Polskie EURO młodzieżowe, czyli smuta, smuta, smuta… Anglia nas zbiła

Autor wpisu: 22 czerwca 2017 23:19

Spieprzyliśmy to młodzieżowe EURO. Koncertowo. Oczywiście nie organizacyjnie ale piłkarsko. Tak jak pięć lat temu – przygotowaliśmy wystawne i smakowite przyjęcie, tylko – gdy inni przyszli się bawić – sami zamknęliśmy się w komórce na szczotki na głodniaka szukając, czy po kieszeniach nie zostały nam aby jakieś okruchy sucharów.

Nadmiar gościnności? Och, gdyby tak było – to jeszcze byłby jakiś powód do satysfakcji. Sami się nie najemy, ale przynajmniej wszyscy nas lubią. Obawiam się, że to jednak z nieokrzesania. Taka piłkarska słoma z butów nam wyszła. Jak trzeba było stanąć w szranki na poważnie z najlepszymi, z tymi dziurawymi butami uciekliśmy w głęboki kąt.

Oszukaliśmy się wszyscy. Oszukał nas, kibiców, Marcin Dorna i ci, którzy stali za jego wyborem. Kilkanaście dni temu byłem w Lublinie, gdzie kadra właśnie zjechała z Arłamowa. Sam się omotałem. Bo tak: atmosfera fajna, chłopaki fajne – naprawdę, da się z nimi pogadać, nosa nie zadzierają, uśmiechać się nawet potrafią. Słyszę – w Arłamowie atmosfera pracy, nikt nie narzeka, wszyscy się palą do gry. Kłopoty? W zasadzie brak. Pomoc od wierchuszki PZPN? Profesjonalna – wszystko, co trzeba, zapewnione, sztab Marcina Dorny poszerzony o specjalistów. Nic tylko grać, wygrywać, zdobywać. I hasła: „damy z siebie wszystko”, „zagramy na maksa”, „dla polskich kibiców”, „jesteśmy pod prądem”.

A potem? No wiemy, co było potem: smuta 1:2 ze Słowacją, nadzieja ze Szwedami 2:2 i wielka smuta 0:3 z Anglią. Ten ostatni mecz musieliśmy wygrać, by mieć szansę zakwalifikować się do półfinału. Ale jak tu wygrać, skoro grają tylko rywale? 10 minut wystarczyło, by Chilwell zabawił się w ciuciubabkę z Przemkiem Frankowskim pod linią boczną, a zaproszony do stołu Gray kapitalnym rogalem dał Anglikom prowadzenie. W drugiej połowie kontra Graya z Murphym i 0:2, wreszcie faul w polu karnym Jana Bednarka i 0:3, a Bednarek schodzi z boiska ukarany w trzy minuty dwiema żółtymi kartkami.

Musieliśmy wygrać! Ale jak się chce wygrać, to chyba nie przeprowadza się pierwszej (i jedynej) dobrej akcji ofensywnej w okolicach 70. minuty? Mecz z Anglią był taką smutą, że pochowali się nawet ci, którzy mieli przebłyski w tych poprzednich spotkaniach: Karol Linetty biegał. Tyle, że to nie mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Łukasz Moneta, Krzysztof Piątek, nawet Dawid Kownacki – trzeba przyznać, że Anglicy nakryli ich czapkami. Marcin Dorna wreszcie zrobił zmiany, ale… No niestety te zmiany tylko udowodniły, czemu w poprzednich meczach grał na przykład Paweł Dawidowicz, mimo że tak bardzo na niego psioczyliśmy.
Jedyny, który tym razem błysnął, to wreszcie na miarę oczekiwań Jakub Wrąbel. I to mimo trzech puszczonych goli!

Tyle, że ja tego wszystkiego nie kupuję! Rozumiem, że nie jest przypadkiem miejsce naszych młodzieżowców, gdy wyjeżdżają na Zachód. Mariusz Stępiński nie łapie się w Nantes, Bartosz Kapustka nie łapie się w Leicester, Paweł Dawidowicz nie łapie się w Benfice (czasami i w Bochum). Ale nie zgadzam się, że to, co a drużyna zagrała z Anglią, jest granicą jej możliwości. Nie, nie, jeszcze raz nie.
Tej drużynie zabrakło Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego, to na pewno. Teraz boleśnie widać, ile oni znaczyliby dla tej drużyny. I ile straciliśmy na tym, że nie byliśmy w stanie dyplomatycznie wpłynąć na Napoli, by ich puściło.
Ale zabrakło jej też kogoś, kto by ją zebrał do kupy. Już to wspominałem – Adam Nawałka robiąc z takich piłkarzy jak Michał Pazdan czy Krzysztof Mączyński grajków na miarę oczekiwań pierwszej reprezentacji, podniósł poprzeczkę bardzo wysoko. Bo pokazał, że z graczy ligowych, przy całej słabości tej ligi, można zrobić pełnowartościowych piłkarzy drużyny narodowej. Trzeba umieć. Marcin Dorna nie umiał. I nie chcę słyszeć, że to takie gadanie, jak mleko się już rozlało. Nie! Dorna jak każdy trener reprezentacji podlega ocenie na podstawie wyników, jakie osiąga. Na tak ważnej, prestiżowej imprezie nie osiągnął wyniku żadnego.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • zgubek

    Miał rację Bielik,jaki trening taka gra.Wstyd było patrzeć na poczynania ekipy Dorna.Ani odrobiny pomysłu na grę,sama gra to padlina.Brak lidera,który by pokierował gra,itd,itp.Kompromitacja,ale jeśli gwiazdeczki typu Kapustka,Stępiński,Dawidowicz,nie grają w swoich klubach,to dlaczego nagle mają zagrać dobrze w Polsce.A Dorna,już pisałem,że wolę Ludwika Dorna.Ten przynajmniej ma zawsze coś ciekawego do powiedzenia.Trener Dorna nie pokazał nic,a to co mówił przed mistrzostwami okazało się wielką ściemą.I tylko Prezes Boniek jest zadowolony.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli