Oj, jak to bolało, ale jest pewna wygrana!

Autor wpisu: 11 listopada 2016 23:29

To było fantastyczne zakończenie całego roku! Może nie piękne, momentami ciężkostrawne, ale jednak fantastyczne. Rozbijamy 3:0 na wyjeździe Rumunię – jednego  z najgroźniejszych rywali w grupie. Po czterech spotkaniach jesteśmy zdecydowanym liderem.

Oj, bolał ten mecz naszych piłkarzy, kosztował dużo zdrowia. Były brzydkie faule gospodarzy, na które sędzia czasem zbyt mocno przymykał oko, były uderzenia łokciem, była wreszcie petarda, która ogłuszyła Roberta Lewandowskiego. Ale w sobotę biało-czerwoni wylądują w Polsce w doskonałych humorach. Trochę pokiereszowani, posiniaczeni, zmęczeni, ale zadowoleni. Pierwsze miejsce, dziesięć punktów, trzy przewagi nad dotychczasowym liderem Czarnogórą (sensacyjna przegrana 2:3 z Armenią) i pięć nad Rumunami. To są fakty i z tego trzeba się cieszyć. Po październikowych meczach z Danią (3:2) i Armenią (2:1) odzyskaliśmy kontrolę nad sytuacją w grupie, po sobotnim wieczorze w Bukareszcie już w niej rządzimy.

A mecz? To była mądra, wyrachowana piłka ze strony biało-czerwonych, ale było też kilka ułańskich szarż. Tak, momentami ciężko się to oglądało (odkładamy na bok emocje). Momentami akcje były rwane, brakowało płynności. Adam Nawałka miał plan (jak zwykle), piłkarze skrupulatnie i konsekwentnie go realizowali. Mieliśmy prowadzić grę i prowadziliśmy – rozgrywaliśmy niezbyt szybko, niezbyt dynamicznie, raczej cierpliwie, ostrożnie, trudno zdobywając teren. Rumuni oddali nam inicjatywę i czekali na kontry. Ale my po stracie piłki natychmiast kasowaliśmy akcję rywala. Rumuni na własnym boisku przy ponad 40 tysiącach własnych kibiców nie stworzyli żadnej stuprocentowej akcji. Oddali może dwa groźne strzały.

My tych stuprocentowych okazji też nie mieliśmy wiele. Bo czy można powiedzieć, że Kamil Grosicki wykorzystał „setkę”? On tę „setkę” sobie wypracował pędząc ze środka boiska, oczywiście z wielką pomocą Lewandowskiego (zrobił Grosikowi miejsce zabierając dwóch obrońców). To była zresztą akcja warta grube miliony euro. Nie chodzi tylko o punkty dla naszej reprezentacji, ale taka, która pokazuje jakie możliwości tkwią w zawodniku Rennes, ile on mógłby być wart. Lekkość i szybkość, z jaką minął rywali, to uderzenie. Gdybyśmy nie wiedzieli, że to Grosicki, gdybyśmy nie widzieli jego twarzy, równie dobrze można by wyobrazić sobie w tym galopie z piłką Leo Messiego. Tak, w tej akcji, przez te kilka sekund Grosicki był jak Messi. Kluczowy był moment, w którym ustawił sobie piłkę do strzału po minięciu obrońców. Kosmos! Gdyby „Grosik” w swojej karierze prowadził się tak, jak Robert Lewandowski, tych słów nie pisalibyśmy dziś z lekką obawą, że ktoś zarzuci nam, że „z tym Messim to lekko odjeżdżamy”. Grosicki mógłby być na podobnej półce jakościowej i finansowej. Gdyby…

Ale zejdźmy na ziemię. Grosicki strzelił gola i nie pozwolił od razu podbiec z gratulacjami żadnemu zawodnikowi. Biegł i pokazywał: spokojnie, poczekajcie. Podbiegł i podziękował najpierw selekcjonerowi Adamowi Nawałce. To też pokazuje jak mocna jest ta grupa piłkarzy, jak ze sobą zżyta i zgrana. Przekaz Grosickiego był jasny: „trenerze, zawaliłem, ale dzięki za drugą szansę”. I to było jedno z najpiękniejszych „dziękuję” w karierze „Grosika”. No i jeszcze ten zbieg okolicznościowy jeśli chodzi o liczby: 11 listopada, 11 numer na koszulce i 11. minuta…

Później Grosicki próbował szarpać do przodu, ale też często był w polu karnym Fabiańskiego. Kilka razy wybijał na oślep piłkę. Pod bramką „Fabiana” na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim Łukasz Piszczek. Obrońca Borussii Dortmund czytał grę, wyprzedzał rywali, rozpoczynał nasze akcje. Zwłaszcza wtedy, gdy Rumuni na początku drugiej połowy mocniej przycisnęli.

Nawałka zdecydował się na dodatkowego pomocnika w środku boiska, zamiast drugiego napastnika. Można się zastanawiać co by było, gdyby od początku grał jednak Łukasz Teodorczyk. Może rozbilibyśmy Rumunów już w pierwszej połowie? A może byłyby większe kłopoty? W każdym razie tym dodatkowym pomocnikiem w środku boiska był Karol Linetty. Nie był to jego występ marzeń, kilka razy zabrakło mu odwagi i koncentracji. Teodorczyk wszedł pod koniec spotkania i chwilę później miał udział przy drugiej bramce – przytomnie podał do Lewandowskiego, a ten zrobił swoje. Ale zrobił swoje, bo zrewanżował mu się Grosicki ruchem bez piłki. Takim samym, jak Lewandowski zrobił przy jego golu, tyle, że w drugą stronę. W ten sposób zrobił „Lewemu” miejsce. Napastnik Bayernu Monachium już sam wypracował i wykorzystał rzut karny. Był to jego siódmy gol w tych eliminacjach. Bez niego wciąż trudno wyobrazić sobie tę drużynę, ale ta drużyna na koniec eliminacji pokazała, że po chwili przesilenia wraca do formy z EURO 2016.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli