Partner dla Kamila Glika na Irlandię Płn.? Bez dwóch zdań Thiago Cionek!

Autor wpisu: 6 czerwca 2016 21:51

Może ten Cionek to w gruncie rzeczy ambitny chłopak i siedzenie na ławie weszło mu na tyle na odcisk, że gdy już dostał szansę, to chwycił się niej kurczowo

Thiago Cionek! Po meczach z Holandią i Litwą domagam się Thiago Cionka przy Kamilu Gliku na mecz z Irlandią Płn. Jeśli kogokolwiek w ogóle z linii defensywnej te dwa mecze potrafiły zbudować, a przynajmniej podbudować to Cionka.

Adam Nawałka zrobił wiele, by piłkarzy, których poustawiał w obronie, wsadzić na minę. I na tej minie wyleciał Bartosz Kapustka, bo na prawej obronie zagrał pierwszy raz w życiu. Spóźniony przy wślizgach, złe decyzje i pomyłki przy wyprowadzaniu piłki, niezablokowane dośrodkowania, ba, nawet szkolny błąd przy wyrzucie z autu. Jeśli czegoś z Kapustką na EURO robić nie wolno, to wystawiać go na prawej obronie. Hmm, ale czy trzeba było aż trzech czwartych ostatniego sprawdzianu reprezentacji, by się o tym przekonać? Nie, z pewnością nie. To był ruch pozbawiony najmniejszego sensu. – Nie jestem zadowolony – przyznał po spotkaniu sam Kapustka, w przypadku którego naprawdę trudno zrozumieć próbę wyeksponowania felerów zamiast walorów.
Na mniejszą minę w meczu z Holandią został włożony Artur Jędrzejczyk, bo ta lewa strona to raczej nie jest mu przypisana. I w opinii ekspertów Jędrzejczyk z Holendrami zagrał na swoim poziomie dopiero, gdy wrócił na stronę prawą. Acz w jego wypadku może nie być wyjścia. Może się okazać, że na lewej obronie po prostu zagrać musi.
Z Holandią na pole minowe wysłany został też Thiago Cionek – właśnie na tę lewą stronę za Jędrzejczyka w drugiej połowie. Chłop wyglądał na bardzo zdziwionego. Ale kazali zap… po linii, to zap… Nie było z tego specjalnej korzyści, ale jeden fakt nie mógł ujść uwadze. Cionek do tego zap… miał siłę. Fizycznie stoper Palermo wygląda po prostu bardzo dobrze. Nie tylko jak na siebie, ale i na tle innych kadrowiczów. Jakby akurat na nim arłamowskie dociśnięcie nie zrobiło najmniejszego wrażenia. Jako stoper nie biega przecież tak dużo jak lewy, a jako lewy kursował nieustannie między linią końcową a… Kapustką, który w drugiej połowie wypełnił z kolei lewą stronę pomocy.
Oczywiście, mecz z Holandią nie zbudował Thiago Cionka – takie twierdzenie byłoby absurdalne. Ale nieoczekiwanie, w moich oczach, zbudował, a przynajmniej podbudował go mecz z Litwą. I to mimo tego nieszczęsnego błędu na samym początku meczu, po którym Litwini mogli, a w zasadzie powinni, zdobyć prowadzenie.
To był wielbłąd Cionka bez dwóch zdań, ale zdaje się, że nie stał się przez to jedynym naszym obrońcą, któremu przytrafił się moment zapomnienia. A przez resztę spotkania Cionek wyglądał naprawdę dobrze. Wybił całe mnóstwo piłek spadających w nasze pole karne, wysoko przerwał ze dwie kontry rywali, blokował strzały, po zejściu Kamila Glika to on dawał tę pewność i spokój z tyłu, które normalnie zabezpiecza kapitan Torino.
Nigdy nie byłem fanem Cionka. Przeciwnie. Gdy Nawałka powoływał go na jesienne mecze kadry powodowało to tylko odruch zdziwienia: po jaką cholerę? Mimo że Cionek grał wtedy w tej swojej Modenie, w kadrze zdawał się balastem targanym tylko z powodu meczów towarzyskich.
Gdy usiadł na ławie po transferze do Palermo, zdawał się w sensie kadrowym „pogrzebany”. Marek Koźmiński, który rozmawiał z nami wtedy powiedział bardzo dobitnie: „ale to transfer na czwartego czy piątego stopera w klubie”. Koźmiński zresztą nigdy nie ukrywał i nadal nie ukrywa, że jeśli widzi w ogóle miejsce dla Cionka, to tylko na „ogony”. Gdy trzeba przez ostatnich 5 czy 10 minut trzymać wynik i murować bramkę.
Cionek jednak się w tym Palermo podniósł. Po kolejnych trenerskich roszadach wrócił do pierwszej jedenastki i okazał się mężem opatrznościowym drużyny, która świetnym finiszem uratowała się przed spadkiem, a Cionek w tych meczach zbierał pochwały i najwyższe w zespole noty. Bo też naprawdę wyglądał w nich świetnie. Wiedziony ciekawością widziałem tych kilka meczów Palermo z Cionkiem, widziałem i parę wiosennych Torino z Glikiem. I – zabrzmi to jak herezja – te występy Cionka wyglądały po prostu lepiej. Gość grał pewnie, odważnie, na dużym szczęściu, co też ważne. Przeciwko takim nazwiskom jak choćby Bernardeschi (to ten, co posadził Kubę na ławie), Kalinić, Zarate, Quagiarella czy Ricardo Alvarez.
Może ten Cionek to w gruncie rzeczy ambitny chłopak i siedzenie na ławie weszło mu na tyle na odcisk, że gdy już dostał szansę, to chwycił się niej kurczowo i dał z siebie, co najlepsze? A dlaczego właśnie tak na niego nie spojrzeć? Do tego doszła świeżość, co dziś i w naszej kadrze jest towarem najcenniejszym.
Nie mam najmniejszego zamiaru dyskutować, czy Cionek jest lepszy czy gorszy od Kamila Glika, Michała Pazdana (uraz podobno niegroźny i na pierwszy mecz EURO ma być gotowy) czy Bartosza Salamona. A także od Igora Lewczuka, dla którego ostatecznie miejsca w kadrze zabrakło, czy od Łukasza Szukały. Ale widzę, że na dziś, na sześć dni przed meczem z Irlandią Płn., jeśli ktoś z nich jest „w gazie” – fizycznym i mentalnym, tym kimś jest właśnie Cionek.

Inne artykuły o: Blogi | Euro 2016 | Hit | Reprezentacja

Inne w tej kategorii

Mistrzostwa Świata 2018 Reprezentacja Polska zatańczy w Czarnogórze małą tiki-takę
Mistrzostwa Świata 2018 Reprezentacja Igor LEWCZUK: Fochy zazwyczaj przynoszą odwrotny efekt

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli