Młodzieżówka się cofa, Niezgoda idzie do przodu

Autor wpisu: 27 marca 2017 20:27

W ostatnim teście przed EURO U-21 nasza reprezentacja młodzieżowa znowu przegrała 1:2 – tym razem z Czechami. W Kielcach błysnęli przede wszystkim dwaj rezerwowi – Jarosław Niezgoda i Przemysław Frankowski.

Trudne zadanie ma trener Marcin Dorna. W jego ekipie talentów nie brakuje, ale drużyna nie zawsze prezentuje się stabilnie na tle innych uczestników turnieju finałowego. Efekt? Obok meczów dobrych (jak wygrany z Niemcami jesienią), przytrafiają się i słabsze. Niestety – te słabsze to akurat ostatnie sprawdziany przed czerwcowym EURO. Kilka dni temu przegraliśmy z Włochami („Drużyna Dorny gdzieniegdzie goła – czytaj  TUTAJ), teraz z Czechami. I obie porażki były niestety zasłużone.
Jeśli na grę zdecydują się ci, którzy na stałe grają w pierwszej reprezentacji (chodzi głównie o Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika, bo Bartosz Kapustka i Karol Linetty już zadeklarowali chęć występu na EURO), będzie to zupełnie inna drużyna, ale okazji do jej zgrania nie ma już żadnej. Przegrane w Kielcach i Krakowie można co prawda potraktować jako uzdrawiający zimny prysznic. No, ale chyba jednak na morale drużyny lepiej wpływają zwycięstwa.

W poniedziałkowym spotkaniu z Czechami biało-czerwoni pokazali się z dobrej strony tak naprawdę dopiero w ostatnim kwadransie. Różnicę zrobili dwaj zawodnicy – rezerwowi Jarosław Niezgoda i Przemysław Frankowski. Ten pierwszy strzelił wyrównującego gola i jemu chcemy poświęcić kilka kolejnych zdań.

Można napisać, że Niezgoda zdobył bramkę przypadkowo, bo strzelać próbował Krzysztof Piątek, piłka odbiła się od jednego z obrońców i wylądowała pod nogami napastnika Ruchu, a ten znalazł się oko w oko z bramkarzem rywali. Wykorzystać taką sytuację? Niby nic trudnego, ale to jak Niezgoda przyjął piłkę, jak przełożył ją na lewą nogę i jak uderzył świadczy, że mamy do czynienia z nie byle napastnikiem. Napastnikiem, który ma technikę, a przy okazji pozbawiony jest układu nerwowego. To w tym fachu cecha bardzo cenna. Być może ktoś już robił te porównania, ale wypożyczony do Chorzowa zawodnik coraz bardziej przypomina Wojciecha Kowalczyka. Zresztą Kowal jest fanem jego talentu – pewnie nie bez powodu, bo być może widzi w nim siebie sprzed lat. Mówił o tym niedawno w rozmowie z nami na temat Legii (TUTAJ)

Niezgoda strzelił Czechom tylko jednego gola, ale przez pół godziny niemal każde jego zagranie miało sens. To jak zgrywał jednym dotknięciem do jednego z kolegów po kilkudziesięciometrowym przerzucie – wow! – Każde jego zagranie przyspiesza akcję naszej drużyny – komplementował go komentujący mecz Tomasz Łapiński. W takiej formie Niezgoda może być bardzo ważną postacią podczas czerwcowych finałów EURO. Kto wie, może nawet kosztem występującego w pierwszym składzie Mariusza Stępińskiego, który od Czechów odbijał się tak samo, jak w Krakowie od Włochów.
Wspomnieliśmy o rozmowie z Kowalczykiem na temat Legii. I Legia nie pojawia się w tej rozprawce przypadkowo, bo wiosną Niezgoda już kilkakrotnie pokazywał, że trener mistrzów Polski Jacek Magiera miałby z niego wiosną większy pożytek, niż ma z Tomaša Necida i Daniela Chima-Chukwu. Coraz bardziej skłaniamy się do tezy Kowala, że zimą Niezgoda powinien był wrócić na Łazienkowską.

I jeszcze taki mały, fajny obrazek a propos i… Necida (bądź co bądź talent roku w Czechach w 2008 roku) – pozdrowienia od braci Czechów:

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli