Nawałka musi zostać? A co na to adwokat diabła?

Autor wpisu: 19 czerwca 2016 19:03

Takie mecze jak te najbliższe – ze zdołowaną Ukrainą, a potem z kimś nieokreślonym w 1/8 finału mogą diametralnie zmienić postrzeganie pracy Nawałki.

Czy to już ten moment, kiedy należy powiedzieć, że niezależnie od tego, jak skończy się dla nas to EURO (bo prędzej czy później jednak się skończy), Adam Nawałka powinien zostać? No chyba że ten moment już był, tylko że go przeoczyliśmy…

A może jednak staropolskim zwyczajem lepiej zachować czujność i w myśl powiedzenia: „Nie chwal dnia przed zachodem słońca, ani żony przed rozwodem”, poczekać i jeszcze się nie wychylać?

Historyczna wygrana z Niemcami, zwycięskie eliminacje, pierwsza, historyczna wygrana na EURO, wreszcie wyjście z grupy na wielkim turnieju – pierwszy raz od 30 lat. Do tego ochy i achy nad tym, jaki to team zbudował Nawałka, jaki to pracowity i profesjonalny… Argumentów za selekcjonerem przybywa. Tak jak i jego zwolenników. A sceptycy? Jeśli są, to na razie skrzętnie się ukrywają.
Dobra, zanim kanonizujemy pana Adama, zabawmy się w adwokata diabła.
Trudno nie przyznać, że Nawałce trafiło się piekielnie mocne pokolenie piłkarzy, z których chyba grzechem i nieporadnością byłoby nie zbudować reprezentacji przynajmniej średniej europejskiej klasy. Ile zasługi Nawałki jest w tym, że Lewandowski jest dziś jednym z najlepszych piłkarzy świata? A ile w tym, że Krychowiak poszedł do Sevilli, gdzie stał się jednym z najlepszych defensywnych pomocników w Europie? Albo w tym, że Piszczek to najlepszy prawy obrońca Bundesligi, Glik jeden z najlepszych stoperów Serie A, Grosicki bardzo rozwinął się we Francji, a nasi bramkarze od lat należą do ścisłej czołówki w Premier League? No ile?
Polska kadra na EURO 2016 przez transfermarkt.de została uznana w rankingu najdroższych za 9. w Europie.
W takim razie czy rzeczywiście czymś nadzwyczajnym jest stworzenie z tych piłkarzy drużyny, która znajdzie sobie miejsce w 24-zespołowej stawce finalistów EURO, wygra z Irlandią Północną i nie przegra z Niemcami? Czy to już wystarczający powód, by powiedzieć wprost: „Niezależnie od tego, jak skończy się dla nas to EURO, Nawałka musi zostać”?

Kiedy Michał Listkiewicz przedłużał z Leo Beenhakkerem kontrakt przed EURO 2008, nie tylko wielu klakierów Holendra, ale i zwykłych, że tak powiem Bogu duch winnych kibiców, uznało to za coś normalnego, potraktowało jako wyraz zaufania do Leo, jego holenderskiej myśli szkoleniowej i podziękowania za wygrane eliminacje. Niewielu było tych, którzy głośno poddawali ten ruch Listkiewicza w wątpliwość i mówili: „A co, jeśli za chwilę Leo pokpi sprawę, EURO zostanie przerżnięte z kretesem, a jego drużyna rozsypie się jak domek z kart? Co wtedy?”.
Wykrakali, więc mogliśmy się przekonać, co wtedy. Beenhakker zerwał się „z łańcucha”, przestał polską piłkę traktować poważnie. Zaczęła się degrengolada, która skończyła się spaloną ziemią.
Oczywiście nie chodzi mi o to, by porównywać Beenhakkera z Nawałką, bo to nie ma sensu. Leo mógł mieć polską piłkę gdzieś, bo nazwisko wyrobił sobie dużo wcześniej i zupełnie gdzie indziej, poza tym był już wiekowy i bliżej niż dalej mu było do emerytury. Nawałka to człowiek stąd, nasz, więc polskiej piłki nigdy nie będzie miał gdzieś. Chodzi mi raczej o to, że postrzeganie trenera – a już selekcjonera w szczególności – w bardzo krótkim czasie może się diametralnie zmienić. Czego doświadczył zresztą nie tylko Beenhakker, ale przed nim i Engel, i Janas. I czego doświadczyć równie dobrze może Nawałka.
Takie mecze jak te najbliższe – ze zdołowaną Ukrainą, a potem z kimś na razie nie wiemy jak klasowym w 1/8 finału (może to być Francja, a może na przykład Albania) mogą diametralnie zmienić postrzeganie pracy Nawałki. A przecież dzielić te momenty będzie raptem siedem dni i dwa mecze.

Boniek nie powtórzył błędu Listkiewicza, choć był taki moment, że mógł „zaszaleć” i przedłużyć z Nawałką kontrakt, a i tak niewielu byłoby takich, którzy głośno by zaprotestowali. Zachował wstrzemięźliwość i kilka razy zapowiedział, że kontrakt z Nawałką – jeśli zostanie przedłużony – to dopiero po turnieju. Nikt nie miał wątpliwości, że to rozsądne rozwiązanie. Niemniej po remisie z Niemcami już słychać głosy, by niezależnie od tego, jak to się wszystko dla nas skończy, pozwolić Nawałce nadal pracować z reprezentacją.
I wiecie co? Zgadzam się z nimi. Ale nie dlatego, że popadłem w euforię i wieszczę biało-czerwonym medal na tym EURO. Nie dlatego, że uważam Nawałkę za cudotwórcę, że podoba mi się jego warsztat, pomysł na grę i tak dalej. Nie dlatego, że imponuje mi pracowitością, podejściem do piłkarzy, rozsądnymi decyzjami, profesjonalizmem i dopinaniem wszystkiego na ostatni guzik. Ale dlatego, że Nawałka szybko nauczył się być niezłym selekcjonerem (przypomnijcie sobie decyzje personalne i dwa jego pierwsze mecze w roli selekcjonera 0:2 ze Słowacją i 0:0 z Irlandią, albo ten kolejny, przegrany w Warszawie 0:1 ze Szkocją – toż to była czarna rozpacz – i porównajcie z tym, co było rok, czy półtora roku później; niesamowita metamorfoza) i – co ważniejsze – prowadzi ten reprezentacyjny autobus w dobrą stronę. Jest ogromna szansa na to, że może stać się selekcjonerem, który swoim podejściem do tej roboty (również dzięki temu, że wciąż musi się jej uczyć) wyznaczy odpowiednie standardy w pracy z reprezentacją na przyszłość, dla siebie i swoich następców.

By za jakiś czas móc powiedzieć, że już nie chodzi o to, czy Nawałka nadal będzie prowadził reprezentację, ale o to, by reprezentacja nadal była prowadzona „stylem Nawałki”. By niezależnie od tego, kto i kiedy zostanie kolejnym selekcjonerem, kontynuował marsz w tę właśnie stronę. No, bo jeśli uznajemy, że ten kierunek jest ok, że autokar jedzie z odpowiednią prędkością i do tego w dobrą stronę, to chodzi o to, by niezależnie od tego, kto siedzi za kierownicą, nadal tak jechał. Tak to widzę, choć żadna to odkrywcza teza. Bo od lat tak kwestię reprezentacji i selekcjonera postrzegają chociażby Niemcy czy Hiszpanie. I trudno im zarzucić, by w tych sprawach się mylili. Tak więc ja też dołączam do tego chóru i śpiewam: „Nawałka powinien zostać”. Niezależnie od wyników dwóch kolejnych meczów biało-czerwonych…

Inne artykuły o: Blogi | Euro 2016 | Reprezentacja

Inne w tej kategorii

Mistrzostwa Świata 2018 Reprezentacja Polska zatańczy w Czarnogórze małą tiki-takę
Mistrzostwa Świata 2018 Reprezentacja Igor LEWCZUK: Fochy zazwyczaj przynoszą odwrotny efekt

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli