Tomasz HAJTO: To, co wyprawiała nasza obrona, to było zero odpowiedzialności!

Autor wpisu: 12 października 2016 16:47

O tym, czy trzeba już bić na alarm i co tak naprawdę wydarzyło się we wtorkowy wieczór na Narodowym porozmawialiśmy z Tomaszem Hajtą. Akurat on swoje zadanie wypełnił – po przerwie na Kazachstan wrócił do komentowania i reprezentacja dwa razy wygrała. Inna sprawa, że te zwycięstwa odniosła w stylu, który zaczął nas… przerażać.

FUTBOLFEJS.PL: Co się stało z tą drużyną po EURO?
TOMASZ HAJTO: Każdy zespół raz na jakiś czas musi przejść jakiś kryzys. Niemcy, jak pamiętamy, też się bardzo męczyli na początku poprzednich eliminacji, mimo iż chwilę wcześniej zostali mistrzami świata. Początek mieli przecież fatalny.

Czyli co, jeszcze nie czas bić na alarm?
Nie wiem… Na pewno trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nie da się grać cały czas na takim poziomie, na jakim wcześniej grała ta kadra. To normalne. Ale z drugiej strony wydaje mi się, że tutaj akurat wkradła się pewna nonszalancja. W meczu z Armenią popełniliśmy tyle poważnych błędów w defensywie, że… Można wręcz powiedzieć, że nie tyle poważnych, ile karygodnych. Ja sobie takich błędów popełnianych wcześniej przez ten zespół nie przypominam.

UEFA dała kosza Legii. Ale samo darcie mordy w tym całym bałaganie niczego nie zmieni. Czytaj TUTAJ

No bo ta drużyna na EURO słynęła z tego, że bardzo trudno było jej strzelić gola.
Zgadza się. Jej siłą była gra w obronie. Ale w tej grze obronnej brali udział wszyscy, a teraz różnie z tym bywa. Na pewno jest materiał do przemyśleń, bo można powiedzieć, że w tych eliminacjach na razie rozegraliśmy tylko dwie przyzwoite połówki: pierwszą z Kazachstanem i pierwszą z Danią. Myśleliśmy pewnie, że jakoś to pójdzie samo z siebie. Ale jak widać, tak się nie da. Samo z siebie nic nie pójdzie. W każdym meczu, z każdym przeciwnikiem trzeba swoje wybiegać. I tak sobie myślę, że jednak chyba trzeba zabić na alarm, bo w drugiej połowie to aż mi żal było tej Armenii. Przecież oni stwarzali sobie stuprocentowe sytuacje, grając w dziesięciu na jedenastu. To, że myśmy ten mecz wygrali, to już nawet nie był łut szczęścia czy fart, ale zwykły przypadek. W 88. minucie, a potem w 92. rywale mieli dwie setki… Gdyby choć jedną wykorzystali, byłoby po nas.

Przy okazji nie dało się nie zauważyć, że para Cionek – Glik jednak niczego dobrego nam w tyłach nie gwarantuje.
Ciężko cokolwiek pozytywnego o nich powiedzieć. Z Danią straciliśmy dwie bramki, potem z Armenią popełniliśmy tyle niewybaczalnych błędów… To, co obrona wyprawiała wczoraj od 70. minuty, to było zero odpowiedzialności. Zero!

Niektórzy upolowali sobie po meczu Teodorczyka i zrobili z niego kozła ofiarnego, choć przecież nie tylko jemu ten mecz nie wyszedł. Chłopak jest rzeczywiście do odstrzału?
W żadnym wypadku. A jak było na początku z wariantem Milik – Lewandowski? Od razu tak wszystko im wychodziło? Ja bym tak pochopnie nikogo nie skreślał. Najgorzej, że w ofensywie każdy z zawodników od razu porównywany jest do Roberta. Kibice sobie myślą, że będziemy mieli pięciu takich Lewandowskich na boisku. Tak nie będzie. Robert ma inny poziom, wskoczył na inną półkę, a na resztę trzeba po prostu inaczej patrzeć.

Teodorczyk to gamoń – powiedzieć tak, to proste. Ale może dość już tego flekowania TUTAJ

Piotrek Zieliński dał radę? Różne są głosy po tym dwumeczu. Że z Danią w miarę przyzwoicie, ale już z Armenią słabo, choć to był wymarzony rywal do tego, by pokazał wreszcie wszystko, co ma najlepszego.
A mnie się wydaje, że i z Armenią rozegrał niezłe spotkanie. Przede wszystkim w ataku pozycyjnym był niemal cały czas pod grą. I motorycznie dobrze wyglądał. Nie było źle.

Czyli co, wszystko wskazuje na to, że już do końca tych eliminacji będziemy tak cierpieć?
Pewnie tak. Tym bardziej że do mistrzostw świata jest trudniej awansować niż do EURO. Tu z grupy wyjdzie tylko jej zwycięzca, a drugi może zagrać co najwyżej w barażach. I nie zapominajmy, że mamy w tej grupie drużyny trochę silniejsze niż Armenia.

Ale za to możemy się pocieszyć, że nie mamy w niej żadnej drużyny, która przerastałaby nas poziomem, jak ostatnio chociażby Niemcy.
Zgadza się. To akurat jest pocieszające.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli