. Pod koniec spotkania po jednej z interwencji „Krycha” lekko utykał. Nasi fizjoterapeuci i masażyści na pewno będą mieli z nim pełne ręce roboty…

Inne artykuły o: Polecane | Wideo | Zagranica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli