Reprezentacja już jest pod presją, ale to jej dobrze zrobi

Autor wpisu: 13 listopada 2018 15:27

Robert Lewandowski, nie strzelił gola w meczu o punkty od ponad roku, choć w tym czasie zagrał z orłem na piersi w sześciu prestiżowych meczach. Co prawda wbił dwa gole tuż przed mundialem Litwie, ale ona na Stadionie Narodowym w czerwcu wystąpiła w mocno wakacyjnym składzie. A wygrana 4:0 z drużyną, o której nasi kadrowicze mówili, że trudniej się strzela gole na treningu, tylko zaciemniła prawdziwy obraz drużyny, którą niedługo później boleśnie zweryfikował mundial. Teraz, przed meczem z Czechami i z Portugalią, pod presją jest nie tylko kapitan, ale także selekcjoner i cała reprezentacja.

Lewandowski jest jednak na dzisiaj najmniejszym problemem drużyny Jerzego Brzęczka. Mimo że jego Bayern Monachium przegrał prestiżowy mecz z Borussią Dortmund 2:3, to kapitan reprezentacji strzelił dwa gole, a dwóch kolejnych mu nie uznano. Jeśli ktoś na dzisiaj w drużynie Jerzego Brzęczka jest w formie, to jest to z pewnością właśnie „Lewy”.
No więc czemu nie strzela? Statystyki są bezlitosne, Robert nie oddał strzału na bramkę w obu chorzowskich meczach, z Portugalią i Włochami, ale prawda jest taka, że nie dostaje podań. Ta drużyna – przy eksperymentach selekcjonera z grą bez skrzydłowych – w pewnych elementach nie funkcjonowała. Środkiem nie dało się przebić, bo tam siła Portugalczyków i Włochów była ogromna, a w bocznych sektorach niewiele się działo, poza tymi okresami, gdy na boisko wchodzili Kuba Błaszczykowski i Kamil Grosicki. A – jak wiadomo – napastnik żyje z podań.
Na spotkaniu z dziennikarzami Lewandowski przekonywał, że strasznie go irytuje, że on nie strzela bramek, a reprezentacja przegrywa i wyraził nadzieję, że porażki z Portugalią i Włochami pokazały drużynie, w których elementach popełnia błędy. I że z tej nauki zostaną wyciągnięte wnioski. Bo błędy najlepiej widać, gdy gra się z najsilniejszymi rywalami.
– Mecz z Portugalią na pewno nie jest meczem o nic. Walczymy o to, by pozostać w pierwszym koszyku, z którego będą 2 grudnia losowane zespoły w eliminacjach mistrzostw Europy, dzięki czemu będziemy mogli uniknąć w grupie najsilniejszych rywali – mówił „Lewy”.
Kapitan odnosząc się do kwestii taktyki, jaką gra reprezentacja bardzo podkreślał, że od wyboru taktyki jest selekcjoner, a zawodnicy muszą się do tego dostosować. Trudno nie odnieść wrażenia, że „Lewy” próbował tym samym złagodzić swoją wypowiedź, której udzielił po meczu z Włochami, gdy stwierdził, że w taktyka „bez skrzydłowych” naszej reprezentacji nie pasuje. Do słów kapitana, odniósł się wówczas krytycznie na konferencji Jerzy Brzęczek i mieliśmy mocne nieporozumienie dwóch najważniejszych postaci w reprezentacji. Teraz w pojednawcze tony uderzają obie strony.
Lewandowski i Brzęczek razem wystąpili na konferencji prasowej, a kapitan zaśmiał się na pytanie, czy poczuł ulgę, gdy selekcjoner ogłosił, że nie będzie już prowadził eksperymentów z ustawieniem, w jakim wyszliśmy w Chorzowie na Portugalczyków i Włochów. – Ulgi żadnej nie było, to trener będzie decydował, jaką taktyką zagramy – śmiał się pojednawczo „Lewy”, a Brzęczek po chwili potwierdził, że na obecnym zgrupowaniu drużyna będzie doskonaliła system 4-4-2 oraz 4-2-3-1, w której reprezentanci czują się najlepiej.
Zgrupowanie przed czwartkowym meczem z Czechami (w Gdańsku o 18.00) i Portugalią, jest ostatnim, przed marcowymi meczami eliminacyjnymi do Euro 2020. Kto się nie zdąży teraz pokazać, może już nie dostać kolejnej szansy. Robert Lewandowski, zwrócił uwagę, że jak na ten etap, na jakim znajdowała się reprezentacja po mundialu (czyli mentalnie rozbita) to rywale typu Włosi i Portugalczycy, byli dla nas zbyt wymagający, zbyt silni. Według kapitana nie oznacza to, że nie wrócimy na ten wysoki poziom, ale odbudowa drużyny na pewno chwilę potrwa.
A nam się wydaje, że mecze z silnymi Czechami i Portugalią walczącą o wygranie grupy w Lidze Narodów, są idealnym sprawdzianem także dla nowych twarzy w kadrze. Jeśli teraz nie pękną, to w eliminacjach też nie pękną. Zresztą pamiętajmy, że w Euro 2020 zagrają aż 24 zespoły, co oznacza, że do imprezy zakwalifikuje się niemal połowa wszystkich europejskich federacji! Trzeba by się mocno nastarać – niezależnie od losowania – żeby z reprezentacją Polski, czyli drużyną, która w 2016 doszła do ćwierćfinału mistrzostw Europy, teraz w ogóle nie zakwalifikować się do turnieju. To byłaby katastrofa, a generację piłkarzy, takich jak Lewandowski, Błaszczykowski, Grosicki, Glik, Fabiański trzeba by uznać za stracone – w kontekście reprezentacji Polski – pokolenie. A przecież to się nie ma prawa wydarzyć! Od lat nie mieliśmy tylu piłkarzy w dobrych europejskich klubach. A więc presja jaka będzie towarzyszyć reprezentacji w meczu z Czechami i Portugalią jest jak najbardziej na miejscu. Kibice tak łatwo się nie pogodzą z faktem, że teraz mamy drużynę, która może przez pół roku meczu nie wygrać. I słusznie, że się nie pogodzą, bo to nie licuje jednak z potencjałem tej kadry. Jest większy niż na to wskazują obecne wyniki. Brzęczek i Zbigniew Boniek też zdają sobie z tego sprawę. To dobrze. Bo nawet mecz z Czechami, teoretycznie o nic, jest o coś. O zachowanie twarzy, o odzyskanie zaufania kibiców. Spore wyzwanie.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • Dreamcatcher

    Jaka presja? Przecież nikt nie wierzy w choćby 1 punkt z Czechami i Portugalia. Nie czarujmy się. Jesteśmy piłkarskim dnem, w dodatku bez perspektyw poprawy w następnych kilku latach. No więc panowie piłkarze…. zero presji. Możecie śmiało przegrywać.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli