Z identyfikatorem do toalety, czyli o bezpieczeństwie we Francji

Autor wpisu: 9 czerwca 2016 17:55

Jeśli coś się gdzieś stanie podczas Euro 2016, to będzie jedna wielka ewakuacja, turniej może się zakończyć w każdym momencie – takie zdanie usłyszeliśmy wczoraj od osoby dobrze zorientowanej w kwestiach bezpieczeństwa. Jesteśmy we Francji od kilku dni, a już dało się odczuć, że stan jest wyjątkowy.

Czuć to na każdym kroku, procedury bezpieczeństwa przestrzegane są niezwykle restrykcyjnie. W trakcie pisania tego tekstu w biurze prasowym w La Baule wyszedłem do toalety. Przy komputerze zostawiłem akredytację. Toaleta jest na zewnątrz. Gdy wracałem do biura zatrzymał mnie ochroniarz wskazując na brak identyfikatora.
– Bez tego do środka nie wejdziesz – usłyszałem.
– To wejdźmy razem, akredytacja leży na stoliku – zaproponowałem. W odpowiedzi usłyszałem tylko jedno słowo:
– Non.
Nie ma, że przed chwilą wychodziłem z biura i powiedzieliśmy sobie „dzień dobry”. Tu nikt nie działa na zasadzie: „aha, pana już widziałem”. Akredytację musiał mi wynieść kolega. Trzeba się do tego przyzwyczaić, irytacja w niczym nie pomoże. Może tylko zaognić sytuację.

IMG_1411

Podejrzana paczka? Na miejscu są ludzie od zadań specjalnych

Każdego dnia na bramie trzeba pokazać wszystko, co masz w plecaku czy torbie. To nic dziwnego. Potem przy wejściu do pawilonu prasowego wystarczy tylko identyfikator. Pierwszego dnia w biurze zastaliśmy ekipę od rozbrajania ładunków wybuchowych. Kilka godzin przed otwarciem sprawdzali teren.

Codziennie rano na e-maila dostaję wiadomość od UEFA, by dokładnie sprawdzić czy dane, które podałem wysyłając prośbę o akredytację, zgadzają się.
„Każda pomyłka i niezgodność oznacza uruchomienie procedury weryfikacyjnej przez francuskie organy bezpieczeństwa. To oznacza duże opóźnienia w wydaniu dokumentu, a nawet odrzucenie wniosku.”
– czytam w ostrzeżeniu. Procedura odbioru akredytacji turniejowej i wejściówek na mecz wciąż przed nami.

Wzmożoną czujność zauważyliśmy zresztą zaraz po przekroczeniu granicy. Przy bramkach na autostradach kręcą się policjanci, którzy wybierają samochody i proszą o zjechanie na bok. Tam odbywa się dokładna rewizja, czasem z samochodu wyjmowane są fotele. Raz musieliśmy się tłumaczyć. Jeden niepewny ruch kierownicą przy wyborze bramki i za chwilę jak spod ziemi wyszedł uzbrojony policjant z długą belką z napisem „stop”
– Bonjour. Skąd jesteście? Dokąd jedziecie?
Obyło się bez wysiadania z samochodu, wystarczyło krótkie wyjaśnienie. Bardziej niż tłumaczenie, że jesteśmy dziennikarzami przekonał go raczej… kolor oczu i skóry. Jakieś 90 procent kierowców, którzy zostali poproszeni o zjechanie na bok, miało skórę koloru ciemniejszego bądź nieco jaśniejszego brązu i ciemne, brązowe oczy. Długa czarna broda też na pewno nie pomaga.

Ochrona drużyn narodowych, to osobna kwestia. Każdym zespołem we Francji zajmuje się tak zwany opiekun, czyli osoba wyznaczona przez organizatorów turnieju do roli przewodnika. Oprócz tego do każdej z ekip przypisani są komandosi. Ci niepozorni, nierzucający się w oczy faceci, którzy nie rozstają się z piłkarzami, to podobno zawodowi kilerzy, którzy w razie jakichś problemów mają zielone światło na wszystkie sposoby spacyfikowania potencjalnego napastnika. Oprócz tego hotele reprezentacji pilnują firmy ochroniarskie oraz policja. Przy naszej reprezentacji są jeszcze dwaj najpopularniejsi w Polsce ochroniarze, którzy z kadrą są wszędzie. Piłkarze wołają na nich „Siwy” i „Marchewa”.
bezpieczna_francja_004Wszystkie drużyny podzielono na trzy kategorie ryzyka. Polska jest w trzeciej, czyli teoretycznie wśród tych najbezpieczniejszych. Im wyższa kategoria, tym większe siły przeznaczone do chronienia. Na przykład kadrę Belgii pilnuje ponad 40 komandosów. Ilu jest w naszej kadrze? Nikt nie chce podać dokładnej liczby. – Proszę zrozumieć, ujawnianie takich informacji nie pomaga nam – usłyszeliśmy od osoby dobrze zorientowanej w kwestiach bezpieczeństwa podczas francuskiego turnieju.
Psychoza strachu dopada powoli polskich kibiców. W internecie pojawia się coraz więcej biletów na mecz Polska – Niemcy w Paryżu. Wiele osób rezygnuje z wyjazdu – trochę ze względu na chaos komunikacyjny (strajki na kolei i lotniskach), ale przede wszystkim z obawy o bezpieczeństwo. Niemcy w Paryżu – to wydarzenie podwyższonego ryzyka. Tak jak spotkanie otwarcia, czy finał. Generalnie gęstniejącą atmosferę czuć nawet w tak ekskluzywnym kurorcie, jakim jest La Baule. – Jeśli coś się gdzieś stanie, to będzie jedna wielka ewakuacja. Ten turniej może się zakończyć w każdym momencie – usłyszeliśmy nieoficjalnie.

Inne artykuły o: Euro 2016 | PZPN | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli