Zagłaskać ich, zagłaskać ich na śmierć, czyli kadra wraca z EURO

Autor wpisu: 2 lipca 2016 18:36

Tak bardzo nas biciem po łapach od 1992 roku wytresowano, że do pełni szczęścia wystarczyło nam, że nagle ciosy przestały na nas spadać.

Jakże wygłodniała była ta kibicowska społeczność, skoro wygrana z rozbitą Ukrainą wprawiła ją w stan upojenia, wyeliminowanie Szwajcarii w euforię, a odpadniecie w ćwierćfinale – pozwoliło na odpłynięcie absolutne?

Kadra wraca z EURO. Śpiewom, noszeniu na rękach, amoku początku i końca nie widać. Płyniemy. Fakt, że swoje dokładają telewizje. Ramię przy ramieniu prorządowa TVP Info i antyrządowa TVN 24 ścigają się na to, kto posłodzi najwięcej. Wszystko takie „cacy”, takie wspaniałe. Ta oprawa daje nieodparte wrażenie, że ten, kto ogląda telewizje (zwłaszcza programy informacyjne: „Panie Józku, pan był o kilometr od Glika, co pan wtedy czuł?” „Błaszczykowski zbliża się do Truskolasów, przesiadł się na rower, czy dojedzie?”, „Piszczek się skrzywił, czy to niebezpieczne?”), a przez przypadek języka polskiego nie zna, ani chybi pomyśli, że EURO się skończyło. Polska wygrała. Jeśli ktoś zna język polski, zresztą też. „Polska mistrzem Polski”, jednym słowem. Wyłamuje się tylko Polsat, bo tam co prawda też bywa radośnie, ale przynajmniej merytorycznie.
W TVN 24, pominąwszy ochy i achy, usłyszałem wniosek zadziwiający. Jeden nie z kibiców, tylko gości w studiu zauważył, że skoro zagraliśmy w ćwierćfinale (tzn. 13 polskich piłkarzy zagrało)… no to chyba jednak z tym szkoleniem piłkarskiej młodzieży w Polsce jest całkiem dobrze, choć usiłowano mu wmawiać, że jest źle. Nie, no faktycznie – Piszczek, Błaszczykowski czy Fabiański tylko od 9 lat z polskim szkoleniem nie mają nic wspólnego, Glik mając lat 19 trafił do akademii Realu, Milik podobnie – do Leverkusen, Krychowiak jakieś 17 – do młodzieży Bordeaux. Generalnie jest to jakaś metoda na szkolenie. Tych, co już przestali raczkować, wykopać za granicę, niech tam się uczą. I w gruncie rzeczy – metoda to, jak widać, dobra. Więc ok, wypada się zgodzić z gościem – tak, mamy całkiem sensowny ogólnokrajowy pomysł na szkolenie.

Sytuacja stała się tak absurdalną, że tonować nastroje ruszyli ci, którzy sami tę PR-ową machinerię nakręcili. „Nie wmawiajmy sobie, że odnieśliśmy aż taki sukces. Nie musimy się w ten sposób dowartościowywać. Ważne, że wreszcie pasowaliśmy do tego turnieju, że nie przerósł nas pod żadnym względem. Po 30 latach znów przylecieliśmy na imprezę mistrzowską nie jako turyści, a jako normalni, poważni uczestnicy” – powiedział Zbigniew Boniek w rozmowie z Rafałem Stecem.
Bardzo mi się to sformułowanie spodobało, bo trafnie diagnozuje zjawisko. Boniek, zresztą doskonale wie, co znaczy sukces w futbolu, i jak mała granica dzieli go od porażki. Wie – bo tego doświadczył, że sukcesem jest trzecie miejsce na świecie, ale już niekoniecznie piąte. I że wicemistrzostwo olimpijskie może mieć kolor przegranej (Montreal; Boniek tam nie grał, no ale grał z tym pokoleniem) lub właśnie sukcesu (Barcelona).

Tak – Boniek ma rację. Wpadliśmy w euforię nie dlatego, że odnieśliśmy sukces. A dlatego, że wróciliśmy do normalności. Tak bardzo nas biciem po łapach od 1992 roku wytresowano, że do pełni szczęścia wystarczyło nam, że nagle ciosy przestały na nas spadać. Mogliśmy się otrzepać, z opuchniętych łap zdjąć bandaże i wstać z kolan. I okazało się, że trafiliśmy do siódmego nieba. Hurra, już nas nie biją!!! Bez refleksji, że no po prawdzie, to my innych też jeszcze nie bijemy.
Polska kadra na EURO przez znany portal transfermarkt.de była wyceniana jako dziewiąta najdroższa drużyna EURO. Taka jest (oczywiście mniej więcej – bo to tylko szacunki) wartość biało-czerwonych na europejskim rynku. No i kadra Nawałki tę swoją wartość potwierdziła w sposób niepodważalny. To cenne. Tyle, aż tyle i tylko tyle.
Oczywiście, możemy tę kadrę zasłodzić i przesłodzić. To tylko kwestia dozowania cukru. Możemy Glików, Pazdanów i Jędrzejczyków zagłaskać na śmierć. Tylko, czy aby na pewno jest im to potrzebne? I nam?
Czy naprawdę nie lepiej za dwa lata cieszyć się znów z ćwierćfinału mistrzostw świata, zamiast utyskiwać: „i znowu się nie udało”?

Inne artykuły o: Blogi | Euro 2016 | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli