Mamy zwycięstwo, czyli ogórki ubrały zielone garniturki

Autor wpisu: 12 czerwca 2016 20:18

Nie było łatwo, ale wreszcie dobrze zaczynamy mistrzostwa. Po golu Arkadiusza Milika wygrywamy z Irlandią Północną 1:0 i jesteśmy w doskonałej sytuacji. Może wreszcie jakiś wielki turniej w XXI wieku potoczy się dla nas inaczej? Jest duża nadzieja. Bo w tej reprezentacji wszystko układa się inaczej, niż w poprzednich czterech imprezach. Lepiej.

Irlandczycy w tym meczu szybko odkryli karty. Mieli grać twardo? Mieli! No to od razu to pokazali. Na Arkadiuszu Miliku, którego wycięli już w pierwszej minucie. Obrońcy od razu przykleili się do naszych napastników i przy każdej okazji szeptali im do ucha: lepiej nie próbuj, bo będzie bolało. Każdemu kontaktowi z piłką Milika lub Roberta Lewandowskiego – zwłaszcza, gdy byli odwróceni plecami do bramki rywala – towarzyszyło szturchnięcie, uderzenie, albo popchnięcie. Na tyle „delikatne”, żeby nie zareagował sędzia. Na tyle irytujące, że „Lewy” często odwracał się i patrzył na przeciwnika, jakby zaraz chciał mu oddać.
Mieli Irlandczycy grać przede wszystkim szczelnie w obronie? Tego się też spodziewaliśmy? Dokładnie. Od początku oddali nam pole, na zasadzie – nie wiesz co zrobić z piłką, to oddaj ją rywalom, niech oni się martwią. Tak głęboko cofniętej drużyny pewnie w tym turnieju już nie zobaczymy. A my pewnie nie osiągniemy takich statystyk jeśli chodzi o posiadanie piłki (61 procent). Może zabrzmi to nieco obraźliwie, ale co tam…
– Nie robiliśmy z piłką tyle ile mogliśmy – przyznał po meczu trener Michael O’Neill.
Nie ukrywamy, że polscy kibice dość szybko rozpracowali i trafnie zrecenzowali rywali. Po tym, gdy Arkadiusz Milik strzelił gola na 1:0 z biało-czerwonych sektorów usłyszeliśmy taką niewinną przyśpiewkę: „Ogórek, ogórek, ogórek, zielony ma garniturek”.
Spodziewaliśmy się dobrej gry w obronie, ale też wydawało się, że podopieczni O’Neilla mają coś do pokazania również w ataku. Być może mieli, ale skutecznie wybiliśmy im to z głowy. Na tyle skutecznie, że nie oddali ani jednego celnego strzału.

Chociaż sami w pierwszej połowie nie bardzo radziliśmy sobie z taką grą. To znaczy może i radziliśmy, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Skazani byliśmy na atak pozycyjny, próbowaliśmy rozciągać rywali, ale koniec większości akcji – obojętne z prawej czy lewej strony – wyglądał podobnie: wrzutka w pole karne i uderzenie obrońcy, po którym zazwyczaj słyszymy komendę „wyjazd”. Znacznie więcej tych wrzutek szło z lewej strony, gdzie mieliśmy dwóch prawonożnych zawodników – Artura Jędrzejczyka i Bartosza Kapustkę.
Wpuszczenie 19-letniego zawodnika Cracovii, to była najodważniejsza decyzja selekcjonera Adama Nawałki. I trener ani zawodnik nie muszą wstydzić się tego występu. Przeciwnie – obaj mogą być dumni. Były obawy, że „Kapi” zostanie poturbowany przez silniejszych Irlandczyków i zniechęci się do gry, ale nic z tego. Bartosz wykorzystywał swoje największe atuty, czyli spryt i dobrą technikę. Toporni rywale często musieli ratować się faulami, z których Kapustka nic sobie nie robił. Pochwały należą mu się nawet za cwaniactwo przy… schodzeniu z boiska. 89. minuta, rywalom zaczyna się spieszyć, to trzeba ukraść kilka sekund, spokojnie potruchtać, trochę pospacerować, podziękować sędziemu… Że nie fair? Tak grają wszyscy.

Z lewej strony brakowało lewej nogi, z kolei w ataku Milik próbował nadrabiać te braki. To on oddał pierwszy celny strzał w tym spotkaniu (29. minuta). Celny, ale niezbyt groźny. Potem miał dwie o wiele lepsze okazje – najpierw skiksował przy strzale prawą nogą, a potem spudłował z lewej. Fatalnie spudłował, bo po świetnej akcji (doskonałe wycofanie piłki przez Łukasza Piszczka) miał przed sobą tylko bramkarza. Huknął jednak nad poprzeczką. Ale właśnie takich akcji oczekiwaliśmy po biało-czerwonych więcej. Wielu trenerów wyskoczyłoby już z ławki i udzieliło konkretnej reprymendy za te partactwa. Ale nie Nawałka. Ten facet myśli inaczej. I za to piłkarze go uwielbiają. Gdy był trenerem Górnika Zabrze kibice już prawie chcieli go linczować za to, że stawia na tego (wówczas) nastolatka. Wyszło na jego, cierpliwość się opłaciła – wtedy i teraz. To Milik strzelił zwycięskiego gola. Asystę zaliczył Jakub Błaszczykowski. Szczerze mówiąc mieliśmy już akapit na temat tego, że skrzydłowy Borussii Dortmund jest trochę mało widoczny, ale skasowaliśmy.

W przerwie zaś zrozumieliśmy, dlaczego Nawałka od początku tego spotkania postawił na innego swojego faworyta, czyli Krzysztofa Mączyńskiego. Wydawało się, że z zadaniem rozmontowania rywali lepiej poradzi sobie Piotr Zieliński. Słowo klucz, które wyjaśni ten wybór jest „odpowiedzialność”. Rozgrywającemu Wisły może brakuje fantazji, którą ma jego młodszy kolega z Serie A, ale za to prawie wcale nie traci piłek, wprowadza mnóstwo spokoju. Za to samo trzeba pochwalić Grzegorza Krychowiaka.  To on został uznany (przez UEFA) bohaterem tego spotkania.

Wygrana na inaugurację stawia nas w świetnej sytuacji. Przed nami mecz z Niemcami, w którym możemy zagrać na względnym luzie. No w każdym razie nie mamy noża na gardle, nie gramy o wszystko. Tak jak to bywało w poprzednich turniejach.

Inne artykuły o: Euro 2016 | PZPN | Reprezentacja

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli