Na Boruca i Teodorczyka nalot dywanowy

Autor wpisu: 14 października 2016 19:28

Wszyscy ci, którzy żądali dania szansy Teodorczykowi, muszą się dziś czuć, jakby ktoś podpieprzył im portfel. Pan Łukasz został publicznie zgrillowany, choć lepsze byłoby słowo zlinczowany.

„Przegląd Sportowy” rzucił napastnika Anderlechtu na pożarcie, bo oburzony lud kibicowski domagał się nazwisk. Rzucono dwa: Artura Boruca i Łukasza Teodorczyka. Jeśli taki jest wynik dziennikarskiego śledztwa, to nie są to metody na poziomie Scotland Yardu.

Teodorczyka łatwo było rzucić na pożarcie, bo nie jest ani dobry na boisku, ani sympatyczny poza nim. Nikt go nie lubi. Dziennikarzy olewa, na ich pytania odpowiadać nie chce, a poproszony o wywiad (choć właściwie po jaką cholerę wiedzieć, co myśli Teodorczyk?), patrzy na pytającego wzrokiem, który mówi: „lepiej gościu wpełznij pod kamień, spod którego wypełzłeś”. Ja też go nie lubię, choć go nawet nie znam. Jeszcze żeby w piłkę dobrze grał, to człowiek musiałby tolerować jego gburowatość, tak jak się toleruje gburowatość innych, lepszych piłkarzy. Ale że Teodorczyk jest „drewniakiem”, to nikomu go nie żal: „Pędź łyżwo i do widzenia”. Zresztą stugębna plotka rozprzestrzeniana przez media społecznościowe podaje, że to on zanieczyścił dywan po pijackiej libacji na zgrupowaniu kadry. No a tego w Polsce, kraju, gdzie największą rzeką jest rzeka wódki, się już nie wybacza: „niech nie chla, jak nie umie”. Racja!
A więc piłkarz kiepski technicznie, gburowaty buc i to bez zdrowia do picia – na pewno się nam nie przyda. Na grilla go!
Teraz tylko trzeba poszukać dowodów.

Besnik Hasi i jego… gorący kartofel. Czytaj TUTAJ

Zbigniew Boniek zapowiedział, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan. Mam nadzieję, że to nie chodzi o ten obrzygany. Ale zasadniczo kierunek słuszny, trzeba szukać dowodów! Może nawet będą badać DNA z tego zanieczyszczonego dywanu?
Trochę zaczyna to przypominać groteskową wizytę Franciszka Smudy, który próbował na komisariacie w Kolonii wyjaśnić taksometrową sprawę Sławka Peszki.
Tu pewnie – jak w „Psach” Pasikowskiego – wyjaśni to komisja posłów z Chrześcijańskiej Unii Jedności (w skrócie nazwy partii nie podam, bo dzieci czytają).

Drugi zgrillowany to Artur Boruc. Ten co prawda niczego nie zarzygał, ale kartotekę ma zarzyganą. Na niego paragraf zawsze się, kur…, znajdzie! Co prawda świadkowie przysięgają, że tym razem Boruc nic wspólnego z pijatyką nie miał (może tylko zbierał kolegów z podłogi), ale kto takiego recydywistę będzie chciał słuchać. Już się obszerne ciało Artura na grillu smaży! Jak w starym powiedzeniu: „Kowal zawinił, Cygana powiesili”.
Boruc swoje za pazurami ma. Nie mam wątpliwości. Ale może trzeba było go pożegnać wcześniej? Kwiatami i z godnością (np. po Euro 2016 to była dobra okazja), a nie teraz kopniakiem w tyłek, jakby na westernie wyrzucali pijaka z saloonu.
Z Arturem Borucem jakoś nigdy nie było mi po drodze. Ani mi brat, ani swat. Podobnie jak Teodorczyk. Ale spalenie na stosie akurat ich dwóch, kiedy imprezowało pół drużyny, to sąd kapturowy. Myślę, że Boruc może mieć to gdzieś. Dokładnie tam.

Lekka beka z pana sekretarza. Co ten człowiek robi za plecami prezydenta Dudy? TUTAJ

Ale to nie zmienia sprawy, że zgrillowano dla przykładu akurat dwóch takich, których uznano za najmniej przydatnych tej kadrze. Można do nich dorzucić dyrektora kadry Tomasza Iwana i sprawa wyjaśniona. Czyli nie zamieciona pod dywan.
To byłoby proste. Trudniej rozwiązać problem, gdyby trzeba było zrezygnować z sześciu piłkarzy, którzy grali w meczu z Armenią, czyli tych, którzy są Nawałce naprawdę potrzebni. Trener zawsze zastanowi się dwa razy, czy może sobie pozwolić na bycie bezkompromisowym za cenę spadku jakości piłkarskiej. Nawałka wyraźnie nie był na to teraz gotowy. Podobnie jak Boniek. Byli zakładnikami sukcesu. Dziś nie ma dla nich okoliczności łagodzących. Albo wiedzieli i nie reagowali, albo nie wiedzieli, co się dzieje w ich drużynie. I to też źle o nich świadczy. Głęboka rysa na wizerunku.
Z jednej strony nieprawdą okazuje się mit o trenerze twardzielu, który kontroluje wszystko, ma autorytet a piłkarze go słuchają. Z drugiej pada mit wszechmocnego prezesa związku, który ma wszelkie kompetencje do zarządzania i wszystko robi perfekcyjnie.
Ale jeszcze gorszy jest upadek innego mitu. Przez cały piątek w TVN24 leci informacja o pijackiej aferze w kadrze. Ludzie są w szoku. Myśleli, że takie balangi to tylko dawniej w reprezentacji bywały. A ci piłkarze od Nawałki, herosi witani na lotnisku po powrocie z Euro, są jednak inni. Wpieprzają jarmuż i energetyczne batony, spać chodzą wcześnie, nie spoglądają na łatwe kobiety, ręce trzymają na kołdrze, a alkohol widzieli tylko w westernach.
I nagle, w środku tej pięknej bajki, ktoś brutalnie porzygał się na dywan…

Inne artykuły o: PZPN | Reprezentacja

  • Michał

    Strasznie napisany artykul, wolałbym z Teodorczykiem się napić niż te wypociny jakiegoś dziennikarza frajera

    Pierwszy raz na tym portalu i zapewniam że ostatni. Nie pozdrawiam

    • Marcin Maliszewski

      A wg. mnie artykuł jest rewelacyjny. Dla ludzi z poczuciem humoru, którego Tobie najwyraźniej brakuje.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli