Michał PAZDAN: Nie jest to w mojej naturze, by się kłócić, choć naprawdę było o co

Autor wpisu: 9 września 2016 15:40

Michał Pazdan opowiada o kontuzji, meczu z Kazachstanem, ostatnich, szalonych dniach sierpnia i niedoszłym transferze zagranicznym. – Była możliwość zarobienia sporo pieniędzy, bo propozycja była bardzo dobra dla mnie, jak i dla klubu. Ale z drugiej strony nie byłem pod ścianą – mówi stoper Legii i reprezentacji Polski.

FUTBOLFEJS: Jak zdrowie? Sztuczna murawa w Astanie zaszkodziła?
MICHAŁ PAZDAN: Trudno powiedzieć. Już dwa dni przed spotkaniem coś czułem, a dzień przed wiedziałem, że nie jestem w stanie grać.

Co dalej?
Czas pokaże. Może być 3 dni przerwy, może więcej. To kontuzja przeciążeniowa (Pazdan ma uraz mięśni piszczelowych red.). Kiedyś się już zmagałem z przeciążeniowym urazem kolana. To kwestia tego kiedy ustąpi ból. Nie chcę wyrokować, lekarze klubowi wiedzą więcej na ten temat (TUTAJ więcej o zdrowiu Pazdana).

To może być kwestia trudów poprzedniego sezonu?
Można dopatrywać się różnych przyczyn – meczów, przelotów, zmian murawy. Mogło być wiele czynników, które się na to złożyły.

Obejrzałeś mecz Polski z Kazachstanem z trybun i jakie odczucia?
Szkoda. Każdy był rozgoryczony, bo wszyscy chcieliśmy wygrać i wrócić do Polski zadowoleni. Zobaczyłem też, że wszystkim zespołom trudno będzie wywieźć punkty stamtąd.

Ostatnie dni okna transferowego były dla ciebie męczące psychicznie?
Na pewno, bo dużo się działo.

Podobno najbardziej starały się o ciebie Besiktas i Betis. Czułeś, że mogła to być dla ciebie ta ostatnia oferta życia?
Mogła, bo przecież nie mam 21 lat. Była możliwość zarobienia sporo pieniędzy, bo propozycja była bardzo dobra dla mnie, jak i dla klubu. Ale z drugiej strony nie byłem pod ścianą. Przeciwnie, jestem w komfortowej sytuacji, bo w Legii przez trzy miesiące będę miał możliwość grania w Lidze Mistrzów. Wielu piłkarzy chciałoby w niej zagrać. Życzyłbym sobie więcej takich dylematów. Okienko jest już historią, teraz chcę jak najszybciej wyzdrowieć. Nie siedzi to we mnie, nie myślę o tym.

Z twojej strony sytuacja podobna do tej, którą miał Kamil Grosicki, który stwierdził, ze najchętniej nie wracałby do Stade Rennais, raczej nie groziła?
Nie, nie jest to w mojej naturze, by się kłócić, choć naprawdę można powiedzieć, że było o co. Nie codziennie dostaje się podobną propozycję. Dla mnie byłby to duży krok do przodu, dla Legii zastrzyk gotówki. Z drugiej strony rozumiem klub, dlatego będziemy  rozmawiać o przyszłości już teraz.

Rozmawiacie o…?
…o przedłużeniu umowy, lepszych warunkach i skupieniu się na najbliższych miesiącach.

Igor Lewczuk, po podpisaniu kontraktu z Bordeaux żartował, że krzywo na niego patrzysz. Bo pewnie gdyby on nie odszedł, to Legia sprzedałaby ciebie.
Szczerze, to się cieszyłem, że Igor idzie do Francji. Cieszę się, że Igorowi udało się odejść do takiej ligi, bo wywalczył to sobie i zasłużył. Niedawno grał w Zawiszy, przeszedł do Legii, a teraz idzie do Bordeaux. Przyjemnie się to dla niego ułożyło. To pokazuje, że w każdym wieku można się rozwinąć i iść do góry. Rozmawialiśmy nawet w przedostatnim dniu okienka, kiedy ja miałem propozycję i Igor ją miał. Wiedzieliśmy, że coś się wydarzy na drugi dzień.

Czujesz, że jeśli chodzi o wartość, to twoja cena wzrosła najbardziej po EURO? 
Na pewno zmieniła się to, co było przed mistrzostwami, a co po mistrzostwach. Ludzie zaczęli traktować mnie jako zawodnika, który może grać na pewnym poziomie. Dopiero niedawno, można powiedzieć, że wystrzeliłem. Przyszedłem do Jagiellonii za darmo, Legia kupiła mnie za 700 tysięcy i nagle jest propozycja w wysokości 3 mln euro za 29-letniego zawodnika, który całe życie grał w polskiej lidze.

To może zawrócić w głowie?
Nie. Wiem, że jest to efekt pracy, jaką w to włożyłem.

Gdy Legia grał poprzednio w Lidze Mistrzów miałeś 7 lat. Pamiętasz coś z tego?
Pamiętam śnieg, który był na stadionie przed meczem ze Spartakiem Moskwa. Nie pamiętam meczu, ale pamiętam aferę z zaśnieżoną murawą.

Jesteś w stanie przekonać mnie, że Legia w końcu zacznie dobrze grać?
Nie wiem czy umiem przekonać, po prostu trzeba skupić się na robocie i robić krok po kroku. Gdy będę zdrowy, to będę chciał, żeby nasza gra wyglądała jak najlepiej. Do tej pory najważniejszy był awans, a teraz pora poprawić grę.

ROZMAWIAŁ: Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Hit | Legia Warszawa | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli