WALDEMAR FORNALIK: Nazwiska są te same, ale zawodnicy już zupełnie inni

Autor wpisu: 21 czerwca 2016 07:36

Większość z tych piłkarzy, których podziwiamy na EURO 2016 w drużynie Adama Nawałki, grało już w reprezentacji poprzedniego selekcjonera Waldemara Fornalika. Obecny trener Ruchu Chorzów zwraca uwagę, że dzisiejsi liderzy kadry jeszcze do niedawna byli na zupełnie innym etapie rozwoju swoich karier. – To są te same nazwiska, ale inni zawodnicy – mówi.

FUTBOLFEJS.PL: Reprezentacji Polski świetnie idzie na EURO, zewsząd płyną pochwały. Pan dobrze zna tych zawodników, bardzo się rozwinęli od czasu, gdy to pan prowadził kadrę?
WALDEMAR FORNALIK: Jak każdy Polak, cieszę się z sukcesów naszej drużyny i bardzo jej kibicuję. Gramy dobrą, solidną piłkę. Widać, co to znaczy dać czas drużynie i widać, że trener Adam Nawałka dobrze ten czas wykorzystał.

Ma pan poczucie, że pana kadra tego czasu nie dostała?
To nie poczucie, tylko fakty. Myśmy wzięli reprezentację z marszu, po EURO 2012 i trzeba było ją gruntowanie przebudować. Już po dwóch miesiącach mieliśmy mecze eliminacyjne mistrzostw świata w Brazylii. Czasu było bardzo mało. Teraz trener Nawałka miał do pierwszego meczu eliminacyjnego ponad 10 miesięcy. Był czas na poszukiwania, na sprawdzanie koncepcji, był margines błędu. A przecież pierwsze mecze obecnej kadry nie były udane, początki były trudne. Na szczęście do początku eliminacji udało się wszystko poukładać i chwała za to Adamowi Nawałce.

Dziś wokół kadry panuje dobra atmosfera, wszyscy tę drużynę lubią, chwalą. Pana drużyna tak lekko nie miała…
To prawda, że obecnie kredyt zaufania do reprezentacji jest dużo większy. My zremisowaliśmy u siebie z Anglią i sytuacja wyjściowa była naprawdę niezła. A mimo to, jak potknęliśmy się w Gdańsku z Urugwajem – naprawdę silną drużyną, ówczesnym mistrzem Ameryki Południowej, z Suarezem i Cavanim w składzie – to od razu dostaliśmy mnóstwo prztyczków w nos. Dziś reprezentacji wybacza się więcej. Ale rozumiem to, bo przecież dobrą atmosferę budują zwycięstwa. Jak się wygrywa, to wszystko układa się lepiej. Choć należy zauważyć, że kiedy kadrze Nawałki na początku nie szło, PR działał mocno, by nie robić krzywdy trenerowi i reprezentacji.

W pana kadrze grali w dużej mierze ci sami zawodnicy, którzy są teraz w drużynie Nawałki. Czemu wam się nie udało awansować do mistrzostw świata 2014?
Nie zgadzam się z tezą, że to są ci sami zawodnicy co u mnie. To są te same nazwiska, ale inni zawodnicy. Są dojrzalsi, nabrali doświadczenia, są w innym miejscu swoich karier. Przykłady? Proszę bardzo. Grzesiek Krychowiak, gdy zaczynał grać u mnie w kadrze, był zawodnikiem średniaka ligi francuskiej Stade Reims. Jak porównać go do piłkarza, którym jest dzisiaj? Dwa razy wygrał Ligę Europy, jest jednym z najlepszych defensywnych pomocników na świecie. Robert Lewandowski też z Borussii Dortmund przeszedł do Bayernu i wskoczył o jeszcze jeden szczebel w rozwoju wyżej. Kamil Glik w czasach mojej reprezentacji nie miał nawet pewnego miejsca w Torino, dopiero dobre mecze w kadrze zbudowały jego pozycję w klubie. Arek Milik, który debiutował u mnie w meczu przeciwko Anglii, potem przepadł zarówno w Leverkusen, jak i w Augsburgu. Dziś jest czołowym napastnikiem w takim klubie jak Ajax, gdzie gra i strzela gole. Kamil Grosicki jest zawodnikiem klubu z czołówki ligi francuskiej, a w czasach eliminacji brazylijskiego mundialu grał w Sivassporze i to też raz grał, raz nie grał. Piotrek Zieliński debiutował u mnie z Danią, ale potrzebował czasu i takiego klubu jak Empoli, żeby zacząć regularnie grać i się rozwijać. Jak więc widać, nazwiska te same, ale teraz to już zupełnie inni zawodnicy. Co nie zmienia faktu, że trener Nawałka ze swoim sztabem potrafił to wszystko poukładać.

Przed meczem z Niemcami wskazywano, że najsłabszym punktem reprezentacji Polski jest defensywa. Po tym meczu mówi się, że najlepiej wyglądamy w obronie. Opinie są od ściany do ściany. Jaka jest pańska?
Mamy teraz zespół, który jest dobrze zorganizowany w defensywie, dobrze się broni, bardzo zdyscyplinowanie i konsekwentnie. I nie chodzi tu wyłącznie o czterech obrońców. W defensywie pracuje cały zespół, od wysuniętego Roberta Lewandowskiego począwszy. Widzieliśmy też, jak w meczu z Niemcami harował Kuba Błaszczykowski i pozostali pomocnicy. Bez takiego zbiorowego wysiłku całej drużyny nie ma co marzyć o skutecznej defensywie.

Dałby pan odpocząć kilku zawodnikom podstawowego składu w meczu z Ukrainą? Czy na takim turnieju jak EURO nie ma oszczędzania piłkarzy?
Nie odpowiem na to pytanie, bo tylko trenerzy kadry, którzy są tam na miejscu we Francji, znają dobrze sytuację. Mają wyniki badań fizjologicznych, wiedzą, kto jest zmęczony, kto może mieć kłopoty z wydolnością. Bez badań nie ma co gdybać.

Jest w panu taka sportowa złość, że panu nie udało się pojechać z reprezentacją na wielki turniej?
Nie, absolutnie nie. Pewnie, że każdy by chciał grać z zespołem nie tylko w eliminacjach, ale i w finałach, jednak my musieliśmy dopiero tę kadrę zbudować. I szliśmy w dobrym kierunku. Było widać po tym zespole, że idzie w górę. Mecze z Anglią czy z Ukrainą nie były w naszym wykonaniu złe. Czuło się, że ten potencjał jest i lada moment musi odpalić.

Robert Lewandowski haruje dla drużyny, poświęca się dla niej, czuje się za jej wyniki personalnie odpowiedzialny. Nie żałuje pan, że nie zmienił kapitana tak jak Nawałka? Może gdyby przekazał pan opaskę Robertowi, on także w pana drużynie poczułby się pewniej i byłby w stanie dawać reprezentacji więcej?
Pamiętajmy, że Robert dostał opaskę kapitana, gdy Kuba Błaszczykowski był kontuzjowany. Wcale nie jestem pewien, czy gdyby Kuba był zdrowy, to też by taka roszada nastąpiła…

Remis z Niemcami tchnął wielki optymizm w polskich kibiców. Wszyscy się zastanawiamy, gdzie jest kres możliwości naszej drużyny na tym turnieju.
Niemcy, drużyna bardzo solidna, mają – mimo wszystko – swoje problemy. Bez Ilkaya Gündogana i Marco Reusa nie są tak silną drużyną jak na mundialu w Brazylii. Natomiast reprezentacja Polski może zajść daleko we francuskim turnieju, nawet awansować do pierwszej czwórki. Jest potencjał w tej drużynie. Strefa medalowa to oczywiście marzenie, ale wcale nie jest ono nierealne.

Rozmawiał Dariusz Tuzimek

 

Inne artykuły o: Euro 2016 | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli