Powołania Brzęczka Boniek określa jako… profanację reprezentacji! Co za szczerość!

Autor wpisu: 23 listopada 2018 17:57

Zbigniew Boniek pogroził palcem Jerzemu Brzęczkowi. Okazuje się, że selekcjoner ma tylko „pewną wolność selekcji”, a wiosną już mu PZPN, czyli Boniek, na niektóre rzeczy nie pozwoli. Powoływanie zawodników, którzy nie grają w klubie, prezes związku nazywa… profanacją reprezentacji. Mocne słowa. Jeśli ktoś by powiedział, że pozycja Brzęczka jest chybotliwa, nic by nie powiedział. A takie publiczne przywoływanie selekcjonera do pionu, rujnuje jego – i tak już nadwątlony autorytet.

PZPN przypuścił ofensywę w mediach Agory, może nawet jest to „nalot dywanowy”, bo równolegle w „Gazecie Wyborczej” wywiadu udziela prezes związku Zbigniew Boniek, a w sport.pl jest rozmowa z wiceprezesem Markiem Koźmińskim. Ten drugi – do czego nas już przyzwyczaił  – mówi jak dyplomata. Nawet na pytanie, że bilans: 3 zwycięstwa, 4 remisy i 6 porażek jest najgorszym wynikiem reprezentacji od 22 lat, Koźmiński mówi: „Statystyki nie kłamią, ale czasami potrafią wypaczać rzeczywistość” i dalej, że mieliśmy trudnych rywali, ale nie było tak źle, jak to malują dziennikarze, a rozczarowania wynikają ze zbyt jednak dużych oczekiwań kibiców wobec reprezentacji. Ot, czysta, dobra dyplomacja – cały Marek Koźmiński.
Zbigniew Boniek w dyplomację się nie bawi. Wali prosto z mostu. W rozmowie z Rafałem Stecem z „Wyborczej” wypala jak z armaty co mu na żołądku leży:  – Powiedziałem Jurkowi: na pewne rzeczy, które mogłeś robić jesienią, wiosną, my jako właściciele drużyny, ci nie pozwolimy. Oczywiście ma pewną wolność selekcji. Nie może być jednak tak, że powołujemy do kadry tych, którzy w ogóle nie grają w piłkę. To profanacja reprezentacji – mówi Boniek.
A jesienią Brzęczek powoływał do reprezentacji kilku piłkarzy, którzy nie znajdowali uznania w oczach swoich klubowych trenerów: Arkadiusza Recę, Jana Bednarka i Jakuba Błaszczykowskiego. Wiadomo, że najbardziej newralgicznym nazwiskiem z tej trójki jest Kuba, dla którego Brzęczek jest wujkiem, a gra pomocnika Wolfsburga w kadrze, wciąż budzi wiele emocji i wywołuje mnóstwo komentarzy. Boniek – z premedytacją – dolewa oliwy do ognia: – I żeby nikt nie myślał, że mam cokolwiek przeciwko Błaszczykowskiemu. Lubię go i szanuję, więc muszę chronić i jego i drużynę. Jeśli Kuba nie będzie grał, nie ma prawa przyjeżdżać na reprezentację. Zasady muszą być – ogłosił mocno prezes PZPN.
Zbigniew Boniek lubi być twardym szefem. I lubi o tym przeczytać w mediach. A wiadomo: żeby przeczytać, trzeba najpierw o tym dziennikarzom opowiedzieć.
Wywiad dla „Wyborczej” mógłby być pokazywany na uczelniach, jako „kliniczny”, czysty w swoim rodzaju, przykład publicznego odbierania autorytetu swojemu podwładnemu. Autorytetu, który jest mu potrzebny do prawidłowego wykonywania swojej funkcji, w tym przypadku roli selekcjonera.
Bo co to za selekcjoner, któremu prezes publicznie mówi, kogo może, a kogo nie może powoływać? Przecież wywiady czytają także piłkarze. Co sobie ma pomyśleć Kuba Błaszczykowski o zdaniu: „Jeśli Kuba nie będzie grał, nie ma prawa przyjeżdżać na reprezentację. Zasady muszą być”?
Czyli Boniek „jedzie” tak trochę jak Franz Maurer w „Psach”: „W imię zasad…”.
I czy Błaszczykowski powinien odnieść do siebie fragment: „Nie może być jednak tak, że powołujemy do kadry tych, którzy w ogóle nie grają w piłkę. To profanacja reprezentacji ”? Czyli co? Brzęczek profanuje kadrę? Oj, chyba nie łatwo być podwładnym Zbigniewa Bońka…
I jeszcze jedno. Bardzo niefortunne – choć w zasadzie należałoby napisać, że aroganckie – jest określanie używane przez Bońka (nie pierwszy raz zresztą), że jest „właścicielem” reprezentacji czy też, dokładniej: „my, jako właściciele drużyny”.
Trzeba mieć naprawdę kosmiczne ego, żeby publicznie podkreślać, że jest się właścicielem reprezentacji Polski! I nic tu nie zmienia liczba mnoga: „my właściciele”. Wszyscy wiedzą, że w PZPN „my” znaczy „ja”.
Zbigniew Boniek – jako światowiec – powinien wiedzieć, że reprezentacja Polski, to jest drużyna wszystkich Polaków i nawet jeśli tak jest, że reprezentację tę formuje PZPN, to używanie określenia „własność” w stosunku do drużyny narodowej to jest wielka gafa. No i szczytowy przejaw megalomanii.
Wielu podejrzewało Bońka, że „podpowiadał” nie tylko Brzęczkowi, ale także Nawałce, w ostatnim okresie jego pracy, już na mistrzostwach świata. Legendarny bramkarz i trener Hubert Kostka powiedział to nawet wprost, o czym pisaliśmy TUTAJ

Dziś, kiedy Boniek publicznie Brzęczkowi mówi, że ten – jako selekcjoner – nie może kogoś powoływać, to nawet nie ma już wątpliwości… W zasadzie jest tak, jak już wielu kibiców sugerowało, że Boniek sam powinien wziąć tę reprezentację i poprowadzić ją pod swoim nazwiskiem. I tak wie lepiej jak grać, kogo powołać, kogo nie powołać itd. Wie lepiej wszystko. To po co brać na trenera Brzęczka? Żeby mu publicznie podpowiadać?

Inne artykuły o: Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli