Mariusz Lewandowski: Nawałka? Klasa człowiek, czapki z głów!

Autor wpisu: 20 czerwca 2016 09:24

Gdy zbliża się mecz z Ukrainą, kogo można spytać o grę rywali, jeśli nie Mariusza Lewandowskiego, który w Szachtarze Donieck i PFK Sewastopol spędził w sumie 12 i pół sezonu. Karierę reprezentacyjną skończył wraz z ostatnim meczem eliminacji do mundialu 2014. Na finiszu swojej kadencji – dość niespodziewanie – sięgnął po niego Waldemar Fornalik na mecze z Ukrainą i Anglią. Niedługo po tych spotkaniach Lewandowski zrezygnował z uprawiania futbolu. W reprezentacji Polski zagrał 66 meczów i zdobył 6 goli. Dziś na stałe mieszka w Dubaju.

FUTBOLFEJS: Jaka u ciebie pogoda? Bo u nas gorąco!
MARIUSZ LEWANDOWSKI: U mnie nie tak ciepło jak w Polsce, dziś tylko… 48 stopni! (śmiech).

Idealna pogoda. Ale dla wielbłądów… Oglądasz w Dubaju EURO? Widziałeś mecze Polaków?
Obowiązek! Ja tu wszystko oglądam, orientuję się, co się dzieje na mistrzostwach. Jestem pod wielkim wrażeniem reprezentacji Polski. Świetnie chłopaki grają. Serducho rośnie i jestem z nich naprawdę dumny.

Wiem, że zaprzyjaźniłeś się z Robertem Lewandowskim. Był już u ciebie w Dubaju chyba ze trzy razy.
Tak, bywamy u siebie, on u mnie, ja u niego. Teraz też mamy kontakt. Wysyłam mu esemesy z gratulacjami i życzeniami na dalszą część turnieju. Jakoś tak się zaprzyjaźniliśmy, jak to „Lewy” z „Lewym” (śmiech).

W Polsce zaczynamy się już niecierpliwić, że Robert nie strzela goli…
Spokojnie. On się poświęcił dla drużyny, jak przystało na kapitana i to warto umieć docenić. Czasem punkty trzeba po prostu wybiegać. Lepiej to rozumieją trenerzy niż kibice. Ja się nie denerwuję, bo wiem, że nawet jeśli dziś Robert jest trochę w tle, to gdy będzie potrzebny – gdy będzie ważny, decydujący mecz – to „Lewy” zagra w nim rolę pierwszoplanową. A jego gole jeszcze przyjdą, jestem o tym przekonany. Podobnie będzie z Arkiem Milikiem. Nie ma co robić alarmu, chłopak się trochę przyblokował, ale tak czasem z napastnikami bywa. Trzeba dać mu czas i trochę zaufania.

Znasz naszych reprezentantów, bo wielu z nich było już w kadrze Waldemara Fornalika. Dlaczego tamta reprezentacja nie odniosła sukcesu. Czemu wtedy wam się nie udało? Przecież za Nawałki wcale nie przybyło tak wiele nowych nazwisk…
Chłopaki dojrzeli, mają więcej doświadczenia, grają w dobrych klubach. Ta reprezentacja naprawdę bardzo się rozwinęła. Pewnie nie bez znaczenia jest także fakt, że bardzo się poprawiła atmosfera wokół kadry. Jest przyjemnie, Polacy kochają tę drużynę. Adam Nawałka – do którego mam wielki szacunek – wszystko poukładał. Jego rola jest nie do przecenienia. Potrafił trafić do głów zawodników. Piłkarze mają do niego zaufanie, a i sami się lepiej rozumieją i dogadują. To jest naprawdę drużyna. Ma się wrażenie, że skoczyli by za sobą w ogień, wspierają się, mają wspólny cel. I wszyscy ciągną wózek w tym samym kierunku: do sukcesu. A jak są sukcesy, to jest i dobra atmosfera. Nie ma podziałów, niesnasek, sympatii i antypatii. W poprzednich kadrach różnie z tym bywało.

Z tego co wiem, gdy Nawałka obejmował po Fornaliku reprezentację, to do ciebie też zadzwonił!
Tak. Klasa człowiek. Powiedział mi wtedy, że teraz mnie w kadrze nie widzi, ale będą – wraz ze sztabem – mnie obserwować i żebym nie tracił nadziei. Miłe to było. Zadzwonił, choć przecież wcale nie musiał. Potem widzieliśmy się jeszcze ze 3-4 razy w Warszawie, przy meczach kadry i zawsze sobie fajnie pogadaliśmy o piłce. Co ważne, Nawałka od początku miał pomysł na tę reprezentację i był w tym konsekwentny. To też warto zauważyć i pochwalić. Cenię u Nawałki to, że potrafi dbać o detale, bo to właśnie detale decydują o sukcesie. Selekcjoner zaczyna od detali, analizuje, znów wraca do detali. O tym, że Nawałka jest świetnym trenerem wiedzieliśmy już wcześniej, ale teraz widać, że stał się także dobrym selekcjonerem. Potrafi wybierać, budować drużynę z tych zawodników, którzy mu pasują. Zresztą chodzi nie tylko o zawodników, bo drużynę tworzy także cały sztab, lekarz, masażyści, a nawet kucharz. I w tej drużynie to wszystko współgra. Czapki z głów przed selekcjonerem, że tak to poukładał.

Znasz dobrze reprezentację Ukrainy. Co się z nią stało, że jako pierwsza odpadła z turnieju, dwie porażki na początek i do widzenia…
Pierwszą przegraną z Niemcami można usprawiedliwić. Ukraińcy zagrali wtedy naprawdę dobrze, to był chyba w ogóle najlepszy mecz na Euro jak do tej pory. Wygrali Niemcy, ale po tym spotkaniu Ukraińców też bardzo chwalono i to zasłużenie. I wtedy nastąpiło coś, czego się zupełnie nie spodziewałem, czyli porażka z Irlandią Północną. To był szok. Bo Ukraina ma naprawdę dobrych piłkarzy. To nie tylko Jarmołenko i Konoplanka. Nie wiem do końca co się stało, ale wydaje mi się, że mogli trochę nie docenić Irlandii Północnej, która w meczu z Polską wyglądała słabo. To mogło uśpić czujność Ukraińców, bo po meczu z Niemcami czuli się pewnie, mimo że przegrali. Z Irlandią mecz im nie wyszedł, wszystko się posypało. Potencjał zawodnicy Ukraińcy mają ogromny, ale to się nie przełożyło na zbudowanie drużyny. Na pewno im nie pomogły wewnętrzne konflikty w drużynie. Przed mistrzostwami, w meczu Szachtara z Dynamem Kijów reprezentanci trochę się pokopali, pobili, poobrażali i zrobił się problem dla drużyny narodowej. Co prawda później się pogodzili, ale nie jestem pewien czy to nie było zrobione jedynie dla uspokojenia opinii publicznej i czy to gdzieś głębiej, w głowach zawodników nie zostało. W reprezentacji Polski jest tak, że nawet jak wchodzi do drużyny młody zawodnik, taki jak np. Kapustka, to on coś od siebie daje, ciągnie w górę zespół. W drużynie Ukrainy ciągle się mówiło o 3-4 piłkarzach, jakby inni byli mniej ważni. I potem, jak tych 3-4 zawodników zawodzi, to innych nie ma by wziąć ciężar gry na siebie. Team spirit to nie była silna strona reprezentacji Ukrainy na EURO.

W Polsce spodziewamy się, że selekcjoner Ukrainy Mychajło Fomenko zrobi we wtorek dużą rotację w składzie.
Też mi tak się wydaje. Zmiany być muszą, to pewne, bo wszyscy na Ukrainie są rozczarowani tym, co pokazała reprezentacja we Francji. Na pewno jednak nie możemy się spodziewać łatwego meczu. Raz że rywale będą chcieli trochę poprawić swoje notowania u kibiców, a dwa że w reprezentacji i to na takim turnieju jak EURO nikt nie będzie się oszczędzał. To najlepsze okno wystawowe. Spodziewam się trudnego meczu dla biało-czerwonych. Nikt nogi nie odstawi!

Nie żal ci trochę, że ty już dawno skończyłeś grać w piłkę, a twoi koledzy, też z rocznika 1979, jeszcze grają i nawet pojechali na Euro?
Rozumiem, że masz na myśli Tymoszczuka, mojego kolegę z Szachtara? Ale on sobie ten turniej ogląda z perspektywy ławki rezerwowych. Jesteśmy cały czas w kontakcie. Ja jestem zadowolony z tego co w piłce osiągnąłem. Już nie byłem w stanie grać na 100 procent, a nie chciałem się rozmieniać na drobne. „Timocha” gra w Kazachstanie i może jeszcze pograć do 40-ki co najmniej. Dobrze mu życzę. Zresztą kibicuję wszystkim swoim kolegom także np. Dario Srnie z Chorwacji. Ostatnio wysyłałem mu kondolencje z powodu śmierci taty. Bardzo wzruszająca scena, gdy po policzkach Dario spłynęły łzy w czasie grania hymnu…

Pochodzisz z Lubina, twój były klub Zagłębie, w minionym sezonie, był rewelacją Ekstraklasy. Wiem, że dzwoniłeś z gratulacjami do trenera Piotra Stokowca, twojego kolegi z którym grałeś w Groclinie Grodzisk Wielkopolski. Nie ciągnie cię do polskiej piłki? Wracasz do Lubina?
Jedynie na wakacje. Za kilka dni odwiedzę rodzinne strony. Piotr Stokowiec  zapowiedział mi, że trener przygotowania fizycznego w Zagłębiu już na mnie czeka i trochę mnie pokatuje, żebym zgubił zbędne kilogramy (śmiech). A do polskiej piłki jakoś na razie mnie nie ciągnie. Ale reprezentację będę oglądał uważnie do końca turnieju. Mam nadzieję, że pogra we Francji aż do lipca.

Rozmawiał Dariusz Tuzimek    

Inne artykuły o: Euro 2016 | Polecane | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli