Zaciemnianie obrazu, gdy minusów jest więcej niż plusów

Autor wpisu: 1 kwietnia 2021 11:58

Za blisko 700 tysięcy złotych miesięcznie (tyle według mediów zarabia Paulo Sousa i jego sztab) to ja się nie chcę zastanawiać czy szklanka jest do połowy pełna czy pusta. Polska jest na czwartym miejscu w tabeli, wygrała jedynie z Andorą i gdyby takie wyniki miał Jerzy Brzęczek, zostałby powieszony przez kibiców za żebro, niczym Pyzdra w filmie o Janosiku.

Paradoksalnie to były selekcjoner jest największym zwycięzcą marcowych meczów reprezentacji. Jeśli Brzęczkowi zarzucano, że nie wykorzystuje potencjału drużyny, to co powiedzieć o jego portugalskim następcy? Wyniki, styl gry, pomysł na tę drużynę (a w zasadzie jego brak), a przede wszystkim błędy personalne i chaos, jaki charakteryzuje poczynania tej reprezentacji, utwierdzają w przekonaniu, że styczniowe zmienianie selekcjonera nie miało sensu. Nie w tamtym momencie. Wcale nie tęsknię za Brzęczkiem, ale widać jak wymierne straty przyniosła pośpieszna decyzja Zbigniewa Bońka.

Lanie na Wembley to jest dla polskiego piłkarstwa doświadczenie pokoleniowe. Każda generacja reprezentantów musi przejść te trudne otrzęsiny, które zazwyczaj kończyły się przykro.
I tym razem też wróciło stare: takich meczów z Anglikami to już obejrzałem mnóstwo. Jakbym włączył stary film. Polacy rozpaczliwie się bronią, nie są w stanie przedostać się pod bramkę rywala, a naród się modli przed telewizorami, żeby dowieźli remis. Nie dowieźli…
Gorzej, że od początku widać było absolutną niemoc naszej reprezentacji i różnicę klas. A przecież Anglicy też tego dnia wyglądali słabo, nie forsowali tempa, grali w chodzonego. Zaczęli mecz w przekonaniu, że z reprezentacją Polski bez Lewandowskiego to na luzie wygrają. Ta arogancja mogła ich sporo kosztować.

Bo środę na Wembley mogło się skończyć remisem. Ale bądźmy szczerzy: to 1:1 byłoby fartowne i zaciemniające obraz. Boiskowa głupota Johna Stonesa, który podarował Jakubowi Moderowi gola, mogła nas wyprowadzić na manowce, wprowadzić w świat niepotrzebnych fantazji.
Po takim historycznym remisie tuby propagandy sukcesu grałyby hymny pochwalne, że jest dobrze, a może nawet doskonale.
Przekonywano by nas, że skoro też było 1:1, jak na Wembley w 1973, to Sousa jest Kazimierzem Górskim naszych czasów, a punkty z silnymi rywalami możemy zdobywać nawet bez Lewandowskiego. No i w ogóle, że Sousa jest na dobrej drodze do sukcesów, co już na Euro 2021 będzie widać. A na mundialu w Katarze to już na pewno.

Nie kupuję tłumaczeń, że nie było tak do końca źle w tych marcowych meczach. Bo w takim razie kiedy by było? Gdybyśmy przegrali z Andorą? W spotkaniach z rywalami, którzy w tej grupie się liczą zdobyliśmy 1 punkt.
Postawię tezę – już niesprawdzalną, ale bardzo prawdopodobną – że Brzęczek pewnie też nie wygrałby z Anglią, ale nie straciłby tak głupio punktów w Budapeszcie. Bo by nie kombinował: zagrałby na czterech obrońców, ostrożnie, może nawet zachowawczo, ale bezpiecznie. Polacy są drużyną lepszą od Węgrów i to by w tym meczu wyszło, tylko trzeba było dać sobie szansę. Sousa chciał pokazać na siłę, że od razu można grać inaczej. Ta arogancja kosztowała Polskę dwa punkty zostawione w Budapeszcie.

Niestety widać, że Portugalczyk ma słabe rozeznanie co do piłkarzy, których prowadzi. W żadnym z trzech meczów nie trafił ze składem wyjściowym. A to jednak duża sztuka. W każdym meczu zagrał w innym zestawieniu formacji obrony. To chyba nie jest potwierdzenie, że istnieje jakaś konkretna koncepcja gry w defensywie, prawda?
Wielkopański kaprys Zbigniewa Bońka kosztuje nas co miesiąc prawie 700 000 złotych. Tyle zarabia Portugalczyk i jego iberyjski sztab, a koszty są przecież jeszcze większe, bo na utrzymaniu PZPN jest jeszcze Brzeczek i jego ludzie. W skali roku, są to bardzo poważne pieniądze. Te miliony można w polskiej piłce wydać dużo rozsądniej.
A jeśli już ktoś bierze tyle kasy co Sousa, to chciałbym, żeby nie szukał kwadratowych jaj i na Wembley wystawił od początku spotkania Kamila Jóźwiaka, który był najlepszym zawodnikiem w marcowych meczach reprezentacji. Dlaczego ten facet siedział przez niemal godzinę na ławce rezerwowych? Ktoś wie? To się właśnie nazywa niewykorzystanie potencjału.
Sousa przyszedł tutaj odmieniać naszą reprezentację. Nie twierdzę, że mu się to kiedyś nie uda, ale na to raczej odległe „kiedyś”. To co zrobił do tej pory – bądźmy szczerzy – nie daje podstaw do optymizmu. Na Wembley wróciliśmy do etapu „przeszkadzaczy” futbolu, a zupełnie nie o to chodziło.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • Robert

    Kompromitacja! Pyzdra nie został powieszony na haku. Radzę przypomnieć sobie Janosika.

    Natomiast w pozostałych kwestiach pełna zgoda.

  • Robert

    Kompromitacja!!! Pyzdra nie został powieszony na haku. Radzę przypomnieć sobie Janosika!

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli