Wraca profesor Michał Pazdan

Autor wpisu: 21 marca 2016 07:47

Stoper Legii wrócił z przytupem do gry. W meczu z Lechem w Poznaniu zagrał bezbłędnie, czytał zamiary rywali z taką łatwością, jak dziecku bajkę na dobranoc.  – Coraz lepiej czuję się fizycznie i wiedziałem, że odpowiednia dyspozycja jest kwestią czasu – mówi.

Przed meczami towarzyskimi reprezentacji Polski z Serbią i Finlandią wydawało się, że selekcjoner Adam Nawałka będzie miał kłopot z zestawieniem środka obrony. I ma, tyle że jest to raczej kłopot bogactwa niż problem niedoboru. Albo żeby nie przesadzać – ma spokój, bo trzej powołani stoperzy – Kamil Glik, Igor Lewczuk i Michał Pazdan – prezentują się bardzo dobrze. Najlepiej w weekend wypadł ten ostatni, chociaż co do jego formy były spore obawy.

Gdy Nawałka wysyłał powołania najpierw do zagranicznych klubów, podjął decyzję, by do Polski nie ściągać Thiago Cionka i Łukasza Szukały. Obaj nie grali wtedy w swoich klubach.  W przypadku Cionka nic się nie zmieniło, Szukała wrócił do podstawowej jedenastki Osmanlisporu (zagrał w dwóch ostatnich meczach po 90 minut). Za późno. Gdy z kolei w piątek selekcjoner rozsyłał powołania dla zawodników z polskiej ligi, rezerwowym był Pazdan. Trener Stanisław Czerczesow posadził go na ławce po przegranym (0:3) meczu z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza. Było to trochę jak wskazanie palcem głównego winowajcy. Pazdan przesiedział mecze z Górnikiem Zabrze i Cracovią, wystąpił dopiero w spotkaniu Pucharu Polski z Zawiszą. Rosyjski trener tłumaczył potem, że Michał stracił trochę czasu podczas okresu przygotowawczego (grypa i kontuzja) i potrzebuje odpoczynku.Wydawało się, że zanosi się na dłuższą przerwę w występach w Ekstraklasie.

Chcemy jak najszybciej dogonić Piasta

Mimo to Nawałka z Pazdana nie zrezygnował. Gdy podawał nazwiska krajowych zawodników, nie mógł jeszcze wiedzieć, czy legionista wyjdzie na boisko w ligowym meczu w Poznaniu. Wyszedł i jak się okazało, odpoczynek całkiem dobrze mu zrobił, bo przy Bułgarskiej zagrał po profesorsku – nie odstawiał nogi ani głowy, odbierał piłkę, czytał intencje rywali, nawet w doliczonym czasie gry w ogóle nie widać było po nim zmęczenia.
– Cieszę się, że mogłem zagrać z Lechem, bo ostatnie dwa-trzy tygodnie nie były dla mnie zbyt przyjemne. Coraz lepiej czuję się fizycznie i wiedziałem, że odpowiednia dyspozycja jest kwestią czasu. Jesteśmy zadowoleni z gry w defensywie, bo nie pozwoliliśmy Lechowi prawie na nic. Kontrolowaliśmy spotkanie, wysoko odbieraliśmy piłkę – powiedział w rozmowie z Futbolfejs.pl.

W meczu z Lechem mnóstwo było walki. Piłkarze, zwłaszcza na początku, nie szczędzili sobie razów. Dużo było walki w powietrzu, co kilkadziesiąt sekund sędzia Szymon Marciniak odgwizdywał faul. – Często w takim meczach na początku piłka schodzi na drugi plan, trzeba dobrze wejść w spotkanie walką, łokciami, a dopiero potem skupić się na piłce. Czy jestem bardzo posiniaczony? Nie, dobrze się czułem – mówił.

Legia za Czerczesowa ma znacznie inną taktykę niż ta, którą preferował Henning Berg. Pazdan, poza wypadkiem w Niecieczy, pokazuje, że bardzo dobrze się w niej odnajduje. – Gramy teraz nieco inaczej. Ten wysoki pressing oznacza konieczność ciągłego skupienie, bo gramy jeden na jednego. Ale skutek jest dobry, bo po odbiorze koledzy z formacji ofensywnej mają bliżej do bramki – tłumaczy.

Trudno też powiedzieć jakieś złe słowo na temat gry powołanego przez Nawałkę Igora Lewczuka. To zawodnik, który od dłuższego czasu robi postępy, nie zawodzi. Nie umknęło to uwadze selekcjonera i niewykluczone, że w jednym z najbliższych towarzyskich spotkań reprezentacji Polski zobaczymy ultralegijny blok defensywny: Artur Jędrzejczyk z prawej, Lewczuk i Pazdan w środku, z lewej strony Maciej Rybus, a przed nimi Ariel Borysiuk z Tomaszem Jodłowcem.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli