Spokojnie, to tylko awaria

Autor wpisu: 2 czerwca 2016 13:01

Po meczu z Holandią wszyscy chcemy być tej myśli, że porażka w Gdańsku nic nie znaczy. Bo może i naprawdę nic nie znaczy. Tego jednak dzisiaj nie wie nikt, łącznie z Adamem Nawałką. I to dopiero musi budzić niepokoje. A jest ich trochę.

Podchodzimy do tematu bez paniki. To był sparing. Mecz do przegrania. Dziś chcemy wierzyć, że najlepszym hasłem opisującym sytuację jest tytuł starej komedii: „Spokojnie, to tylko awaria”.
A jednak jako ludzie rozumni, kształceni i myślący, nie możemy nie mieć wątpliwości i niepokojów. Przyjrzyjcie się im razem z nami.

1. Tego nikt z nas nie wie, bo treningi kadry w dużej części były zamknięte, ale widząc jak ciężko biegają w Gdańsku biało-czerwoni, nie możemy nie zadać pytania, czy treningi w Arłamowie – czasem dwa razy dziennie – nie były jednak zbyt ciężkie? Pytanie można zadać, tylko komu? W sztabie na pewno dowiemy się, że było ok, ale ok było także w 2012, 2008 i 2006 roku. Tzn. w porządku było w deklaracjach, że wszystko jest monitorowane, sprawdzane, obciążenia indywidualizowane itd. A później widzieliśmy, że na boisku smoła przyczepiała się do podeszwy każdego polskiego piłkarza. Jak jest teraz? Cholera wie. Przyjmujemy, że nasi nie są zajechani, tylko podjechani, a świeżość wróci. Też jesteśmy kibicami reprezentacji i też lubimy się łudzić. A kiedy trzeba to nawet się oszukiwać.

2. Niepokojący był brak takiej zdrowej, męskiej agresji na boisku ze strony naszych reprezentantów. Pod bramką Szczęsnego to już musi być krycie na centymetry, koszulka w koszulkę, agresywne doskoczenie do rywala, niepozostawienie mu miejsca. Być może wynikało to właśnie z braku dynamiki i świeżości, może z powodu ostrożności by nie złapać przed samym turniejem kontuzji, może z tego, że nowe wytyczne UEFA, które piłkarzom przedstawiał w Arłamowie sędzia Szymon Marciniak, pozwalają na dużo mniej? Przy drugim golu dla Holendrów Michał Pazdan najpierw doskoczył do rywala, a potem odskoczył od niego z rękami do góry, jak oparzony. Ale z drugiej strony ten sam Pazdan w jednej z akcji uwiesił się na koszulce rywala i jechał za nim, jakby się wybrał na wycieczkę psim zaprzęgiem.

3. Niespodziewanie największym wygranym środowego meczu w Gdańsku był – obok Wojciecha Szczęsnego – nieobecny Grzegorz Krychowiak. Bez tego buldożera, który zmiata wszystko w środkowej strefie boiska, nagle okazało się, że para – co do której trener Nawałka ma przekonanie – Piotr Zieliński i Krzysztof Mączyński gra, na tle agresywnych Holendrów, futbol troszkę… juniorski. Dziś bez wpierdzielenia się w gościa to sobie można w futsal pograć. Każdy z nich obok Krychowiaka wygląda lepiej. Pewnie też każdy z nich wygląda lepiej obok Tomasza Jodłowca. Razem grać nie mogą. I choć teraz to może wydawać się oczywiste, to warto się było przekonać co do tego empirycznie. Zieliński jest typem zawodnika, którego cały czas trzeba utwierdzać w przekonaniu, że jest dobry, że może, że potrafi. Budować jego pewność siebie. Tego brakuje też Mączyńskiemu, bo wraca po ciężkiej kontuzji. Nawałka daje mu kolejne minuty, ale to na razie nie jest jeszcze ten „Mąka” z końcówki eliminacji.

4. Niepokoi nas też mała liczba akcji skrzydłami. Kamil Grosicki szarpał ile mógł (świetna wymiana piłki z Jędrzejczykiem w jednej z akcji), ale Kuba Błaszczykowski zniknął zupełnie. Grali obok siebie z Łukaszem Piszczkiem całą pierwszą połowę, ale nie było to nawiązanie do najlepszych czasów Borussii Dortmund. „Piszcza” usprawiedliwiają kłopoty żołądkowe, ale co z Błaszczykowskim? Przecież od niego mamy prawo wymagać. Brawa za walkę, ale ani jednej godnej uwagi akcji ofensywnej?! Nie chcielibyśmy, żeby się okazało, że w obecnej formie Kuba gra w reprezentacji jedno dobre spotkanie na pół roku. I ten mecz już był – z Serbią w Poznaniu.

5. Trochę straszy sytuacja na lewej obronie. Po kontuzji Macieja Rybusa, hula tam wiatr. Jakub Wawrzyniak występ w Gdańsku ograniczył do przedmeczowej konferencji prasowej. Według Nawałki nie jest gotowy do gry z powodu urazu pięty. Artur Jędrzejczyk zagrał na lewej z konieczności i choć lepiej wyglądał po – naturalnej dla siebie – prawej stronie defensywy – to właśnie on zastąpi Rybusa w meczach na Euro. Eksperymentu z Thiago Cionkiem na lewej obronie nie możemy traktować poważnie. Pewnie, że jakby mu dali szansę, zagrałby nawet na budzie. Ale jednak jedziemy na mistrzostwa Europy, a nie na turniej drużyn zakładowych.

6. Koncentracja, komunikacja, współpraca – wszystko to są deficyty w grze defensywnej reprezentacji. Nie tylko zresztą w obronie. Chodzi o cały zespół, o sposób w jaki broni. Nawałka ma dobre hasło, gdy jego drużyna traci piłkę: „Odbudowa!”. Oczywiście chodzi o odbudowę organizacji gry w defensywie. Warto to hasło mocniej polansować w najbliższych dniach w Krakowie i we Francji.

7. Nie możemy wrócić do najgorszego schematu, który do dziś straszy nas jak zły koszmar z przeszłości: piłka do Lewandowskiego i niech sobie chłop sam radzi. Tak się nie gra w Europie. Powolność i schematyczność w budowaniu naszych akcji w ataku pozycyjnym była irytująca. Warto zobaczyć co ma w tej kwestii do zaoferowania Filip Starzyński. Po meczu z Holandią poprzeczka nie wisi zbyt wysoko.

Inne artykuły o: Euro 2016 | Polecane | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli