Mierzejewski to nie jest opcja dla kadry. To konieczność!

Autor wpisu: 31 grudnia 2017 11:52

Gdy na początku 2014 roku Adrian Mierzejewski zamienił turecki Trabzonspor na Al-Nassr w Arabii Saudyjskiej, powszechnie uznano, że pomocnik skończył poważne granie w piłkę, nastawił się na zarabianie pieniędzy i że jego wybór należy uszanować, ale o zawodniku – w kontekście reprezentacji – trzeba już zapomnieć. Tym bardziej że w kadrze nastała wówczas era Adama Nawałki, biało-czerwoni wygrywali mecz za meczem, zakwalifikowali się na Euro 2016, później na mundial 2018. Za „Mierzejem” więc nikt nie tęsknił.

Na jego przydatność do zespołu Nawałki patrzono trochę na zasadzie selekcji negatywnej. W drużynie grali piłkarze takich potęg jak Bayern Monachium, PSG, Monaco czy Juventus Turyn, to gdzie tu pasuje facet, który dwa lata spędził w Al-Nassr w Arabii Saudyjskiej i jeszcze rok w Al-Sharjah SCC w Zjednoczonych Emiratach Arabskich?
Jesienią 2017 roku Mierzejewski przeniósł do australijskiego Sydney FC i choć klub i drużyna solidne, to jednak – powiedzmy to szczerze – jedynie jak na warunki lokalne. Sama liga na kolana nie rzuca i trudno się nie zgodzić, że „Mierzej” nadal gra na peryferiach poważnego futbolu.
Za to na jego korzyść przemawia fakt, że gra bardzo dobrze. Sydney FC efektownie wygrywa, Adrian strzela gole, notuje asysty, przeprowadza niesamowite akcje. Jest z reguły wyróżniającym się zawodnikiem, co można zobaczyć choćby na poniższym filmiku, z meczu, w którym jego Sydney FC rozgromiło Perth Glory 6:0. Polak zdobył dwie bramki, miał asystę i jedno kluczowe podanie. Takie, jakich oczekuje… Robert Lewandowski w reprezentacji.

Ostatnio życie Adriana w Australii przybliżył w reportażu „Mierzej na końcu świata” reporter NC+ Gabriel Waliszko. W tym świetnym materiale widzimy nie tylko zadowolonego z życia człowieka, który trafił do raju, ale także piłkarza, który na treningach naprawdę ciężko pracuje. Sam piłkarz podkreślał, że w lidze australijskiej trzeba dużo biegać, więc przygotowania do sezonu były solidne. Zresztą widać to nawet we fragmentach meczów, które docierają do Polski, że „Mierzej” jest w formie. Sporo biega, jak dawniej dużo na boisku widzi, daje podania-ciasteczka, a też z szybkością jest u niego całkiem nieźle.

Oczywiście od razu pojawiają się zarzuty, że to – za przeproszeniem – śmieciowa liga, gorsza od Ekstraklasy, bo w Polsce jest mało czasu, mało miejsca, gra się bardziej fizycznie. I dalej, że to liga, która nie liczy się nawet w Azji, bo do tej strefy piłkarskiej jest przypisana.
Można się z tymi argumentami zgadzać, można nie zgadzać. Ale pytanie jest jedno: czy my mamy taki nadmiar dobrych piłkarzy w reprezentacji, żeby nawet nie sprawdzić Mierzejewskiego w marcowych sparingach kadry?
Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że Mierzjewski ma już 31 lat, ale w ogóle mnie to nie zniechęca. Reprezentacja potrzebuje dobrego pomocnika na tu i teraz, na mundial w Rosji. A to, ile „Mierzej” w reprezentacji pogra, ma drugorzędne znaczenie. Powołanie na marcowe mecze kadry to jeszcze nie jest powołanie na mundial. Niech Mierzejewski przyjedzie na zgrupowanie i udowodni, że pasuje do Lewandowskiego i spółki.

Sam Mierzejewski mówił w reportażu Gabrielowi Waliszce, że z gry w reprezentacji nie zrezygnował i zawsze jest do dyspozycji selekcjonera. A przecież Nawałka ostatnio wcale nie ma takiego komfortu, jaki miał jeszcze niedawno. Optymalna pozycja dla Mierzejewskiego to ofensywny pomocnik, tuż za napastnikiem, ale tu Adrian miałby silnego rywala w reprezentacji w osobie Piotra Zielińskiego, na którego Nawałka stawia od lat i którego status w drużynie konsekwentnie buduje.
Ale już na bokach pomocy tak mocnej konkurencji Mierzejewski wcale by nie miał. Kiedyś się mówiło, że reprezentacja Polski skrzydłowymi stoi, ale to już historia.
Poważna kontuzja Macieja Makuszewskiego mocno zawęziła Nawałce pole manewru. A to i tak delikatnie powiedziane. Bo szczerze mówiąc, to jest… bieda. Nie ma Makuszewskiego, o Bartku Kapustce w kontekście reprezentacji mówić na razie nie wypada. Maciej Rybus stał się lewym obrońcą i niech tam zostanie, bo się bardzo przyda. Powoływany do kadry Paweł Wszołek to jest reprezentant jedynie treningowy i mistrzostwa świata to dla niego zbyt poważne progi. Sławomir Peszko jest po kontuzji, ale – bądźmy szczerzy – nigdy w drużynie Nawałki nie był piłkarzem kluczowym. A poza tym to człowiek-bomba, może wybuchnąć (np. złapać czerwoną kartkę) w najmniej odpowiednim momencie.

Zdesperowany Nawałka sięga po nowicjuszy: Damiana Kądziora, Przemysława Frankowskiego czy Rafała Kurzawę, ale ich doświadczenie reprezentacyjne jest praktycznie żadne. Może wiosną wystrzelą z formą, może nie…
Tak naprawdę mamy w kadrze dwóch poważnych skrzydłowych – Kubę Błaszczykowskiego i Kamila Grosickiego. Obaj będą – o ile zdrowie im dopisze – pierwszym wyborem Nawałki. Ale też wiemy, że obaj mają swoje problemy. Kamil z ustabilizowaniem formy i nieustannymi próbami zmiany klubu, Kuba z kontuzjami i regularnym graniem w VfL Wolfsburg.
Czy były kapitan jest w stanie zagrać na mundialu trzy mecze z rzędu co trzy dni po 90 minut? Doceniam serducho Kuby, ale szczerze wątpię. On ma jakość piłkarską, kilkoma dryblingami może zmienić losy meczu, ale jednak jest zawodnikiem trochę wyeksploatowanym. Trzeba mądrze gospodarować jego siłami.
A poza tym mamy ambicję, żeby reprezentacja Polski odegrała znaczącą rolę na mundialu w Rosji. A zatem nie interesują nas trzy mecze, ale co najmniej pięć. Czy w takiej sytuacji można pojechać na turniej z dwoma skrzydłowymi?

I tu się rodzi szansa dla Adriana. Niezależnie od tego, czy liga australijska jest poważna, czy też nie, on jakość piłkarską ma niezaprzeczalną. Dziś nie jest żadnym problemem monitorować piłkarza nawet na końcu świata. Krzysztof Mączyński grał w przeciętnym chińskim Guizhou Renhe, a nie przeszkodziło mu to w powołaniach do kadry, której przecież dał naprawdę dużo.
Dlatego, w aktualnej sytuacji, sprawdzenie Adriana Mierzejewskiego w marcowych sparingach reprezentacji z Nigerią i Koreą Południową nie jest opcją. Jest koniecznością.

Inne artykuły o: Reprezentacja

  • ursynów

    Możliwość nie znaczy konieczność. Pan Mierzejewski choć stary jeszcze, ale swoje pięć minut miał w latach 2010-2012, gdzie zaistniał w kadrze, ba nawet 17 minut zagrał w jednym z meczów(Rosją) na Mistrzostwach Europy w 2012r. Potem gościu zniknął z poważnej piłki. Piaski Arabii,czy też kraina koali, kangurów i eukaliptusów, to nie areny gdzie gra się w prawdziwą piłkę.Wolę serducho Kuby, niż ,,ciężką pracę w raju Adriana”. Znam jednego Adriana, który czeka na wejście do gabinetu prezesa na Nowogrodzkiej. Taki jest los Adrianów. Ten też musi poczekać i wątpię ,żeby ktoś otworzył mu drzwi do reprezentacji.

    • ursynów

      miałoby być choć stary jeszcze nie jest

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli