Piechniczek mocno o Lewandowskim: „Czy on nie wie, że wpieprza się między wódkę a zakąskę?”

Autor wpisu: 8 kwietnia 2017 17:04

Cóż takiego zbulwersowało jednego z naszych najwybitniejszych trenerów piłkarskich w historii? Wypowiedź Roberta Lewandowskiego dotycząca zbliżających się młodzieżowych mistrzostw Europy, a konkretnie udziału w tych mistrzostwach piłkarzy z pierwszej reprezentacji, czyli m.in. Milika, Zielińskiego i Linetty’ego.

Z Antonim Piechniczkiem spotkaliśmy się podczas Targów Świat Piłki, które odbywają się właśnie na PGE Narodowy. No i przy okazji porozmawialiśmy na temat obecnej reprezentacji.
FUTBOLFEJS.PL: Wiem, że z mocnym zdziwieniem odebrał pan słowa Roberta Lewandowskiego dotyczące brania udziału piłkarzy z kadry Adama Nawałki w kontekście młodzieżowych mistrzostw Europy. Robert mówi, że to mydlenie oczu.
ANTONI PIECHNICZEK: Nie tylko ze zdziwieniem, bo to wypowiedź moim zdaniem skandaliczna. Robert pomylił chyba rolę. Ktoś złośliwy mógłby mu powiedzieć: „A co cię to, kurczę, obchodzi?”.

Kadra U-21, czyli mydlenie oczu. Mocne słowa Lewandowskiego

Lewandowski to w końcu kapitan biało-czerwonych, najlepszy polski piłkarz, który przecież ma prawo do wyrażenia swojej opinii.
Robert to inteligentny, wyważony piłkarz. Tym bardziej można się zdziwić tym, że bierze udział w tej wymianie zdań. Czy on nie wie, że – jak to się brzydko mówi – wpieprza się między wódkę a zakąskę? No chyba że ktoś go do tego podpuścił, ktoś mu podpowiedział, by wyraził tę opinię. Nie wiem, ale ta sprawa nie powinna dotyczyć jego, tylko zainteresowanych piłkarzy, selekcjonera dorosłej reprezentacji, trenera młodzieżówki i ewentualnie prezesa PZPN. I na tym koniec.

Nie zmienia to faktu, że Robert czuje się w swojej roli kapitana biało-czerwonych bardzo mocny.
I dobrze, bo to wybitny piłkarz. Ale niech się zajmuje tym, czym powinien, czyli grą.

Targi Świat Piłki trwają od piątku do niedzieli (7-9 kwietnia) na PGE Narodowy. Mnóstwo zabawy, liczne turnieje piłkarskie, strefa outlet i moc atrakcji dla najmłodszych:

Też pan uważa, że znów trafiło nam się złote pokolenie w reprezentacji, tak jak to w 1974 i 1982 roku? Mamy prawo od tej drużyny oczekiwać sukcesu na miarę pańskiej reprezentacji czy drużyny, którą prowadził Kazimierz Górski?
Oczywiście. Potencjałem ta drużyna dorównuje tamtym. Sposób gry i dotarcie do ćwierćfinału w mistrzostwach Europy, kilka bardzo dobrych fragmentów spotkań w obecnych eliminacjach – wszystko wskazuje na to, że ten zespół stać naprawdę na wiele. Moim zdaniem pojedzie on na mundial do Rosji, a nie wyobrażam sobie, by się tam nie zakwalifikował, z podniesioną głową, poczuciem własnej wartości, przeświadczeniem, że stać go na dużo.

Czyli wreszcie mamy drużynę, która na wielki turniej pojedzie nie tylko po to, by wyjść z grupy?
Tak jest. Pojadą tam z myślą, że to cel minimum. My nie będziemy mogli sobie wyobrazić, by oni z tej grupy nie wyszli. W poprzednich latach każdy z naszych selekcjonerów marzył oczywiście o tym, by grać jak najdłużej, zajść jak najdalej, ale tym podstawowym celem było wyjście z  grupy, każdy zakładał plan na rozgrzeszenie, czyli byle tylko przebrnąć pierwszą fazę. No i jechaliśmy na te turnieje nie do końca wierząc w swoje możliwości. W tej chwili postrzeganie naszej reprezentacji jest już zupełnie inne.

No właśnie, widać było to choćby po meczu z Czarnogórą. Niby wygranym, z trudnym rywalem, na wyjeździe, ale po którym pojawiła się fala krytyki pod adresem drużyny, że było słabo, nie tak efektownie, jak się spodziewano i tak dalej. To nie jest tak, że niektórym poprzewracało się już w głowach i wymagają od tego zespołu Bóg wie czego? Nie za szybko?
Do tego trzeba się już  przyzwyczaić. Mnóstwo będzie tych, którzy nawet po tak wartościowych zwycięstwach będą marudzić i szukać dziury w całym. I w sumie to nawet dobrze, bo ta krytyka i marudzenie pobudza trenerów i piłkarzy do refleksji. Natomiast oczywiście byli też i tacy, którzy docenili to, co przywiózł z tej Czarnogóry zespół Adama Nawałki. I ja byłem właśnie w tym gronie. Uważam, że przede wszystkim powinniśmy cieszyć się z wyniku, bo to zwycięstwo zostało odniesione na bardzo trudnym terenie z bardzo wymagającym przeciwnikiem. Naprawdę te punkty okażą się bezcenne. Zresztą zawsze powtarzam, że sztuką jest nie przegrać, gdy gra się słabiej, a już wielką sztuką – wygrać.

Krótko mówiąc, lepsze 1:0 niż 2:2 po fantastycznym meczu, prawda?
Jasne. Jednej cechy nam brakuje i musimy o nią dbać w każdych warunkach. To pokora. Nam jej brakuje. Oglądam relację ze skoków i słyszę, jak to jutro nasi skoczkowie polecą nie wiadomo jak daleko i dokopią wszystkim rywalom. Kur zapiał – sobie myślę. Przecież to dyscyplina sportu, która zależy od miliona czynników. Nie róbmy z tego Stocha czy jego kolegów mistrzów świata przed czasem. Tak samo z piłkarzami. Nie róbmy jeszcze z drużyny Adama mistrzów świata. Poczekajmy. Jeśli wygrają, bijmy brawo. Ale nie zawczasu. Co tylko próbujemy pompować balon, kończy się to zawsze kapciem. Dlatego zdając sobie sprawę, jak dużą wartość ma ta nasza reprezentacja, jeszcze nie wieszajmy tym chłopakom medali na szyjach. A jeśli się nie uda, to nie róbcie z tego klęski narodowej.

Podoba się panu pomysł z powiększeniem mundialu do 48 drużyn?
Nie. To będzie nie do ogarnięcia. Zna pan kogoś, kto dzień w dzień wytrzyma przed telewizorem osiem godzin, oglądając mecz za meczem? Szkoda słów.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • gryf01

    Piechniczek myśli, że u nas ciągle są lata osiemdziesiąte. Każdy komu zależy na dobru reprezentacji ma prawo wyrażania swojej opini. Lewy jako kapitan drużyny narodowej ma nie tylko prawo ale obowiązek głośnego zwrócenia uwagi na coś, co może mieć na nią wpływ. Firmuje reprezentacje swoim nazwiskiem, które już znaczy więcej niż nazwisko Piechniczka i w jego własnym interesie (ale także nas wszystkich) jest punktowanie debilizmów PZPN. Brawo Lewy.

  • ursynów

    Co to ma za znaczenie czy Milik,Linetty czy Zieliński zagrają w młodzieżowych mistrzostwach Europy ,czy też nie.Szanse drużyny Dorny są niewielkie, a czy udział tych zawodników szanse te by zwiększył?Sądzę,że wątpię.Pan Piechniczek dobrym trenerem był,senatorem już gorszym,ale nie wiedziałem,że najgorszym jest chyba jako ten komentator sceny piłkarskiej. Pan Antoni Piechniczek sam za przeproszenie wpieprza się między wódkę a zakąskę.To sprawa między trenerami, kierownictwem związku, a nie Pana Antoniego.Chyba to jemu się pomyliły rolę i mówiąc tekstem Pana Trenera,,A co Cię to kurcze obchodzi?”. Ale jest demokracja i każdy swój pogląd może wyrażać(w piłce jeszcze to dozwolone). I to na tyle.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli