Teodorczyk to gamoń – tak powiedzieć, to proste. Trudniej, że nie spieprzył na tyle, by nie dostać drugiej szansy

Autor wpisu: 12 października 2016 12:49

Po Armenii "cool" stało się flekowanie Teodorczyka. Że nie dorósł, że się nie nadaje, że po co takie eksperymenty. Że Anderlecht to jednak nie Bayern i że Teodorczyk to jednak nie jest klasa... Lewandowskiego

Jeśli Łukasz Teodorczyk miał zastąpić Arkadiusza Milika, to go zastąpił. Też nie trafił w bramkę. Nie ma dziś nic prostszego, niż rzucić taką „bekę” z „Teo”. A to, że chłop chciał? A kogo to niby obchodzi? Każdy chce.

Arkadiusz Milik, gwiazda Ajaksu, gwiazda Napoli, facet, za którego zapłacono 32 miliony euro, nie zdobył bramki w reprezentacji od meczu z Irlandią Północną. To sześć kolejnych spotkań. W tym roku na 10 meczów w reprezentacji strzelił gola jednego. Z Irlandią Północną. Sieć roi się od memów naśmiewających się z Milika – po meczach EURO, ale też szczególnie po Kazachstanie. O ironio, dziś, po Armenii, ten wyśmiewany memami Milik służy nowej serii memów – wyśmiewających Teodorczyka, z tym że tu następuje wolta: Milik jako „ten dobry”, a Teodorczyk jako „ten zły”. Internet jest bezlitosny w drwieniu i wyśmiewaniu. My wszyscy jesteśmy bezlitośni.

Flekowanie piłkarzy kadry przychodzi nam wyjątkowo łatwo. Kamil Glik? Jeszcze trzy lata temu uchodził za „kawałek drewna”. Dziś to dąb albo wyrwidąb.
Michał Pazdan? Jeszcze nie tak dawno – a gdzie mu tam do kadry? Dziś – rany boskie, Pazdan nie zagra? Co my zrobimy?
Thiago Cionek? Z Holandią – kiepski eksperyment, z Litwą – nie przekonał, z Ukrainą – no przecież było wiadomo, że się nie nadaje. No, ale Cionek teraz zagrał z Danią – kurcze, no niezły ten facet jest!
Piotr Zieliński? Z Serbią – nieporozumienie, z Holandią – nie poradził sobie, z Ukrainą – no ile jeszcze razy ten Nawałka będzie mu dawał szansę? No, ale nagle z Danią czy Armenią okazuje się, że ten Zieliński to jednak może jeszcze nie jutro, ale pojutrze, to już może być „Pan Piłkarz”.

Po Armenii „cool” stało się flekowanie Teodorczyka. Że nie dorósł, że się nie nadaje, że po co takie eksperymenty (TUTAJ). Że Anderlecht to jednak nie Bayern czy inny Paris St-Germain (hmm, to jasne i bez Teodorczyka) i że Teodorczyk to jednak nie jest klasa… Roberta Lewandowskiego! No ludzie kochani, nawet jakby ten Teodorczyk wbił pięć goli Armenii, to i tak do klasy Lewandowskiego, którego obwołaliśmy już nawet „Bogiem Futbolu„, nawet o milimetr by się nie zbliżył. Klasy Lewandowskiego to jest Cristiano Ronaldo (Real), Luis Suarez (Barcelona), być może Gonzalo Higuain (Juventus Turyn), a nie gość, który w wieku 25 lat trafia do ligi belgijskiej. I wymaganie od tego gościa, by dorósł do klasy Lewandowskiego, jest mocno nie w porządku. Przyznaję – w porządku jest natomiast oczekiwanie, że w takim  meczu jak ten z Armenią wspomoże drużynę przynajmniej jednym golem, przynajmniej jedną asystą, odciąży kolegów.

Nie będę się upierał, że Teodorczykowi mecz z Armenią wyszedł, bo mu nie wyszedł. Ale dla mnie to nie jest taki poziom „niewyjścia”, po którym nie jest się godnym następnej szansy. Może nie jestem obiektywny, bo wiedziałem „Teo” nie w telewizorze, nie z odległości trybun, tylko z poziomu murawy, z kilku, kilkunastu metrów. I widziałem, jak ten chłopak bardzo chce, jak stara się uczepić tej swojej szansy za wszelką cenę, bo wie, jak bardzo jest dla niego ważna. Może chciał za bardzo, może to właśnie to chciejstwo go zgubiło. A lekko nie miał. Sponiewierany już w pierwszej akcji przez rywala, potem oberwał po raz drugi i trzeci, i czwarty. Dostał łokciem w twarz. Korkami po goleniach. Nie awanturował się, nie machał rękoma do arbitra. „Montował się”, wstawał bez skargi i starał się dalej walczyć. Raz i drugi obtarł koszulką kroplę krwi z nosa – ukradkiem, by sędzia nie zauważył i nie odesłał go za boisko. Odesłał za to rywala z czerwoną kartką – po faulu właśnie na Teodorczyku.

Teodorczyk starał się być na środku, by koledzy mogli do niego dograć, ale też schodził na skrzydło, a nawet cofał się głęboko. Ktoś powie – miotał się. A dla mnie bardziej wyglądało to na rozpaczliwe szukanie sobie miejsca do gry w sytuacji, gdy gra się z tą drużyną po raz pierwszy i jeszcze niespecjalnie czuje się jej zachowania. Zieliński czy Cionek, którzy dziś nie wydają się już „obcymi” elementami na boisku, nie mieli tak trudno. Kolejne próby oblewali, choć z tą kadrą byli bez większych przerw, znali jej schematy, zachowania kolegów. Teodorczyk przez ostatnie dwa lata zagrał w niej 39 minut, co więcej – na ogół nawet z nią nie trenował.
Adam Nawałka do Zielińskiego czy Cionka miał przekonanie i cierpliwość. Zdaje się, że do Teodorczyka tego przekonania mu brakuje. Czy nie zabraknie cierpliwości? Trudno powiedzieć. Nie wiem, czy Teodorczyk ma muchy w nosie, czy nosi głowę wysoko czy nie. I guzik mnie to obchodzi. Ale patrząc na to, jak bardzo mu zależało – według mnie zasługuje na drugą szansę, a może i trzecią, a nie tylko na flekowanie.

 

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli