Tomasz HAJTO: Oni walczyli, gryźli i kopali, a my zaczęliśmy płakać

Autor wpisu: 9 września 2016 15:08

Tomasz Hajto opowiada o tym dlaczego nie poleciał do Kazachstanu, ocenia występ biało-czerwonych w Astania i szanse Legii w konfrontacji z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów.

Dlaczego nie komentowałeś meczu Kazachstan – Polska? Bo krążą różne plotki.
Pewnie chodzi o paszport?

Tak.
Rzeczywiście zgubiłem paszport, ale to jeden z powodów. Dostałem telefon z zaproszeniem na wyjazd, gdy byłem na wczasach w Polsce. Wcześniej nie mogłem go znaleźć, ale też nie szukałem za bardzo, bo nie był mi potrzebny. Wydawało mi się, że jak wrócę do domu, to poszukam dokładniej i się znajdzie. Miałem go przecież we Francji i wróciłem z nim do domu. W domu jednak nie znalazłem. Myślałem więc, że został u teściów w Krakowie. Okazało się, że i tam go nie ma. Wtedy dotarło do mnie, że jest problem i zrobiło się gorąco. Bo nie dość, że musiałbym ekspresowo wyrobić nowy, to jeszcze potrzebna była wiza. A do tego nie do końca wyjaśnione były kwestie między firmami. Od Eurosportu, z którym jestem związany, dostałem zgodę na pracę z Polsatem podczas EURO 2016, nie ustalaliśmy o eliminacjach. W końcu musiałem podziękować za mecz w Kazachstanie, bo zrobiło się późno.

Oglądałeś mecz w telewizji. I jakie wnioski? Remis był wypadkiem przy pracy?
Już przed meczem w jednym z wywiadów mówiłem, że naszym piłkarzom po udanych mistrzostwach nie będzie łatwo zmobilizować się do meczu z Kazachstanem. No i wdarło się trochę nonszalancji, trochę arogancji. Przed eliminacjami EURO 2016 to my w Europie traktowani byliśmy trochę jak Kazachstan. Po mistrzostwach to się zmieniło. Nikt nie pamięta, że ze Szwajcarią w 1/8 finału wygraliśmy, bo mieliśmy szczęście. W każdym razie powiesiliśmy sobie poprzeczkę wysoko. Z doświadczenia wiem, że do piłki trzeba mieć wielką pokorę. Bo jak nie masz, to za to płacisz.

Czyli problem był w głowach, a nie w sztucznej murawie, o której tyle się trąbiło?
Murawa może czasem przeszkadzać w tym, że piłka odbije się trochę inaczej, że gdzieś komuś raz czy dwa odskoczy, ktoś źle ją trafił, jak Arek Milik do pustej bramki. Murawa nie przeszkadza jednak w odbudowaniu ustawienia, nie przeszkadza w bieganiu. A tutaj były problemy, żeby się zmusić do biegania, żeby się cofnąć i dobrze ustawić.

Zabrakło też kilku piłkarzy – Michała Pazdana, Kamila Grosickiego.
Najbardziej zabrakło nam serca drużyny i naszego tempomatu, czyli Grześka Krychowiaka. Zabrakło Grześka w formie, bo przecież grał w tym spotkaniu. „Krycha” bazuje przede wszystkim na przygotowaniu fizycznym, gdy nie jest w rytmie meczowym, to zaraz po nim widać. Odbiło się to na grze całej drużyny.

Gdyby Milik wykorzystał którąś sytuację…
Jestem zwolennikiem talentu Arka Milika, podoba mi się ten napastnik, ale od jakiegoś czasu widzę dwóch Milików: jednego w klubie, drugiego w reprezentacji. Brakuje Arkowi w meczach tej koncentracji, którą ma w klubie, gdy musi za każdym razem udowadniać, że zasługuje na kolejną szansę.

Być może Milik czuje się w kadrze zbyt pewnie, a selekcjoner upewnia go w tej pewności nie wprowadzając za niego ani Teodorczyka, ani Wilczka.
Trener Stanisław Czerczesow w jednym z wywiadów powiedział, że dla niego nie ma pierwszego składu, że nawet ten umowny 21. w kadrze musi czuć się częścią drużyny, musi czuć, że on też ma szansę gry. Czy trener Nawałka ma pole manewru? Nie jestem przekonany. Zwłaszcza w sytuacji, gdy wypada mu trzech zawodników: Pazdan, Grosik i Sławek Peszko. Nie przekonuje mnie też w kadrze Piotr Zieliński. Podobnie jak Milik, gra inaczej w klubie, a inaczej w reprezentacji. Nie podobało mi się też zachowanie kilku zawodników, których poniosły nerwy. Kamil Glik powinien dostać czerwień.

I kto to zgłasza takie uwagi…
Ale moja gra się na tym opierała, by walczyć twardo. A oni – Kamil, Robert Lewandowski – dali się sprowokować. Piłkarze tej klasy nie powinni sobie pozwolić na takie reakcje.

A to nie Kazachowie zaczęli tę walkę, na którą oko przymknął sędzia?
A co mogli robić Kazachowie w meczu z Polską? Walczyć, kopać i gryźć. I to robili. A my zaczęliśmy płakać. Pamiętasz mecze z Niemcami? Odpowiadaliśmy twardą grą, wsadzaliśmy nogi tam, gdzie Niemcy się bali, ale to była walka. Niestety w futbolu z rolą faworyta radzą sobie tylko nieliczni.

Postrzegasz nas jako faworyta w grupie z Duńczykami i Rumunami?
Tak trzeba na nas patrzeć biorąc pod uwagę to, jaki postęp zrobiliśmy i to, że zarówno Duńczycy i Rumuni są w okresie przebudowy. Są tam, gdzie reprezentacja Polski była w 2000 roku w kwalifikacjach mundialu w Korei i Japonii.

Jak odebrałeś zamieszanie z Kamilem Grosickim w czasie zgrupowania? Bo pisałeś sprzeczne informacja na Twitterze. Najpierw gratulowałeś mu, że przechodzi do Premier League, że to dobry ruch. Potem, gdy nie wypalił transfer do Burnley, twierdziłeś, że nie ma czego żałować, bo to nie był klub dla niego.
Gdy napisałem o przejściu do Premier League nie wiedziałem o jaki klub chodzi. Myślałem, że w grę wchodzi Everton. Dopiero potem dowiedziałem się, że to jednak Burnley. A to zupełnie inna drużyna. Tweety trzeba też umieć czytać ze zrozumieniem.

Dziś komentujesz w Eurosporcie mecz Bayernu z Schalke, twoją byłą drużyną.
Kiedyś to były spotkania elektryzujące całe Niemcy. Schalke to wciąż jeden z 3-4 największych kubów w Niemczech, mają najwięcej kibiców w Niemczach, ale nie wiem czy sportowo idą w dobrym kierunku i w najbliższym czasie wrócą do elity. Mam wątpliwości. W ostatnich latach podejmowano tam szereg dziwnych decyzji. Zupełnie inaczej, niż w Bayernie, który pod wodzą stonowanego Carlo Ancelottiego rozpoczął świetnie. Włoch jest idealnym trenerem dla tej drużyny, daje jej komfort i spokój.

W środę do Warszawy na mecz z Legią przyjedzie Borussia Dortmund. Uważasz, że mistrzowie Polski są skazani na pożarcie?
Borussia gra bardzo stabilnie, trzyma wysoki poziom. To bardzo dobrze poukładany zespół, zaawansowany technicznie. Czy Legia jest bez szans? Na pewno nie może pójść na wymianę ciosów. Ważny będzie początek spotkania. Obawiam się, ze Legia będzie przemotywowana. To jest niebezpieczne, bo kluczem do sukcesu jest dla niej maksymalna koncentracja. A tej w takiej sytuacji może zabraknąć. Ale jeśli udałoby się jej strzelić gola, jako pierwszej, to kto wie. To może ponieść zespół, pomóc uwierzyć w siebie. Nie wiem czy Legia ma taką kadrę, by rywalizować w Lidze Mistrzów z powodzeniem. Obawiam się, że nie, chociaż chciałbym, żeby było inaczej. Moim zdaniem priorytetem Legii w tym sezonie powinno być mistrzostwo Polski. Na tym trzeba się skupić najbardziej, a po meczach z Borussią czy Realem może być bardzo trudno przestawić się na rywalizację na przykład z Koroną Kielce.

ROZMAWIAŁ: Piotr Wierzbicki

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli