Remis na pewno cieszy, ale odwagi husarskiej to tu jeszcze brakuje

Autor wpisu: 20 listopada 2018 23:31

Zespól Jerzego Brzęczka zremisował 1:1 w Guimares z Portugalią i obronił dla Polski pierwszy koszyk w grudniowym losowaniu mistrzostw Europy. I to w sumie jest ważniejsze niż to, że nowy selekcjoner na pierwsze zwycięstwo będzie musiał poczekać przynajmniej 9 miesięcy. O ile w ogóle doczeka. Bo poza tym „koszykiem” nic więcej nie ugraliśmy. Zespół pokazał, że ma możliwości, ale jest bardzo nieśmiały w akcjach ofensywnych. Odwaga to na razie w tej kadrze towar deficytowy. Dobrze że tym razem była walka. Szkoda, że w końcówce, przy przewadze jednego zawodnika, nie odezwała się sportowa chęć zwycięstwa. Można było skoczyć rywalowi do gardła.

Reprezentacja Portugalii zagrała we wtorkowy wieczór w składzie, który był daleki od podstawowej, najsilniejszej „jedenastki”. Trochę kontuzji, trochę kartek, no i awans do Final Four Ligi Narodów – wszystko to sprawiło, że Fernando Santos sprawdzał dublerów. Ale dublerzy reprezentacji Portugalii to nadal znakomici piłkarze. Choć, żeby być uczciwym to trzeba powiedzieć, że jako drużyna – pewnie na skutek tych rotacji – wyglądali tym razem słabiej. Dawali dużo miejsca Polakom, pozwalali grać. A to co wyprawiał „drewniany” Pepe, wołało o pomstę do nieba. Ale to ich problemy, nie nasze.
Niezależnie od faktu, że nie był to „pierwszy garnitur” gospodarzy (my też zagraliśmy bez Glika i Lewandowskiego) nic nie można ujmować reprezentacji Polski, która zagrała tym razem o niebo lepiej niż kilka dni temu w Gdańsku. Wtedy tłumaczenia Brzęczka, że z Czechami nie zasłużyliśmy na porażkę odbierano jak opowieści ucznia, który na zarzut nauczycielki, że nie odrobił lekcji, upiera się, że odrobił, tylko… zeszyt zostawił w domu.
Tym razem poczucie, że niesłusznie przegrywaliśmy 0:1 po pierwszej połowie, podzielało z Brzęczkiem 40 milionów Polaków. Była agresja i było trochę wiary we własne umiejętności. Widać, że to totalna krytyka mediów i kibiców pomogła tej drużynie. Czasem system „oblężonej twierdzy” scala i cementuje grupę ludzi lepiej niż jakiekolwiek mowy mobilizacyjne. Potwierdziło się to, o czym wszyscy wiedzieliśmy: że ta grupa piłkarzy ma potencjał większy niż wskazują na to wyniki. Można doskoczyć do rywala, można w końcu pokazać trochę odwagi, a wtedy i szczęście – o którego braku tak często ostatnio mówił Brzęczek – będzie sprzyjało, tylko trzeba mu samemu pomóc.
Bo przy akcji, w której dostaliśmy karnego fatalnie pomylił się jeden z rywali niecelnie grając piłką pod własną bramką. A po chwili mogliśmy się cieszyć, że sędzia gwizdnął karnego i wyrzucił z boiska Danilo. W tej sytuacji trzy razy dojrzałością się popisał Arkadiusz Milik. Raz, że wymusił tego karnego, gdy tylko poczuł rękę rywala na swoim ramieniu, bo gdyby nie taki mocny akcent napastnika Napoli, sędzia mógł nie gwizdnąć tej „jedenastki”. A później Milik zaimponował jeszcze dwa razy, bo dwa razy wpakował piłkę do bramki z karnego i  z karnego powtórzonego. Brawo za stalowe nerwy! Temu chłopakowi należała się ta bramka w reprezentacji. Wrócił do dużego futbolu z niebytu, po poważnych kontuzjach obu kolan. To ważna postać tej kadry, dobrze że wraca do dyspozycji. Przyda się w eliminacjach do mistrzostw Europy.
Mecz w Guimaraes pokazał, że wietrzenie składu dobrze robi naszej drużynie i to zachęca do sięgania po kolejnych zmienników. Jak mówi stare przysłowie „nie święci garnki lepią”, czyli czasem warto zawodnika z dużym nazwiskiem zluzował ktoś z drugiego szeregu. Na przykład taki Przemysław Frankowski, który na mecz w Chorzowie nie znalazł się nawet na ławce rezerwowych. Teraz dostał szansę i pokazał, że wybór skrzydłowych w kadrze nie ogranicza się jedynie do Kamila Grosickiego i Kuby Błaszczykowskiego. „Franek” kilka razy kończył strzałem na bramkę akcje Biało-czerwonych, ale pracował też w defensywie.
Gdy już w pierwszej swojej akcji Jao Cancelo z Juventusu łatwo – zbyt łatwo! – minął Bartosza Bereszyńskiego, to właśnie Przemysław Frankowski przerwał atak gospodarzy. Już zacząłem mieć obawy, że będziemy mieli powtórkę z Gdańska, gdy czujący się nieswojo na lewej stronie „Bereś” był łatwo ogrywany przez Czechów, ale nie. Obrońca Sampdorii szybko wyciągnął wnioski, bo już w następnym pojedynku z Cancelo odebrał mu piłkę. Ale miejscem byłego gracza Legii jest jednak prawa strona defensywy.
Zadebiutował u Brzęczka Thiago Cionek. I co? No facet ma dużo ambicji i chęci, ale ma też dużo ograniczeń. Szybko złapał żółtą kartkę, a też przy wybiciach piłki zdarzyło mu się kopnąć w aut. Może być w reprezentacji jedynie ratownikiem. Tu trzeba liczyć na powrót do zdrowia i formy Kamila Glika, Artura Jędrzejczyka czy Michała Pazdana. No i nie ma na co czekać, trzeba z młodzieżówki natychmiast wyciągnąć Krystiana Bielika. Chłopak w U-21 radzi sobie jak stary, więc poradzi sobie też w dorosłym futbolu. Sprawia solidniejsze wrażenie niż Jan Bednarek (tym razem poprawny występ) a już na pewno jest pewniejszy w obronie niż Marcin Kamiński, który meczem z Gdańsku z Czechami chyba już na dobre pożegnał się z reprezentacją.
Zresztą wracając do młodzieżówki, to teraz najlepiej widać, że jej liderzy już od pół roku powinni się uczyć dorosłego futbolu w pierwszej reprezentacji. Bielik jest kandydatem na stopera kadry A, Sebastian Szymański niech rywalizuje z Piotrem Zielińskim o pozycję numer 10, a Szymon Żurkowski z Grzegorzem Krychowiakiem i jestem pewien, że to zawodnik Górnika będzie niedługo wyborem numer jeden selekcjonera. Choć – przyznajmy uczciwie – tym razem Krychowiak zagrał przyzwoity mecz. Może właśnie dlatego, że grał swoją grę: odbiór i do najbliższego. Nic więcej. I słusznie. Zimą selekcjoner musi przede wszystkim myśleć o naprawieniu naszej defensywy. Ani razu w kadencji Brzęczka nie zagraliśmy na zero z tyłu, w każdym meczu traciliśmy bramkę. Druga kwestia do przepracowania to jednak stabilizacja. Jak to jest, że w odstępie zaledwie kilku dni potrafimy zagrać tak fatalnie jak z Czechami i tak przyzwoicie jak z Portugalią?
Uczciwie patrząc na mecz w Guimares to trzeba jasno powiedzieć, że nie było to może wielkie spotkanie – szczególnie w końcówce gdy pół godziny mieliśmy przewagę jednego zawodnika a nie było tego widać – ale chociaż przyzwoity.
Od wyrównania reprezentacja Polski grała już niestety, na nie. Tak by nie przegrać.
Pojawiły się nawet elementy – znanego z meczu z Japonią na mundialu – niskiego pressingu. Ale nie ma powodów do żartów, bo ten jeden punkt, który dawał nam rozstawienie w pierwszym koszyku w losowaniu eliminacji Euro 2020, trzeba szanować.
Że zabrakło odwagi? Że można było zaatakować mocniej, dwoma napastnikami, słabszą tego dnia Portugalię? No tak, można było. Ale ta reprezentacja nie wygrała jeszcze meczu, trzy wcześniejsze przegrała. Ten zespół nie ma jeszcze mentalności zwycięzców, na razie się musi dopiero nauczyć nie przegrywać.
Brzęczek kończy półrocze bez wygranej. Słaby to bilans, nieprzekonująca gra, niejasne koncepcje. Niech się teraz nad tym fantem Boniek zastanawia.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • Matiz

    niestety, nadal nie widze zadnego pomyslu na kadre. portugalia grala slabo, a ze nie mial najlepszych graczy to zadna wymowka po czesi tez nie mieli super gwiazd. ile czasu trzeba komus dawac zeby zgrac druzyne – wlosi niedawno byli na dnie, a popacz tu jak szybko nowy trener mogl poprawic ich gre. ja niestety nie jestem zwolnikiem pomyslu „dostal stanowisko zeby zakwalifikowac sie na ME to trzeba mu dac szanse”. jak sie widzi ze samochod pedzi w mur to sie tez nie mowi ze ” jeszcze nie udzezyl, dajmy kierowcy szanse, moze jeszcze wykreci.” potem znowu trzeba bedzie czekac dwa lata, zeby znowu sie nie udalo.

    • Matiz

      no i nie wiem czemu sie ciagle obrywa cionkowi. facet nie jest jakas super gwiazda, ale najlepsze co w tym momencie mamy, i jemu sie widocznie chce. i co z tego ze dostal zolta, bednarek tez dostal i nikt nie nazeka. poza tym bednarek tylko wypadl ok w tym meczu bo cionek dawal mu pewnosc. widac bylo jak to wygladalo z kaminskim obok niego. bednarek na razie sie do kadry nie nadaje. przyjdzie moze czas, ale nie teraz. i prosze niech pan nie czeka juz na pazdana i Jędrzejczyka. oni juz nie wroca. a z glikiem to tez wyglada coraz gorzej ( chociasz na niego mozemy jeszcze troche liczyc). wiec czemu ten hejt przeciwko cionkowi? bo zawalil na MS bramke? a reszta druzyny to jak grala? a bednarek nie zawalil? mi sie tez wydaje ze on nie pasowal trenerowi do koncepcji po nie byl mu wystarczajaco „polski”. boniek tez nie lubi tak zwanych „farbowanych lisow” (okeslenie tak a pro pos ponizej wszelkiej kultury, ale to akurat pasuje do bonka) i moze mu kazal nie cionka pozbyc. Bielik sie pewnie przyda – ale dopuki prosze sie nie wyzywiac na jedynym stoperze jakiego mamy, tylko dla tego bo sie urodzil gdzies poza granica wielkiej polski.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli