Wódka może pomóc Robertowi Lewandowskiemu. Innego sposobu na przełamanie nie ma.

Autor wpisu: 26 czerwca 2016 09:00

Tego się nikt nie spodziewał. I nie chodzi o postawę biało-czerwonych, choć tego… też nikt się nie spodziewał. Bardziej zaskakujące było to, że zagraliśmy na EURO już cztery i pół meczu, a Robert Lewandowski w tym turnieju nie tylko nie strzeli gola z gry, ale także tylko raz trafił w światło bramki. I to niegroźnie! Czy jest jakiś sposób na odblokowanie Roberta? Wiemy, że jest! Wódka mu pomoże.

Po meczu ze Szwajcarią, który dał nam naprawdę wielki sukces, cierpliwość do nieskuteczności Lewandowskiego już się skończyła. Widać Robert wyczerpał pewien limit zaufania. Opinie wobec niego są coraz bardziej bezpośrednie i ostre. Reprezentacja gra dalej, awansowała właśnie do ćwierćfinału EURO, ale ludzie chcą od Roberta bramek i tego, by stwarzał zagrożenie pod bramką rywali. Bieganie, walka, zaangażowanie – wszystko to u „Lewego” jest na najwyższym poziomie, ale potrzebne jest coś więcej. To, co w futbolu najważniejsze – skuteczność.
Nie trzeba być wielkim ekspertem od futbolu, by zobaczyć, że Lewandowski podejmuje na boisku złe decyzje, walczy nie tylko z rywalem, ale też z samym sobą. A ten ostatni jest przeciwnikiem piekielnie wymagającym, takim z najwyższej półki.
Przez kilka lat, w czasie wielu rozmów, jakie z Robertem odbyliśmy – mniej i bardziej oficjalnych – trochę go poznałem. To chłopak, który wszystko, co w życiu osiągnął, zawdzięcza nie tylko fantastycznemu talentowi, ale także uporowi, pracy, konsekwencji. I temu, że po każdej porażce potrafił się podnieść z kolan i wrócić silniejszym. I to cechowało go nie tylko w sporcie, ale także w życiu.
„Lewy” miał wrócić do równowagi po ciężkiej kontuzji, po traumie związanej ze śmiercią ojca, po rozczarowaniu, jakim było wyrzucenie z Legii, czy po tym, jak go – zupełnie niesłusznie – wygwizdali kibice w meczu z Danią w Gdańsku w 2013 roku. Robert podniesie się także i teraz, mimo że na EURO idzie mu jak po grudzie.
Robert jest silny psychicznie, co udowodnił sposobem, w jaki strzelił karnego Szwajcarom. Widać, że ten kryzys go nie przewróci. Nawet jeśli będzie musiał przyjąć grad ciosów, jakie na niego teraz spadną. Da sobie radę. Celnie to ujął Jan Nowicki, który był gościem w pomeczowym studio Wirtualnej Polski: – Wszyscy kryją się po kątach,  bo boją się, że obrażą Pana Boga. A Pan Bóg jest mężczyzną. Pan Bóg nazywa się Robert Lewandowski i jest jednym z największych napastników świata, więc da sobie radę z tym, żeby usłyszeć, że gra do dupy po prostu.
Dosadnie, ale prawdziwie. Robertowi będzie tym łatwiej znieść krytykę, że z założenia niczego o sobie nie czyta w mediach. Nawet wówczas, gdy gra świetnie. – Nie przeczytałem o sobie ani jednego artykułu, gdy strzeliłem 5 bramek w 9 minut Wolfsburgowi. Wysłuchałem jedynie komentarza radiowego, który mi ktoś podesłał na maila. Nie czytam, bo wiem, co dziennikarze mogą o mnie napisać, a ja muszę mieć wolną głowę, żeby potem coś zrobić wartościowego na boisku – mówi w książce „Lewandowski. Wygrane marzenia”.
A Robert w formie, z oczyszczoną głową, będzie potrzebny tej kadrze w czwartek jak nigdy dotąd. Przecież na dziś to wygląda tak, że reprezentacja Polski na EURO 2016 to jest ta „galowa jedenastka” plus trzech zmienników: Peszko, Jodłowiec i Kapustka. A jak ten ostatni nie może grać za kartki, to Adam Nawałka zrobił tylko dwie zmiany. Nie najlepiej to świadczy o potencjale tych, którzy siedzą na ławce rezerwowych. Jak już selekcjoner pokazał kogoś więcej, to sam chyba wiedział, że „idzie po bandzie”. Piotr Zieliński rozczarował, a z pułapu możliwości Thiago Cionka wszyscy zdajemy sobie sprawę.

Reprezentacja Polski na EURO 2016 pisze historię naszej piłki. Pięknie! Ale mam przekonanie, że w ofensywie ta drużyna na dziś pokazała już kres swoich możliwości. Nie licząc oczywiście Roberta Lewandowskiego i Arkadiusza Milika, który sam powiedział po meczu ze Szwajcarią, że idzie na króla strzelców turnieju, ale… w zmarnowanych sytuacjach.
Jeśli obaj napastnicy się nie przełamią, nie odblokują, to ćwierćfinału w czwartek już nie wygramy. Nas nie stać na to, żeby „Lewy” i Milik dawali tej drużynie tylko tyle, ile do tej pory. Muszą dawać dużo więcej. Muszą być skuteczni, muszą być lisami pola karnego, którzy kończą akcje naszej reprezentacji. I wiemy, że ich na to stać. I to spokojnie. Najskuteczniejszy duet eliminacji nie mógł zapomnieć, jak się strzela gole. Tyle tylko, że ten duet się po prostu zablokował. I zdaje się, że zarówno „Lewy”, jak i Milik mają tego absolutną świadomość.
Dyskusja o tym, że Robert zawodzi, skręca w złym kierunku. Nie ma sensu, żeby teraz cała Polska go grillowała i miała do niego wyłącznie chore pretensje. Robert zasłużył na nasze zaufanie i warto pamiętać, że bez niego i jego goli do Francji w ogóle byśmy nie pojechali.
Lewandowski na pewno jest zmęczony mentalnie. Jacek Gmoch podkreśla, żeby zauważyć, jak zmęczenie mentalne dało się we znaki np. Cristiano Ronaldo, na którego jest nakładana wielka presja sukcesu od pierwszego do ostatniego meczu sezonu w klubie, a później – jakby na deser – wrzucana jest mu na barki także w reprezentacji. Stąd frustracja, nerwowość w poczynaniach na boisku, to całe wymachiwanie rękami i pretensjonalne gesty.
To znużenie stałą presją dotyczy także Roberta. On może nawet szybciej się zregenerował fizycznie niż mentalnie. Dlatego musi od piłki i stresu chwilę odpocząć, musi się od tego zdystansować. Jak to zrobić? Czy jest jakiś na to sposób? Jest. Wódka!
A konkretnie Kamil Wódka, wybitny psycholog sportu. Robert się tym nie chwali, ale jeszcze przed EURO pracował z tym fachowcem, który najbardziej jest znany ze współpracy z Adamem Małyszem i kadrą skoczków, choć pracował także z ciężarowcami, kajakarzami, piłkarzami (Cracovia), piłkarkami ręcznymi czy narciarzami alpejskimi. A indywidualnie doradzał zawodnikom takich dyscyplin jak jeździectwo, piłka nożna, siatkówka, sporty motorowe, sporty walki, tenis ziemny, a nawet pokerzystom (Texas Hold’em). Wielki fachowiec, z potężnym doświadczeniem.
Z Robertem współpracuje już od jakiegoś czasu, choć ta współpraca jest utrzymywana w tajemnicy. Pep Guardiola, na prośbę Kamila Wódki ,wypełniał kwestionariusz opisujący profil psychologiczny „Lewego”. Wszystko z pełnym poszanowaniem zasad profesjonalizmu.
Teraz, gdy Lewandowski trochę się zablokował i potrzebuje oczyszczenia głowy, zdjęcia presji, rozładowania stresu, pomoc Kamila Wódki nie może być już doraźna. On jest niezbędny na miejscu, na zgrupowaniu reprezentacji.
Mam nadzieję, że Wódka już jest w drodze do La Bauale.

Inne artykuły o: Euro 2016 | Reprezentacja

  • zgubek

    Panie Darku!
    Nie zdążyłem wczytać się w pana wpis , a tu taka niespodzianka. Tuzimek będzie rozpijał mi Lewego, rozpijał Wódką.
    A przecież od wódki to różny instrument krótki, np. noga Lewego. Ale jak zacząłem czytać dalej , to skumałem,chodzi o psychoanalityka.
    Jest taki gość A. Sapkowski -pisał mniej więcej tak,,Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy”.
    Panie Darku nie licz pan na Wódkę,Lewy bez wódki się przełamie .A c o do Milika i Lewandowskiego- to pozwolę walnąć swój wierszyk.
    Milik Arkadiuszu Ty nasza nadziejo
    Grzegorzu uśpiony,ale wciąż gotowy
    Co to dla Was jakiś Ronaldo kultowy
    W czwartek 3 bramki walniecie
    Przecież nie ma lepszych snajperów na świecie.

    ps. w mym życiu znałem ciut lepszych,ale nie powiem co to za kozaki
    pozdrawiam,

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli